Łukaszenka rozmawiał z Putinem. Jest gotów użyć wojska

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka po rozmowie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem zwołał naradę w ministerstwie obrony (fot. Mikhail Svetlov/Getty Images)

W sobotę prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka rozmawiał z prezydentem Rosji Władimirem Putinem o sytuacji na Białorusi. Stwierdził, że musi się skontaktować się z Putinem ze względu na zagrożenie „nie tylko dla Białorusi". Według europosła Jacka Saryusza-Wolskiego „Łukaszenko gotów poprosić Putina o pomoc" – napisał na Twitterze. Po rozmowie z Putinem Łukaszenka wziął udział w naradzie, w Centrum Zarządzania Strategicznego w ministerstwie obrony gdzie jasno dał do zrozumienia, że jest gotów użyć wojska by – jak stwierdził – zapewnić bezpieczeństwo w państwie i chronić rodziny wojskowych.

Politolog: władze Białorusi mogą wybrać brutalny scenariusz

W obecnym kryzysie politycznym władze mogą wybrać brutalny scenariusz - powiedział w sobotę politolog Waler Karbalewicz. Jego zdaniem można to...

zobacz więcej

– Nie gorzej ode mnie wiecie, co się dzieje w kraju. Powoli zaczynają czy też kontynuują rozhuśtywać sytuację, nasze społeczeństwo. Dobrali się do kolektywów pracowniczych. Wiele razy o tym mówiłem. I chcę jeszcze raz powiedzieć, że nic z tego nie będzie. Kraju nikomu nie oddamy. Sytuację utrzymamy – zadeklarował agencję BiełTA Łukaszenka podczas spotkania z wojskowymi.

Białoruski prezydent zwołał naradę w Centrum Zarządzania Strategicznego w ministerstwie obrony. Przekonywał na niej między innymi, że napływają groźby pod adresem żołnierzy i członków ich rodzin.

– Chcę po prostu, po męsku poprosić: nie róbcie tego! Nie trzeba igrać z ogniem! Nasi wojskowi mają wystarczająco zasobów, by ochronić siebie, swoje rodziny i zapewnić bezpieczeństwo w państwie – ostrzegł Łukaszenka.


Wypowiedział się pod adresem tych, którzy – jak powiedział – „chcą powojować, pobić się" i wezwał ich, by „nie wystawiali dziewcząt" do pierwszego szeregu i aby „nie grozili rodzinom". Nie wskazał, skąd napływają takie groźby i czy są one związane z opozycją, dał jedynie do zrozumienia, że chodzi mu o tzw. trolle w mediach społecznościowych.

Prezydent odrzucił także propozycję mediacji innych krajów w rozwiązaniu sytuacji na Białorusi. – Mamy normalny rząd, utworzony w zgodności z konstytucją. Nie potrzebujemy żadnych zagranicznych rządów, żadnych pośredników. Wydaje mi się, że, nie obrażając władz tych republik, chcę powiedzieć: u siebie zaprowadźcie porządek – oznajmił. – Żaden rząd ani za granicą, gdziekolwiek by to nie było, nam nie jest potrzebny i kierować krajem nie będzie on nigdy – dodał Łukaszenka.

Wcześniej w sobotę polityk o sytuacji na Białorusi rozmawiał z prezydentem Rosji. Zapowiadając tę rozmowę mówił, że musi skontaktować się z Władimirem Putinem ze względu na zagrożenie „nie tylko dla Białorusi".

Po telefonicznej rozmowie „obie strony wyraziły przekonanie, że problemy, które się pojawiły, zostaną wkrótce uregulowane" – poinformował Kreml.

„Najważniejsze jest, aby problemów tych nie wykorzystały siły destrukcyjne, dążące do tego, aby zaszkodzić wzajemnie korzystnej współpracy dwóch państw w ramach Państwa Związkowego" – głosi komunikat wydany po rozmowach.

Od początku tygodnia na Białorusi trwają protesty związane z wynikami wyborów prezydenckich z 9 sierpnia. Według oficjalnych rezultatów wybory wygrał Łukaszenka zdobywając 80,1 proc. głosów.

źródło:

Zobacz więcej