RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Udawał psa, żeby nie zakładać maseczki [WIDEO]

„Powiedział, że jest psem i nie musi zakładać maseczki” (fot. Emanuele Cremaschi/Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Policja zatrzymała w miejscowości Cangas de Onis na północy Hiszpanii dwóch mężczyzn spacerujących bez maseczek. Jeden z nich zaczął udawać psa i twierdził, że nie musi osłaniać twarzy – poinformował dziennik „El Comercio”.

Krowa przeleciała nad Alpami. Była ranna [WIDEO]

Ranna krowa została przetransportowana śmigłowcem nad górami, aby skrócić jej trasę wędrówki na niższe tereny Alp Szwajcarskich. Zwierzę zostało...

zobacz więcej

Maseczki są obowiązkowe w przestrzeni publicznej nawet wtedy, kiedy można zachować bezpieczną, dwumetrową odległość. Wydawany w Asturii „El Comercio” napisał w niedzielę, że hiszpańska policja spotyka się z wieloma wymówkami ze strony osób, które nie zakładają maseczek. Przyłapani mówią o roztargnieniu, chęci zapalenia papierosa czy alergii, ale sytuacja w Cangas de Onis w Asturii wyglądała inaczej.

Mężczyźni bez maseczek zostali zatrzymani na centralnej ulicy. Na wielokrotne żądanie funkcjonariuszy, aby dostosowali się do przepisów i założyli maseczki, jeden z mężczyzn rzucił się na ziemię i – ku zdumieniu policjantów - zaczął udawać psa: chodził na czworakach, szczekał, a nawet podniósł nogę jak załatwiające się zwierzę.

– Powiedział, że jest psem i nie musi zakładać maseczki – relacjonował burmistrz miasteczka Jose Manuel Gonzalez Castro. Mężczyźni wywołali sensację wśród przechodniów, którzy nagrali incydent.

Policjanci zwrócili się o dodatkowe siły do Gwardii Cywilnej, powstrzymali razem „psi spacer” i przewieźli mężczyzn na komisariat. Oprócz braku maseczek zarzuca im się zakłócenie porządku publicznego. Każdemu z nich grozi ponad 600 euro grzywny.



Według źródeł lokalnej policji, obaj mężczyźni są mieszkańcami Asturii i w momencie incydentu byli nietrzeźwi.

Burmistrz Cangas de Onis zapewnił, że mieszkańcy w większości dostosowują się do przepisów i zakładają maseczki. Lokalne władze zatrudniły w tym celu prywatną ochronę na rynku i dwóch informatorów, którzy obserwują miejsca odwiedzane przez turystów.

źródło:

Zobacz więcej