RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ropa i gaz, Rosja i Turcja. Gra o kaukaski korytarz

Armenia i Azerbejdżan rywalizują o Górski Karabach (fot. Wiki 4.0/Սամվել Սարգսյան)

Przez długie lata układ był jasny. Armenię popiera Rosja, Azerbejdżan Turcja. Jednak prawdziwe interesy Moskwy i Ankary są dużo bardziej złożone, niejednoznaczne i zmienne. Pokazują to ostatnie tygodnie i rozgrywka, która toczy się w cieniu największych od czterech lat starć zbrojnych dwóch kaukaskich państw.

Afrykańscy dilerzy i czeczeńska zemsta

Wojna gangów – tak francuskie media określają to, co dzieje się w ostatnich dniach w Dijon. Nie jest to zbyt trafne określenie. Z jednej strony...

zobacz więcej

W granicznych walkach, które wybuchły w połowie lipca, zginęło dotychczas co najmniej 19 wojskowych z obu stron, w tym nawet azerbejdżański generał. Wciąż utrzymuje się napięta sytuacja, a obaj wrogowie liczą na wsparcie tradycyjnych sojuszników: Rosji i Turcji. 13 sierpnia azerbejdżańskie media ogłosiły, że dzień wcześniej prezydent Ilham Alijew wyraził zaniepokojenie dostawami rosyjskiego uzbrojenia dla Armenii i miał wezwać Władimira Putina do „wyjaśnienia tej sprawy”. Kreml potwierdził, że 12 sierpnia doszło do telefonicznej rozmowy przywódców.

Azerbejdżan twierdzi, że ponad 400 ton wojskowego ładunku Rosja dostarczyła Armenii „via przestrzeń powietrzna Kazachstanu, Turkmenistanu i Iranu”, od kiedy wybuchły lipcowe walki. Alijew miał na myśli doniesienia w prorządowych mediach, że ładunki broni powędrowały z Rosji do Armenii między 17 lipca a 4 sierpnia. Putinowi powiedział o 400 tonach, ale w rzeczywistości chodzi o 280 ton. Transport odbył się oczywiście drogą powietrzną, okrężną. Z Rostowa nad Donem Ił-76 leciał nad Kazachstanem, Turkmenistanem i Iranem, by dotrzeć do Armenii od strony południowej.

Dostawy uzbrojenia rosyjskiego dla Armenii to żadna niespodzianka. Oba państwa są sojusznikami w ramach Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ), a Moskwa od dawna zbroi Ormian po preferencyjnych cenach. Tym razem jednak Baku ma zastrzeżenia do skali i czasu tych dostaw, sugerując, że Rosja próbuje sprowokować Armenię do ataku na Azerbejdżan.

Zdrady, zamachy, koledzy z KGB

Od lat wiadomo, jakie są słabości Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Od lat mówi się o potrzebie zmian w SBU. Od lat kolejni rządzący Ukrainą politycy...

zobacz więcej

Moment ujawnienia faktu telefonu Alijewa do Putina został starannie wybrany. Akurat w Baku gościła wojskowa delegacja z Turcji, z ministrem obrony na czele. Obserwowali wspólne manewry. 29 lipca Azerbejdżan i Turcja rozpoczęły dwutygodniowe ćwiczenia wojskowe z udziałem sił lądowych i powietrznych. Kilka dni wcześniej ministerstwo obrony Armenii ogłosiło, że prowadzi ćwiczenia wspólnie z Rosją z udziałem dowódców rosyjsko-armeńskiego systemu obrony powietrznej, poszczególnych jednostek przeciwlotniczej armii armeńskiej i oficerów sił powietrznych z obu krajów. Szczególnym celem ćwiczeń było opracowanie nowych sposobów zwalczania dronów.

Gra mocarstw

Tydzień wcześniej z kolei wiceminister obrony Azerbejdżanu, dowodzący siłami powietrznymi, i dowódca wojsk Autonomicznej Republiki Nachiczewania w Turcji spotykali się z miejscowymi generałami. Wygląda na to, że Ankara gotowa jest podzielić się z sojusznikiem doświadczeniami z ostatnich lat zdobytymi w różnych konfliktach odnośnie użycia bojowych dronów, systemów rakietowych i systemów obrony powietrznej. Jeszcze w maju resort obrony Azerbejdżanu pokazał wideo z wyprodukowanymi w Turcji bateriami wieloprowadnicowych baterii rakietowych (w tym najnowsza wersja systemu 300 mm TRG-300 Kaplan) stacjonującymi w Nachiczewaniu.

