RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Okruchy białoruskie. Czy Cichanouska wróci na fotel lidera opozycji?

Swiatłana Cichanouska (fot. PAP/EPA)
Swiatłana Cichanouska (fot. PAP/EPA)

Wiele wskazuje na to, że rozpoczęty tydzień temu marsz społeczeństwa Białorusi do wolności i niezależności jest już nie do zatrzymania, a sfałszowane wybory prezydenckie sprzed tygodnia stały się początkiem końca autorytarnych rządów dyktatora Aleksandra Łukaszenki, mimo krwawych pacyfikacji manifestantów i bestialskiego znęcania się w aresztach nad 7 tys. zatrzymanych.

Były kandydat na prezydenta Białorusi: Służby mogły grozić Cichanouskiej

Nie mogę powiedzieć na pewno, ale mogę sobie wyobrazić: grozili jej. Może nie dziećmi, bo te były już wtedy poza Białorusią, w Unii Europejskiej....

zobacz więcej

W pierwszą niedzielę po wyborach prezydenckich na Białorusi na Placu Niepodległości w Mińsku zebrało się ponad 100 tys. protestujących przeciwko reżimowi Aleksandra Łukaszenki i sfałszowaniu wyborów. Niektórzy obserwatorzy mówią o blisko półmilionowym tłumie pokojowych demonstrantów.

Po raz pierwszy od tygodnia protestujący nie byli atakowani przez siły policyjne i wojskowe. W tym samym czasie pokojowe demonstracje odbywały się wielu innych miastach Białorusi. Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców tych miast, również tam demonstracje były rekordowo duże.

Prawdą jest, że ciągle mamy skąpe informacje o sytuacji na Białorusi. Nie wiemy dokładnie, czy działają jakieś choćby niewielkie, zorganizowane i względnie trwałe ośrodki rzeczywistej opozycji politycznej. Małe, dobrze zakonspirowane gremia, które poprzez samizdaty prowadzą systematyczne akcje, uświadamiające społeczeństwu różnice między państwami demokratycznymi a rządami autokratycznymi w ich kraju. Małe powielaczowe wydawnictwa, publikujące dane o największych łotrach reżimu: funkcjonariuszach OMON-u, partyjnych karierowiczach, bezdusznych urzędnikach i konfidentach służb, ale także wysługujących się władzy konformistach, którzy korzystają z różnych przywilejów kosztem krzywdy zwykłych obywateli białoruskich.

Nie wiemy też dokładnie, dlaczego Swiatłana Cichanouska, uchodząca w oczach Białorusinów za liderkę rodzimej opozycji i zarazem rzeczywisty, najgroźniejszy konkurent Łukaszenki w wyborach, dołączyła z własnej woli do dwójki dzieci przebywających na Litwie, traktowanej jako kraj schronienia, wzmacniający ich bezpieczeństwo. Ludzie ze sztabu wyborczego twierdzą, że nie miała wyboru i pod przymusem została wywieziona z Białorusi przez białoruskie władze.

Nie wiemy więc, czy możemy wierzyć Cichanouskiej, która oficjalnie przekonuje, że decyzję o wyjeździe z Białorusi podjęła samodzielnie. Zdaniem przedstawicielki Cichanouskiej w wyborach Wohli Kawalkowej rywalka Łukaszenki została wywieziona z kraju przez władze. – Nie miała wyboru – opowiadała w rozmowie z Agencją Reutera. – Pięć minut przed wizytą omawialiśmy nasze plany na przyszłość i z pewnością nie miała zamiaru opuszczać kraju – twierdziła stanowczo Wolha Kawalkowa.

Premier w stałym kontakcie z europejskimi przywódcami w związku z sytuacją na Białorusi

Premier Mateusz Morawiecki jest w stałym kontakcie z europejskimi przywódcami w związku z sytuacją na Białorusi; rozmawiał m. in. z szefem Rady...

zobacz więcej

Po kilku dniach milczenia, w piątek Swiatłana Cichanouska opublikowała w internecie nagranie wideo, które być może jest zapowiedzią realnego powrotu na fotel lidera białoruskiej opozycji. W nagraniu tym podziękowała swoim rodakom za pokojowe protesty i strajki, mimo że, jak mówi, „władza zamieniła je w krwawą masakrę”. Wyraziła też „wdzięczność tym milicjantom i żołnierzom, którzy odmówili wykonywania zbrodniczych rozkazów”, udziału w brutalnej i krwawej pacyfikacji manifestacji przeciwko sfałszowaniu wyborów.

Zaapelowała do merów miast, aby tydzień po wyborach zorganizowali pokojowe manifestacje. Wzywając władze do dialogu, powiedziała wprost, że „Białorusini nie chcą już dłużej żyć pod władzą Aleksandra Łukaszenki”. Swoje nagranie zakończyła apelem: „Proszę, nie stój obok. Brońmy naszego wyboru razem”.

