Poseł KO za podwyżkami dla polityków: Doszliśmy do jakiejś patologii [WIDEO]

Sejm przyjął projekt ustawy, która podnosi pensje polityków i najważniejszych urzędników. – Źle się dzieje, jeżeli prezydent Warszawy zarabia siedem tysięcy złotych na rękę, a jego urzędnicy zarabiają dwa-trzy razy więcej. Doszliśmy do jakiejś patologii. Źle się również dzieje, że prezydent państwa piastujący najważniejszą funkcję w Polsce zarabia na poziomie średniej klasy menadżera w jakiejś firmie handlowej, więc coś nam się pogubiło. Biorąc pod uwagę średnią krajową dziś i diesięć lat temu, należy w końcu coś z tym zrobić – powiedział portalowi tvp.info poseł KO Paweł Poncyljusz.

Kaleta wezwał Trzaskowskiego do publikacji oświadczeń majątkowych współpracowników

O publikację oświadczeń majątkowych dyrektorów i wicedyrektorów w stołecznym ratuszu zaapelował podczas sobotniej konferencji prasowej wiceminister...

zobacz więcej

Projekt zmiany ustawy o wynagrodzeniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe został jednogłośnie przyjęty podczas obrad komisji regulaminowej i spraw poselskich. Zagłosowali za nim także posłowie opozycji. Dzisiaj o 17.30 projekt przyjął Sejm. Za głosowało 386 posłów, przeciwko było 33, a 15 wstrzymało się. Wynagrodzenie parlamentarzysty wzrośnie o 40 proc. w stosunku do obecnej pensji. Poseł lub senator będzie otrzymywał 12,5 tys. brutto (do tej pory 8 tys. zł brutto) plus dodatki związane z dietą poselską. Premierowi wynagrodzenie wzrośnie z 11 tys. zł do 22 tys., prezydentowi 12,6 tys. zł do 26 tys. zł. Pensję w wysokości blisko 18 tys. zł otrzyma też pierwsza dama.

Powody do zadowolenia mogą mieć też samorządowcy, ministrowie i wiceministrowie, którzy skorzystają na zmianach. – Kluby parlamentarne uznały, że trzeba jakoś wyrównać wynagrodzenie polityków, ale także najwyższych urzędników, czyli prezydenta, premiera, sekretarzy stanu, podsekretarzy, wojewodów, marszałków województw, prezydentów miast, starostów, wójtów. Wszyscy mają mieć wyższe wynagrodzenie – tłumaczył nam szef sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich Kazimierz Smoliński.

Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości nowe przepisy mogą zniechęcać do korupcji. – Sławomir Nowak zaczynał chyba pracę na Ukrainie od 1200 złotych, poniżej dwóch tysięcy. Czym to się skończyło? To wiemy, bo jest akt oskarżenia za korupcję. Myślę, że to też jest droga do tego, żeby hamować takie działania korupcyjne polityków, czy urzędników, którzy uważają, że zarabiają za mało i próbują sobie wyrównać tę różnicę właśnie przez działania korupcyjne – argumentował Smoliński. Posłowie PiS-u twierdzą, że w poprzedniej kadencji Sejmu w kuluarowych rozmowach o podwyżki prosili ich parlamentarzyści opozycji.

Potężne zarobki w ratuszu Trzaskowskiego. Kilkaset tysięcy zarobił nawet jego rzecznik

Dyrektorzy w stołecznym urzędzie miasta zarabiają nawet trzy razy więcej niż członkowie rady ministrów – wynika z oświadczeń majątkowych złożonych...

zobacz więcej

Mimo podwyżki, polscy posłowie będą i tak jednymi z najsłabiej zarabiającymi w Europie. Na Wiejskiej nie brakuje głosów, że dotychczasowe wynagrodzenia nie zachęcały do pracy w roli parlamentarzystów, czy wiceministrów ekspertów albo dobrych prawników. – Nie jest mądrym rozwiązaniem, żeby zostawiać polityków na pensjach głodowych, bo wtedy mogą się rodzić w głowach różne dziwne pomysły. Przyjmowanie jakichś prezentów czy usług po zaniżonych cenach. Polityk musi być wynagradzany godnie za swoją pracę. Efektem tej pracy jest dobre prawodawstwo, rozwój gospodarki, dlatego chcielibyśmy, żeby do polityki szli ludzie, którzy będą i uczciwi i dobrze wykształceni, aby dobrze prowadzić sprawy państwa – mówił poseł Lewicy Andrzej Szejna.

– Nie może być takich dysproporcji, jakie obserwujemy chociażby w dużych miastach. Na przykład w stolicy, gdzie w warszawskim ratuszu jest swoiste Bizancjum. Urzędnicy zarabiają dwa – trzy razy więcej niż ministrowie, a są takie przypadki, gdzie urzędnicy administracji wojewódzkiej zarabiają więcej niż prezydent państwa. Chcemy to unormować. Czas, w jakim to przeprowadzany, może nie jest najlepszy, ale zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że nie należy tego robić – stwierdził poseł PiS Jan Mosiński.

Czy dobrze, że pensję otrzyma pierwsza dama? – Myślę, że pierwsza dama powinna dostawać pensję. Wczoraj usłyszałem taką opinię jednej z moich koleżanek z Koalicji Obywatelskiej, że może to jest nadzieja, że pani prezydentowa Agata Kornhauser-Duda w końcu się odezwie i coś powie na temat różnych wydarzeń w polityce. Może też zabierze głos na temat kobiecych spraw – odpowiedział poseł Koalicji Obywatelskiej Paweł Poncyljusz.

– Uważam, że trzeba to uregulować. Tak naprawdę pierwsza dama pracuje, jest aktywna, jeździ na spotkania w różnego rodzaju fundacjach, inicjatywach, towarzyszy mężowi w wizytach zagranicznych. To jest praca. Pozostawianie jej bez zaliczenia tego do wieku emerytalnego jest niepoważne ze strony państwa polskiego i to trzeba zmienić – powiedział eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

źródło:
Zobacz więcej