Reakcja Turcji na ostatnią eskalację walk armeńsko-azerbejdżańskich była wyraźnie silniejsza niż w przeszłości, z mocniejszymi wyrazami wsparcia płynącymi z wyższych niż zwykle poziomów władzy. Choć ćwiczenia wojskowe Turcji i Azerbejdżanu są corocznym wydarzeniem, to jednak w tym roku – z racji na moment i większą liczbę tureckich żołnierzy – mają charakter pokazu siły i wsparcia dla Azerbejdżanu. Zapewne ten czynnik sprawia, że Alijew chce wymusić na Moskwie pewne ustępstwa, kiedy mowa o jej stanowisku wobec konfliktu na Kaukazie.

Strzelanina na Ukrainie. Szef MSW zapowiada wysokie wyroki

Szef ukraińskiego MSW Arsen Awakow zapowiada rozprawę z uczestnikami wczorajszej strzelaniny w podkijowskiej miejscowości Browary. W strzelaninie...

zobacz więcej

Wraz z telefonem na Kreml z Baku popłynęły inne sygnały świadczące o wojowniczej postawie Azerbejdżanu. – Jesteśmy radzi dzielić się doświadczeniem z taką silną armią – mówił minister obrony Zakir Hasanow, odnosząc się do ćwiczeń z Turcją. – Tureckie siły zbrojne zademonstrowały swą siłę światu w Syrii, Iraku i Libii. Ze wsparciem tureckiego wojska Azerbejdżan wypełni swój święty obowiązek – podkreślił Hasanow.

Faktem jest, że Rosja przyjęła dość pasywną postawę wobec ostatniej eskalacji walk. OUBZ wydała komunikat, z punktu widzenia Erywania rozczarowujący. Po czym Moskwa właściwie zamilkła, zupełnie inaczej, niż Ankara.

Już 16 lipca doszło do spotkania przedstawicieli wojskowych Turcji z Azerami. Minister obrony Turcji Hulusi Akar powiedział, że Armenia „z pewnością zapłaci” za ataki na Azerbejdżan. Tego samego dnia Erywań nazwał Turcję „zagrożeniem bezpieczeństwa dla Armenii i regionu”.

W przeciwieństwie do Turcji, która natychmiast i bezwarunkowo ogłosiła pełne wsparcie dla Azerbejdżanu, reakcja rosyjska okazała się wstrzemięźliwa, właściwie neutralna. Moskwa ogłosiła swoje głębokie zaniepokojenie zaostrzeniem konfliktu i wyraziła gotowość mediacji. Z jednej strony może to wynikać z pewnego ochłodzenia relacji z Erywaniem po dojściu do władzy Nikola Paszyniana, a z drugiej należy pamiętać, że w ostatnich latach wyraźnie poprawiły się relacje Rosji z Azerbejdżanem.

Rosjanie sprzedają broń już nie tylko Ormianom, ale też Azerom. Sojusznicza Armenia dysponuje obecnie rosyjskimi pociskami ziemia-powietrze Buk, pociskami balistycznymi Iskander i myśliwcami MiG-29. W 2019 r. Erywań podpisał umowę na zakup 18 nowoczesnych myśliwców Su-30SM. Dodatkową ochroną dla Ormian są rosyjskie systemy S-300 rozmieszczone w rosyjskiej bazie Giumri.

Górski Karabach w ogniu. „Nie ma gwarancji, że za miesiąc znów nie dojdzie do eskalacji”

Konflikt między Armenią a Azerbejdżanem o Górski Karabach przypomian sinusoidę. Ostatnio znów mieliśmy wzrost napięcia i doszło do eskalacji, z...

zobacz więcej

Ale S-300 Rosja sprzedała też Azerbejdżanowi. Zresztą rosnąca w siłę – dzięki petrodolarom – armia azerbejdżańska, poszła na zakupy także w w Izraelu (pociski balistyczne LORA, drony Hermes-900, systemy radarowe EL/M-2106-ATAR) i w Turcji (systemy antydronowe IHTAR i pociski kierowane SOM-B1). Postawa Moskwy była dużym rozczarowaniem dla Armenii, która należy do zdominowanej przez Rosję Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Ten militarny pakt przewiduje wzajemną pomoc dla zaatakowanego jednego z jego członków. Ale sojusz nie obejmuje Górskiego Karabachu.

Teraz do wybuchu walk doszło zupełnie gdzie indziej. Strona armeńska usiłowała wykorzystać art. 4 Karty OUBZ, który określa atak na jednego z członków jako atak na wszystkich. Jednak wyraźnie pod naciskiem Moskwy, takiej pomocy Erywań się nie doczekał.

