RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ksiądz Waldemar Cisło: „Wspólnota międzynarodowa musi pomóc Libanowi!”

Zniszczone dzielnice ciągną się głównie na wschód od bejruckiego portu (fot. Witold Repetowicz)

12 ton środków chemicznych, a także leki oraz upominki dla dzieci przywiózł w piątek polski samolot wojskowy do Bejrutu. To pomoc zebrana przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie (PSPKP) dla osób poszkodowanych w eksplozji jaka zniszczyła libańską stolicę 4 sierpnia br. Ksiądz Waldemar Cisło, prezes polskiej sekcji PSPKP uważa, że konieczne jest zwiększenie zaangażowania pomocowego. Chwali też ofiarność Polaków.

Mimowolny sukces Izraela

Nawiązanie oficjalnych stosunków przez Zjednoczone Emiraty Arabskie z Izraelem, do którego doszło na podstawie porozumienia zawartego 13 sierpnia,...

zobacz więcej

Pomagamy wszystkim potrzebującym

„Przywiezione przez nas chemikalia ufundowała firma Libella. W połowie to środki czystości takie jak proszek do prania, a w połowie środki dezynfekcyjne” – mówi ks. prof. Waldemar Cisło. „Stan sanitarny w Libanie był fatalny jeszcze przed wybuchem, a teraz sytuacja stała się wręcz katastrofalna w związku z niezwykle szybkim rozprzestrzenianiem się koronawirusa”. – dodaje. W sierpniu sytuacja Libanu pod względem ilości infekcji uległa dramatycznemu pogorszeniu, a 20 sierpnia odnotowano rekordową liczbę 605 infekcji w tym małym, zaledwie 4,5-milionowym kraju. W dodatku liczba ta nie uwzględnia zakażeń wśród uchodźców. W związku z tym od 21 lipca w Libanie wprowadzono lockdown oraz godzinę policyjną obowiązującą od 18.00 do 6.00 rano. Wcześnie wprowadzono też stan wyjątkowy.

Przywiezione chemikalia trafiły do dwóch chrześcijańskich patriarchatów tj. kościoła grecko-melchickiego oraz maronickiego, które dokonają ich dystrybucji wśród potrzebujących rodzin. Ksiądz Cisło podkreśla jednak, że PSPKP pomaga wszystkim potrzebującym bez względu na wyznawaną religię. „Najważniejszy jest człowiek. Jeśli muzułmanka zapuka do naszych drzwi i poprosi o pomoc dla siebie i jej dzieci to przecież jej nie odeślemy z kwitkiem” – mówi i dodaje, że w ten sposób uczy się ludzi wzajemnego szacunku. „Gdy muzułmanie zobaczyli, że my pomagamy też im, to Czerwony Półksiężyc zaczął pomagać również chrześcijanom tam gdzie nie docierała pomoc organizacji kościelnych”.

60 tysięcy rodzin bez dachu nad głową

Pomoc przywieziona w piątek samolotem udostępnionym PSPKP przez Ministerstwo Obrony Narodowej trafi głównie do chrześcijan bo to ich dzielnice zostały zniszczone w eksplozji statku z 3000 ton saletry amonowej. „60 tys. rodzin straciło dach nad głową, większość z nich znalazła schronienie u swoich rodzin, a około 20% zamieszkała w klasztorach i szkołach” – mówi jeden z libańskich wolontariuszy PSPKP.

„Sytuacja materialna Libańczyków jest straszna i sami nie są w stanie odbudować swoich domów, a nawet zapewnić sobie i swoim rodzinom środków niezbędnych dla przeżycia” – podkreśla ksiądz Cisło. Jeszcze przed eksplozją doszło w Libanie do krachu finansowego. Kurs dolara skoczył w ciągu kilku miesięcy z 1500 libańskich dinarów do prawie 7000, a wiele rodzin straciło oszczędności całego życia. Obecnie miesięcznie można wyciągnąć z banku tylko 100 dolarów, a resztę przelicza się według oficjalnego kursu czyli wciąż 1500 dinarów za dolara.

„Już na miejscu dowiedzieliśmy się, że jest również pilna potrzeba udzielenia pomocy finansowej. Chodzi o kwotę 60 dolarów na jedną rodzinę, co pozwoli im przeżyć przez miesiąc” – dodaje prezes polskiej sekcji PSPKP. „Udało nam się przekazać kwotę, która zabezpieczy przez miesiąc 150 rodzin” – mówi ksiądz i dodaje, że ma nadzieję, iż uda się zebrać więcej by pomóc kolejnym rodzinom. „Ponadto póki co trzeba się nastawić na pomoc długofalową bo poszkodowani w wybuchu szybko nie zdołają stanąć na nogi” – podkreśla.

