RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Znęcanie psychiczne, tortury, katowanie. Wstrząsająca relacja Polaków zatrzymanych na Białorusi

– Cały czas byliśmy skuci. Ktokolwiek się poruszył, prosił o wodę czy wyjście do toalety, był bity pałkami – mówi o pobycie w areszcie Kacper Sienicki, Polak zatrzymany w trakcie protestów na Białorusi. – Mnie zapytano, czy jestem Polakiem. Podniesiono mnie, podcięto mi nogi i upadłem na twarz, zaczęto bić pałkami – dodaje drugi z nich, Witold Dobrowolski. Obaj wrócili właśnie do Polski.

Czterej zatrzymani na Białorusi Polacy są już na wolności

Areszty na Białorusi opuścili wszyscy czterej Polacy zatrzymani w Mińsku podczas rozpędzania przez milicyjny OMON powyborczych demonstracji...

zobacz więcej

– Zostaliśmy porwani z ulicy w centrum Mińska przez OMON. Zostałem pobity wtedy niemal do nieprzytomności. Kolega też był bity – mówi Dobrowolski.

– Zamknięto nas w jakiejś piwnicy, to wyglądało jak sala gimnastyczna, były tam setki ludzi. Tam zaczęło się katowanie, tortury kilkunastogodzinne – dodaje Sienicki.

Jak stwierdzili, przez salę przejść nawet do tysiaca osób.

– Osobiste antypatie związane z naszym pochodzeniem wychodziły. Jakiekolwiek próby zwrócenia uwagę na to, że jesteśmy obywatelami innego kraju, chęć uzyskania pomocy konsula nie miały racji bytu, byliśmy jeszcze bardziej poniżani, wyśmiewano takie prośby – mówi Sienicki.

Wypuszczono ich po 72 godzinach, gdyż zgodnie z tamtejszym prawem nie mogli ich trzymać dłużej bez zarzutów.

– Na komisariacie położono nas na ziemię, grożono, że jak tylko ruszymy głową, to wybiją nam wszystkie zęby. Następna zmiana kazała nam stać głową przy ścianie kilka godzin. Trzecia zmiana kazała nam klęczeć, mając czoło przy podłodze. Cały czas byliśmy skuci. Ktokolwiek się poruszył, prosił o wodę czy wyjście do toalety, był bity pałkami – mówił Sienicki, dodając, że bito ich także przy przesłuchaniu.

– Mnie zapytano, czy jestem Polakiem. Podniesiono mnie, podcięto mi nogi i upadłem na twarz, zaczęto bić pałkami. Jeśli jakiś strażnik przechodził, mógł uderzyć bez pytania – mówił Dobrowolski.

Polacy zatrzymani na Białorusi. Matka jednego z nich apeluje o pomoc

Trzech Polaków zostało zatrzymanych w trakcie trwających wciąż protestów na Białorusi. Dwaj z nich to absolwenci Studium Europy Wschodniej UW,...

zobacz więcej

Zatrzymani Polacy nie spali przez cały ten okres, cały czas byli zastraszani, nie wiedzieli, jakie mają prawa, wyśmiewano jakiekolwiek prośby. Jeszcze na komisariacie zatrzymanym kazano powtarzać, że prawowitym prezydentem Białorusi jest Łukaszenka.

– Później, w samym więzieniu, dostawaliśmy już trzy posiłki dziennie, był chleb, toaleta, woda. Wcześniej mogliśmy tylko pomarzyć o tym – mówił Dobrowolski, dodając, że tamtejsze cele były przepełnione. W jego celi było miejsce dla 6 osób i osadzone 24 osoby.

– Polska dyplomacja zrobiła tu ogromną rzecz. Również nasze rodziny, wszyscy, którzy się w to zaangażowali. Byliśmy pod ogromnym wrażeniem, nie spodziewaliśmy się, że to będzie na takim poziomie – kontynuował.

Jak dodawali zatrzymani Polacy, „gdybyśmy zostali zatrzymani z akredytacją, niewiele by to zmieniło. Nawet rosyjskie media były porywane przez OMON z ulicy i traktowano je w ten sam sposób”.

– Myślę, że pojechalibyśmy – odpowiedział Sienicki, kiedy zapytano go, czy pojechaliby tam jeszcze raz.

źródło:
Zobacz więcej