Przesmyk Gandża

Najpoważniejsze starcie Armenii z Azerbejdżanem od 2016 r. może niepokoić, bo epicentrum walk stała się nie „linia kontaktu” wokół okupowanego przez Armenię Górskiego Karabachu, ale międzynarodowa oficjalna granica państwowa Armenii i Azerbejdżanu – ponad 100 km na północny zachód od spornego Karabachu. Prowincja Towuz jest częścią „przesmyku Gandża”, czyli mającego szerokość ok. 90 km odcinka granicy Azerbejdżanu z Gruzją, przez który biegną rurociągi, światłowody, drogi i szlaki przerzutu sił USA i NATO z Azji do Europy via Azerbejdżan, Gruzja, Turcja i Morza Kaspijskie i Czarne.

Zapewnienie bezpieczeństwa tym strategicznym projektom jest kwestią bezpieczeństwa narodowego dla Baku. Towuz to ciasny korytarz lądowy, przez który biegną liczne strategicznie ważne szlaki transportowe i energetyczne łączące Azerbejdżan z Europą, na czele z: ropociągiem Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC), Gazociągiem Południowo-Kaukaskim oraz linią kolejową Baku-Tbilisi-Kars (BTK). Ropociąg BTC dostarcza azerbejdżańską ropę do Europy. Na początku 2020 r. tym szlakiem szło aż 81 proc. eksportu naftowego.

Armenia – życie na linii frontu

Pełna serpentyn droga pnie się ostro w górę od zakrętu w miejscowości Kayan, gdzie niegdyś można było wjechać z Armenii do Azerbejdżanem. By...

zobacz więcej

Przez cały 2019 r. via BTC Azerbejdżan sprzedał za granicę 233,2 mln baryłek ropy. Równolegle biegnie gazociąg dostarczający azerbejdżański gaz do Gruzji i Turcji. Ten właśnie surowiec zaczyna wypierać z rynku tureckiego gaz rosyjski. W pierwszej połowie tego roku surowiec azerbejdżański (2,7 mld m³) zapewniał już jedną czwartą tureckiego zapotrzebowania. W przypadku Gruzji jest to aż 87 proc. jej zapotrzebowania na gaz.

Gazociąg Północnokaukaski będzie też elementem Południowego Korytarza Energetycznego łączącego złoża kaspijskie z Europą – dostarczając rocznie 10 mld m³ gazu już od końca tego roku. Gazociąg Południowo-Kaukaski, który zasila z kolei turecki Gazociąg Transanatolijski (TANAP), odgrywa kluczową rolę w wysiłkach Ankary na rzecz zmniejszenia uzależnienia od rosyjskich nośników energii. W marcu i kwietniu Azerbejdżan po raz pierwszy wyprzedził Rosję pod względem wielkości dostaw gazu do Turcji.

Współpraca energetyczna Turków z Baku może się umocnić bardziej, gdy w 2021 r. wygaśnie duży gazowy kontrakt turecko-rosyjski. 25-letnia umowa zobowiązuje Turcję do zakupu określonej ilości rosyjskiego surowca. W 2017 r. 52 proc. importowanego przez Turcję gazu pochodziło z Rosji. W 2019 r. – już tylko 33 proc. Z kolei kolejowa linia BTK, łącząc Azerbejdżan, Gruzję i Turcję, jest strategicznym segmentem tzw. Middle Corridor, prowadzącego z Chin do Europy. Rocznie BTK można przewieźć 17 mln ton ładunku.

Jest to też kolej wykorzystywana przez NATO do dostaw do i z Afganistanu. Ropociąg BTC, gazociąg SCP i kolej BTK biegną ok. 15 km od miasta Towuz (stolica rejonu o tej samej nazwie), które było wystawione na ostrzał armeńskiej artylerii. Ostatnie starcia nie zagroziły bezpośrednio energetycznej infrastrukturze Azerbejdżanu, ale pokazały ryzyko, na jakie narażone są te szlaki. Jeśli Armenia chciałaby naprawdę uderzyć w tego wroga, w razie kolejnej eskalacji walk powinna próbować zniszczyć BTC, SCP i BTK. Zwłaszcza ten pierwszy.

Wpływy ze sprzedaży ropy w tym roku mają zapewnić aż 57 proc. budżetu Azerbejdżanu. Sprzedaż węglowodorów to aż 85-91 proc. łącznego wpływu z eksportu. Przerwanie dostaw SCP uderzyłoby też w Gruzję. Bez azerbejdżańskiej alternatywy, byłaby skazana na gaz z Rosji.

źródło:
Zobacz więcej