Karnkowski: Tylko jedna Białoruś

Na długo przed wyborami prezydenckimi na Białorusi można było zorientować się, że tym razem nie będziemy mieli do czynienia z kolejnym niemal...

zobacz więcej

Ofiarność Polaków i kolejny transport MON

Ksiądz Cisło uważa, że Polacy są bardzo ofiarnym narodem i chętnie pomagają innym jeśli wiedzą na co konkretnie idzie pomoc. „Dlatego liczymy, że nasza zbiórka prowadzona poprzez zrzutka.pl powiedzie się i zdołamy zorganizować paczki żywnościowe dla 7 tys. rodzin. Jedna paczka kosztuje 40 dolarów” – mówi ksiądz Cisło.

Ministerstwo Obrony Narodowej wyśle kolejny samolot wojskowy z pomocą Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie już 4 września. Tym razem przywiezie on 10 ton mleka w proszku, którego zebranie wsparła fundacja Polskich Kolei Państwowych. Loty wojskowe są przy tym wykonywane w ramach wylatywania przez pilotów niezbędnego limitu godzin, a na miejscu dokonywana jest rotacja załóg.

Nie zapominajmy o Syryjczykach

Ksiądz Cisło podkreśla, że choć obecna pomoc kierowana jest do Libańczyków to nie można również zapominać o syryjskich uchodźcach mieszkających w Libanie. W 4,5-milionowym kraju mieszka od 1,5 do 2 mln uchodźców z Syrii oraz 800 tys. uchodźców palestyńskich. Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie pomaga im od początku syryjskiej wojny domowej tj. 2011 r. Pomoc głównie trafia do uchodźców przebywających w rejonie Zahle w Dolinie Bekaa. PSPKP prowadzi tam szpital oraz kuchnie polowe, w których wydawane są posiłki. Ksiądz Cisło podkreśla, że od pewnego czasu zgłaszają się tam również Libańczycy. „To dumny naród, oni mają takie poczucie godności, że ciężko im wyciągnąć rękę po pomoc. Tyle, że obecna sytuacja powoduje że ta pomoc jest im niezbędna, więc czasem my musimy szukać potrzebujących bo oni sami się nie zgłoszą” – tłumaczy ksiądz Cisło.

Prezes PSPKP podkreśla też, że libański kryzys spowodował, że sytuacja Syryjczyków w Libanie, która zawsze była zła, jeszcze bardziej się pogorszyła. Syryjczycy nie mieszkają tu w zorganizowanych obozach, lecz wynajmują mieszkania, garaże lub koczują w dzikich obozowiskach. Problem w tym, że pogorszenie się sytuacji materialnej Libańczyków spowodowało podwyżkę czynszów i wielu Syryjczyków znalazło się na ulicy. „Jak obywatele tego kraju nie mają co jeść, to jaka może być sytuacja gości? Już w grudniu widzieliśmy, że całe rodziny zmuszone były spać w swoich samochodach” – mówi ksiądz Cisło i dodaje, że nikt nie kontroluje rozprzestrzeniania się koronawirusa w tych grupach. „O jakiej higienie można tam mówić jeśli np. w jednym obozowisku na 70 osób jest raptem jeden kran z zimną wodą i dół wykopany w ziemi służący jako toaleta?” – pyta retorycznie ksiądz. PSPKP przywiozło teraz również paczki żywnościowe dla uchodźców w Zahle. To efekt zbiórki przeprowadzonej wśród indywidualnych darczyńców.

Pedagogika wstydu i dramaty środkowej Europy

Pedagogikę wstydu traktujemy jako wyraz głębokich kompleksów naszych liberalnych elit wobec państw zachodnich. Ale pedagogika wstydu w naszej...

zobacz więcej

Konieczne uruchomienie rezerw budżetowych

Prezes PSPKP ma nadzieję, że premier Mateusz Morawiecki uruchomi rezerwy budżetowe w celu udzielenia pomocy potrzebującym w Libanie. „Ufam również, że nowy minister spraw zagranicznych będzie miał lepszy ogląd sytuacji na Bliskim Wschodzie bo dotąd sytuacja pod tym względem była kiepska. Może to też dobry moment by przywrócić stanowisko ministra ds. pomocy humanitarnej” – podkreśla ksiądz Cisło, który za wzór podaje rozwiązania węgierskie. „Na Węgrzech minister odpowiedzialny za pomoc humanitarną jest bardzo mocno umocowany przy premierze Orbanie i dzięki temu pomoc udzielana przez ten kraj jest bardzo efektywna.” – uważa polski duchowny.

Ksiądz Cisło podkreśla, że zlekceważenie sytuacji na Bliskim Wschodzie będzie miało szalenie niebezpieczne konsekwencje. „Niedawno premier Orban na konferencji w Budapeszcie poświęconej wolności religijnej stwierdził, że Europa ma zawiązane oczy i skrępowane ręce i przez to nic nie widzi co się dzieje na Bliskim Wschodzie i w niektórych krajach Afryki, nie chce się upominać o los tamtejszych chrześcijan bo nie jest to zgodne z linią politycznej poprawności” – uważa prezes PSPKP i dodaje, że podziela pogląd węgierskiego przywódcy, który stwierdził również, że wiele osób w Europie uważa, że to co się dzieje na Bliskim Wschodzie nigdy do nas nie przyjdzie, a w rzeczywistości pojawi się szybciej niż komukolwiek się wydaje.

Jak nie pomożemy to pojawią się terroryści

„Dlatego musimy pomagać tu na miejscu, bo inaczej ci ludzie sobie nie poradzą i będą się pogłębiać patologiczne procesy, dzieci zamiast iść do szkoły będą żebrać na ulicy i wyrastać będą nowe pokolenia terrorystów” – alarmuje ksiądz Cisło. Straty spowodowane wybuchem w Bejrucie wycenione zostały na 15 mld dolarów. Ale to nie wszystko. „Kryzys spowodował, że tylko kościół maronicki będzie musiał zamknąć teraz 350 swoich szkół bo nie ma na pensje dla nauczycieli i to mimo, że na terenach wiejskich wielu z nich zgodziło się na obniżenie swoich pensji z 1000 dolarów do 500 dolarów” – mówi ksiądz Cisło.

Zdaniem polskiego duchownego niezbędna jest jak najszybsza interwencja pomocowa wspólnoty międzynarodowej. Ksiądz Cisło uważa też, że jednym z rozwiązań może być skopiowanie modelu pomocy w odbudowie domów jaki PSPKP zastosowało w irackiej Równinie Niniwy, zniszczonej przez Państwo Islamskie. „Udzielaliśmy tamtejszym rodzinom pomocy w wysokości 2 tys. dolarów na odbudowę ich domów. To pozwalało im na podstawowy remont, tak by mogli wrócić do swoich domów, a resztę już odbudowywali z własnych środków” – tłumaczy ksiądz Cisło. „Teraz jest lato więc ludzie mogą w miejsce wybitych szyb wstawić folię ale jak przyjdzie zima to będzie tragedia, a ci ludzie po prostu nie mają środków na szyby więc trzeba im to sfinansować” – dodaje.

Trauma i stryczki na pomnikach

Prezes PSPKP podkreśla również, że mieszkańcy Bejrutu wciąż nie otrząsnęli się z szoku po wybuchu. „Ta trauma długo w nich pozostanie, bo czego się można spodziewać skoro w centrum miasta po eksplozji wszędzie leżały porozrywane, zmasakrowane ciała” – mówi ksiądz Cisło. „Przynajmniej dobrze, że w tej chwili panuje spokój i wojsko przejęło pilnowanie porządku bo robi to znacznie lepiej niż wcześniej policja” – dodaje.

Patrole wojska pilnują obecnie okolic portu, a także teren tzw. „Downtown Bejrut” czyli starego centrum libańskiej stolicy, które również mocno ucierpiało w wyniku eksplozji. Downtown Bejrut zostało całkowicie zniszczone w czasie trwającej w latach 1975 – 1990 wojny domowej. Później zostało odbudowane ale życie wracało tam bardzo powoli. W ostatnich latach ożywił się jednak teren dawnego sjuku bejruckiego, który sąsiaduje z portem. Dzisiaj to znowu pustynia, a będący sercem Downtown Bejrut Place de l’Etoile jest całkowicie zablokowany i wpuszczani są tam tylko robotnicy budowlani. Obok tego placu wznoszą się dwie najważniejsze bejruckie świątynie tj. wielki meczet sunnicki oraz katedra maronicka. W tej drugiej wyleciały wszystkie witraże i uszkodzony został dach.

Nastroje w Bejrucie oddają też grafiti z karykaturami polityków wszystkich frakcji oraz stryczki zwisające z wielu pomników. To przesłanie Libańczyków do całej tamtejszej klasy politycznej obwinianej zarówno za kryzys jak i zaniedbania, które doprowadziły do eksplozji.

Zniszczone dzielnice ciągną się głównie na wschód od bejruckiego portu. Natomiast przy samym porcie można spotkać zatrzymujących się tam mieszkańców libańskiej stolicy całymi rodzinami wpatrujących się w to co pozostało z portu.

źródło:
Zobacz więcej