Nie wiemy wreszcie, jaką strategię na najbliższą przyszłość wybierze Alaksandr Łukaszenka, aby utrzymać władzę. A także tego, jak zareaguje Rosja Putina w zależności od kierunku rozwoju wydarzeń na Białorusi. Jednego możemy się spodziewać. Władimir Putin nie będzie chciał wypuścić Białorusi ze swoich objęć, ze względu na zbyt wiele żywotnych dla Rosji interesów ekonomicznych, jakie są zainstalowane przez rosyjskiego hegemona na Białorusi. Silniejszym motywem dla utrzymywania wpływów Rosji na Białoruś są kwestie przemysłu zbrojeniowego i rozmieszczonych na terenie Białorusi ważnych dla Rosji centrów militarnych.

Wybuch protestów społecznych, a przede wszystkim ich siła i zasięg musiały wywołać szok Łukaszenki. Oszołomienie to objawiło się w tygodniowym paraliżu i całkowitym milczeniu. Po tygodniu doszedł do siebie. Poczuł się na tyle silny, że dość buńczucznie zapowiedział powrót do rządów mocnej ręki, znanego wcześniej satrapy, regulującego relacje władzy ze społeczeństwem przy pomocy terroru.

NATO odrzuca oskarżenia Łukaszenki o zwiększanie sił na granicy z Białorusią

Sojusz Północnoatlantycki odrzuca wysuwane przez prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenkę oskarżenia o rozbudowywanie obecności militarnej na...

zobacz więcej

Jednocześnie liczy się z tym, że może sobie nie poradzić z opanowaniem narastającego buntu społeczeństwa białoruskiego. Stąd podjął decyzję o porozumieniu się telefonicznym z Władimirem Putinem. Po rozmowie z rosyjskim przywódcą oznajmił, że zapewnił sobie gwarancję pomocy wojskowej, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba i o taką pomoc poprosi.

O przygotowywaniu gruntu pod interwencję rosyjską mogą świadczyć fałszywe informacje o niepokojących ilościach broni rzekomo kupowanej przez białoruskich demonstrantów w Polsce i na Litwie.

Czyżby więc ciągle dla Rosji optymalnym rozwiązaniem były dalsze rządy Alaksandra Łukaszenki na Białorusi, kiedy ma on już zero wiarygodności po przegranych wyborach, czego nie chce przyznać, ale o czym Rosjanie dobrze wiedzą?

Oglądając fragmenty ulicznych protestów Białorusinów w telewizyjnych przekazach, wiemy jednak dostatecznie dużo, by mimo okruchów wiedzy o wielu innych sprawach móc pokusić się o prognozy rozwoju sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów.

Otóż jestem przekonany – a obserwowałem podobne wydarzenia na przełomie lat 80. i 90. na Ukrainie – że Białorusini nie zejdą już z drogi do wolności i niezależności swojego narodu. Drogi, która prowadzi do uwolnienia się od namaszczonego przez Moskwę ponad ćwierćwiecze temu Alaksandra Łukaszenki. A w perspektywie, której określenia teraz bym się nie podjął, także oderwania się od Moskwy. Trzeba założyć, że uzyskanie pełnej niezależności od Rosji, a także dojrzałości politycznej i powodzenia gospodarczego, które mogą uczynić z Białorusi państwo spełniające warunki przyjęcia do Unii Europejskiej, może trwać jeszcze kilka dekad.

Warszawa: Setki młodych ludzi utworzyło łańcuch solidarności z Białorusią

Punktualnie o godz. 20 w niedzielę na centralnych warszawskich ulicach setki młodych ludzi zapaliły latarki tworząc żywy łańcuch solidarności i...

zobacz więcej

Mamy przykład Ukrainy, państwa o wiele większego, bardziej zasobnego w pokłady dóbr naturalnych, mającego o wiele bogatsze i silniejsze tradycje podziemnej walki opozycyjnej, a wiemy, jak bolesna i trudna droga prowadzi do pełnej integracji z Europą Zachodnią. Jak ciągle jest odległa, mimo upływu już blisko 30 lat od momentu uzyskania suwerenności państwowej. Patologie związane z komunizmem tak głęboko zapadły w tamtejszą codzienną rzeczywistość, tak wrosły w życie społeczne i polityczne, że Ukraina ciągle boryka się z wieloma przeszkodami, które uniemożliwiają jej rozkwit na miarę swoich potencji.

Tak jak agresywna, o imperialnych skłonnościach Rosja, nie chce dopuścić do wzrostu rozwoju i potęgi Ukrainy, taki sam klucz będzie stosowała wobec Białorusi. Dlatego powtórzyć muszę: nie sposób odpowiedzialnie – wobec wielu niewiadomych i wielu składników o tym decydujących – choćby w przybliżeniu określić termin wywalczenia sobie przez Białoruś niezależności, a z nią – zdobyczy demokracji.

Jestem jednak gotowy bronić tezy, że nic już nie jest w stanie zatrzymać rozbudzonych aspiracji narodu białoruskiego, aby dołączyć do wielkiej rodziny państw wolnych i demokratycznych.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej