RAPORT

Propozycja podziału Ukrainy? Sikorski na cenzurowanym

Zdjęcia z AK-47 obiegły świat. Dziennikarz ujawnia, jak zareagowali Białorusini

Białoruś. Aleksander Łukaszenko brutalnie tłumi protesty (fot. Valery Sharifulin\TASS via Getty Images, twitter.com/adam_eberhardt)
Białoruś. Aleksander Łukaszenko brutalnie tłumi protesty (fot. Valery Sharifulin\TASS via Getty Images, twitter.com/adam_eberhardt)

Najnowsze

Popularne

Białoruskie media rządowe pokazały, jak nastoletni syn Aleksandra Łukaszenki siedzi na posiedzeniu sztabu kryzysowego w kamizelce kuloodpornej i z karabinem. – Gdy Kola miał zaledwie kilka lat, już był ubierany w mundur, a generałowie mieli przykaz, aby mu salutować. Teraz został ubrany jak komandos, ale ludzie się nie przestraszyli. Wręcz przeciwnie, internet jest pełen chichotu – relacjonuje w rozmowie z portalem tvp.info Andrzej Poczobut, polonijny dziennikarz na Białorusi.

Łukaszenka przyleciał do swojej rezydencji. W ręku trzymał kałasznikowa [WIDEO]

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w niedzielę wieczorem przyleciał helikopterem do swojej rezydencji w Mińsku. Na nagraniu, udostępnionym...

zobacz więcej

Białorusini żądają uczciwych wyborów i odejścia autorytarnego przywódcy. Chociaż protesty gromadzą tysiące obywateli, Łukaszenka też próbuje pokazywać swoją siłę. Reżim wypuścił nagrania pokazujące, jak Łukaszenka chodzi z karabinem AK-47.

– Powstaje pytanie o poczytalność. W jakim świecie żyje ten człowiek i czy normalnie postrzega rzeczywistość. To groźne, bo jedyna osoba, która od początku nakręca skalę przemocy, to właśnie Aleksander Łukaszenka – podkreśla Andrzej Poczobut. Dodaje, że po paradowaniu z bronią nie można mieć już wątpliwości, że „ten człowiek jest zdolny do wielu rzeczy”.

– Widzimy jego determinację, bo coraz mocniej pokazuje, że będzie się bronił. Z kolei protest Białorusinów jest pokojowy. Obywatele od dwóch tygodni manifestują i nie ma żadnych rozbitych aut czy okradzionych sklepów. Społeczeństwo zachowuje się więc w sposób cywilizowany, a jedynym, który straszy wojną i używa siły, jest Łukaszenka – wskazuje nasz rozmówca.

Ocenia, że pokazanie 16-letniego Koli w wojskowym rynsztunku zapewne miało przestraszyć Białorusinów, ale efekt jest odwrotny. Przypomina, że syn przywódcy od samego początku „był wychowywany w pseudowojskowej atmosferze”, ale na obywatelach nie robi to większego wrażenia. Teraz wywołuje wręcz śmiech. – Internet jest pełen chichotu – relacjonuje.

Reżim kontra biało-czerwone baloniki?

Litewskie MSZ: Białoruski śmigłowiec naruszył granicę państwa

Do MSZ Litwy wezwano ambasadora Białorusi w Wilnie Walera Baranouskiego, któremu wręczono notę protestacyjną w sprawie naruszenia w niedzielę...

zobacz więcej

– Od aneksji Krymu na tle Władimira Putina Łukaszenkę postrzegano jako ostoję normalności. Teraz widzimy, jaka to jest normalność. Człowiek strzela do balonów, twierdzi, że Polska chce go zaatakować. To ważne, bo pokazuje, że prezydent Białorusi zaczyna stwarzać problemy międzynarodowe, dla państw sąsiednich, dla całego NATO – mówi Andrzej Poczobut.

W poniedziałek ministerstwo obrony Białorusi poinformowało o powstrzymaniu próby naruszenia granicy powietrznej z terytorium Litwy. „Z terenu przygranicznego wypuszczono sondę w postaci ośmiu balonów z symboliką antypaństwową” – podała agencja BiełTA, powołując się na resort. Białoruskie siły powietrzne zareagowały poderwaniem śmigłowców Mi-24 i przelot balonów został przerwany.

– Zaatakowali baloniki. To lakoniczna informacja ministerstwa obrony, więc niewiele wiadomo. Nie przekazano nawet, o jaką „symbolikę antyrządową” chodziło, ale przypuszczam, że mogły to być po prostu biało-czerwone symbole Białorusi – komentuje polonijny dziennikarz.

Ostatecznie Litwa oskarżyła Białoruś o naruszenie swojej przestrzeni powietrznej. Wojskowy helikopter miał bowiem wlecieć na teren ich państwa. W konsekwencji ambasador Białorusi w Wilnie został wezwany do złożenia wyjaśnień.

„Nawet jeśli Łukaszenka się utrzyma, będzie już inaczej”

OMON zatrzymał liderów białoruskiej opozycji

Dwie osoby należące do prezydium białoruskiej opozycyjnej Rady Koordynacyjnej zostały zatrzymane rano przez OMON – podało Radio Swoboda. Zatrzymani...

zobacz więcej

Obserwującego te wydarzenia na bieżąco eksperta pytamy, kto obecnie steruje działaniami reżimu: Mińsk czy Moskwa?

– Steruje tym Łukaszenka, a Moskwa go wspiera. Gdyby nie wsparcie, na przykład upadłaby telewizja. Ogłoszono przecież strajk. Technicy, dziennikarze, a w sumie podobno ponad 500 osób odmówiło pracy. To mogło sparaliżować działanie propagandy, ale tak się nie stało, bo Łukaszenka załatwił przyjazd kilku ekip Russia Today. Teraz to oni odpowiadają za propagandę i sterują mediami – zaznacza Poczobut.

W jego opinii Łukaszenka dzięki wsparciu Rosji broni się więc na wszystkie możliwe sposoby. W mediach przestrzegano na przykład przed niedzielnym protestem. Alarmowano, że będzie tam dochodzić do prowokacji i apelowano, by zostać w domach.

– Starano się, by skala weekendowego protestu była jak najmniejsza, ale to się nie udało i przyszły tysiące ludzi – relacjonuje dziennikarz.

Chociaż Białorusini protestują w sposób pokojowy, władza sięga po kolejne drastyczne metody walki. Jak relacjonowali zatrzymani przez OMON studenci z Polski, manifestanci są zastraszani i torturowani. Od początku trwania protestów zginęły co najmniej trzy osoby. W poniedziałek w Żabince odbył się pogrzeb 42-letniego Genadzia Sztaua, który zginął od strzału w głowę.

– Strach wraca na Białoruś. Łukaszenka rządzi od 26 lat i wiele osób nie wierzy, że coś się zmieni. Z drugiej strony mobilizacja jest ogromna i nawet jeśli Łukaszenka się utrzyma, będzie już inaczej niż przedtem. Ludzie chcą zmiany – zapewnia Andrzej Poczobut.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej