RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tak się żyje na linii frontu z Rosją. Państwa bałtyckie pod ostrzałem propagandy Kremla

Dezinformacja rosyjska przekonuje, że w krajach bałtyckich odradza się faszyzm (fot. arch.PAP/DPA)

Nie tylko Polska znajduje się na celowniku rosyjskiej propagandy. Kreml niezwykle mocno uderza w kraje bałtyckie, starając się przedstawić je jako miejsce odradzania się faszyzmu i rozpowszechnionej rusofobii. Moskwa stara się wpływać na mentalność mieszkańców tych państw, kwestie wewnętrzne, a także politykę zagraniczną ich władz.

Rosyjska dezinformacja: Raport Departamentu Stanu USA potwierdza obserwacje polskich służb

Raport amerykańskiego Departamentu Stanu, o rosyjskim „propagandowym ekosystemie” do szerzenia dezinformacji w USA i innych krajach Zachodu...

zobacz więcej

Rosyjska propaganda działa na Litwie, Łotwie i Estonii od lat. Do jej wzmocnienia doszło w 2014 r., gdy kraj ten zaatakował Ukrainę – doprowadził do konfliktu na Donbasie i anektował Krym.

Jak pisała w tamtym okresie Joanna Hyndle-Hussein z Ośrodka Studiów Wschodnich, agresja Rosji wobec Ukrainy poważnie osłabiły poczucie bezpieczeństwa tych państw, wzmocnione do tej pory przez ich członkostwo w NATO i UE.

Rządy tych krajów zdawały sobie wcześniej sprawę, że Rosja, która od dawna prowadziła wobec nich agresywną politykę z wykorzystaniem różnych form nacisku, nie cofnie się teraz przed podejmowaniem przeciwko nim działań dywersyjnych, które zagrażają ich stabilności, a nawet terytorialnej integralności regionu.

Jak zaznaczała ekspertka OSW, celem Kremla była przede wszystkim kontrola nad infrastrukturą tranzytową i energetyczną. W tym celu stosował on blokady surowcowe, zawyżał cenę gazu, poprzez współpracę z rosyjskim biznesem korumpował elity polityczne i utrzymywał stałą aktywność rosyjskich służb specjalnych.

To zaś spowalniało integrację z Europą Zachodnią i powodowało balansowanie elit tych państw między chęcią wstąpienia do tych struktur, a uzyskiwaniem korzyści na współpracy gospodarczej z Rosją.

Straszą Polaków. „Kreml doprowadzony do szaleństwa. Włączają się w kampanię”

Rosyjska propaganda nie ustaje w próbach powstrzymania przekopu Mierzei Wiślanej. Aktywiści w Polsce pochwalili się właśnie wywiadem w Sputniku, a...

zobacz więcej

Chociaż impulsem dla przeorientowania gospodarki było członkostwo w UE i NATO w 2004 r., to jednak Rosja nie straciła wtedy możliwości wpływania na ich sytuację wewnętrzną. Zamieszki w Tallinie w 2007 r. z udziałem mniejszości rosyjskiej, wspierającej protest władz Rosji wobec usunięcia z Tallina pomnika sowieckiego żołnierza, pokazały, że Kreml nie zamierza odpuścić.

W tym samym czasie nastąpił również paraliżujący kluczowe obszary Estonii cyberatak z Rosji. Rok później Kreml zaatakował Gruzję, co było jasnym sygnałem dla wszystkich krajów Europy Środkowo-Wschodniej, do czego jest gotowy się posunąć w obronie swoich stref wpływu.

Wtedy też ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew wprowadził zapis do doktryny polityki zagranicznej kraju, dający prawo do obrony swoich obywateli, a także interesów biznesowych poza jego granicami.

Państwa bałtyckie odebrały to jednoznacznie – każda prowokacja może zostać wykorzystana przez Moskwę do ataku, a także, że zamierza ona zwiększyć swoje w nich wpływy.

Atak Rosji na Ukrainę w jeszcze większym stopniu dowiódł, na jak wiele pozwala sobie ten kraj i jak bardzo zagrożeni są jego sąsiedzi.

Putin chwali się bronią hiperdźwiękową

Rosja zadziwi inne kraje, jeśli zyskają one broń hiperdźwiękową, bo zapewne będzie już miała środki jej zwalczania, a obecnie jest w wyjątkowej...

zobacz więcej

Od tego czasu państwa bałtyckie żyją w ciągłej niepewności. Są w tym stanie utrzymywane – pomimo obecności w UE i NATO – poprzez szereg rosyjskich prowokacji mających charakter permanentny.

Chodzi przede wszystkim o ćwiczenia Floty Bałtyckiej, częste misji wywiadowczych rosyjskiego lotnictwa wojskowego, naruszanie przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, nieustanne umacnianie Obwodu Kaliningradzkiego. Przy ich granicach znajdują się zaś potężne zgrupowania rosyjskich sił.

To właśnie wywołanie przez Moskwę konfliktu na wschodniej Ukrainie i anektowanie Krymu spowodowało, że i na Zachodzie zaczęto z większym zrozumieniem podchodzić do kwestii bezpieczeństwa także krajów bałtyckich. W rezultacie, przy mocnym zaangażowaniu Polski, Sojusz Północnoatlantycki wzmocnił swoją flankę wschodnią, a Amerykanie postanowili zwiększyć liczebność swoich żołnierzy w regionie.

Rosja po ataku na Ukrainę wzmocniła swoje działania w krajach bałtyckich, wykorzystując cały arsenał środków propagandy i dezinformacji. Udział w tym brały instytucje państwowe, z wykorzystaniem środków budżetowych, a za realizację odpowiedzialne były organizacje określane jako pozarządowe i fundacje. Oczywiście, były to jedynie przykrywki do prowadzenia działalności manipulatorskiej.

Kryzys reżimu Łukaszenki. Rosja chce to wykorzystać

W ciągu ostatniego roku w Mińsku pojawili się doradca ds. bezpieczeństwa narodowego USA i szef amerykańskiej dyplomacji. Uzgodniono też import ropy...

zobacz więcej

To stąd wypływał strumień kłamstwa, przeinaczeń i manipulacji dotyczących kwestii wewnętrznych, bezpieczeństwa, UE i NATO, stosunku do Rosji, kwestii historycznych i kulturowych.

Głównymi celami rosyjskiej dezinformacji jest tworzenie negatywnego obrazu Zachodu – przede wszystkim wykazywanie słabości Unii i Sojuszu Północnoatlantyckiego, wraz z tezą, że bycie ich członkiem jest dla państw bałtyckich niekorzystne.

Rosja wykorzystuje nie tylko wobec nich swoją bliskość położenia, ale także ich strukturę narodową – na Łotwie 35 proc., a na Łotwie 29 proc. obywateli to mniejszość rosyjskojęzyczna. Jest ich o wiele mniej na Litwie – 6 proc., ale rosyjska propaganda stara się wpływać również na inne mniejszości w tych krajach, by w ten sposób naciskać na władze i większość społeczeństw.

To właśnie język rosyjski, a co za tym idzie, rosyjskojęzyczne media, są głównym pasem transmisyjnym propagandy Kremla, która wykracza poza odbiorców zaliczających samych siebie do Rosjan.

Zauważają to oczywiście służby wywiadowcze trzech krajów bałtyckich. W analizie PISM z lipca 2017 r., autorstwa Marcina Andrzeja Piotrowskiego i Kingi Raś, podkreślono, że mimo obecności tych krajów w NATO, Moskwa może zastosować wobec nich metody wojny hybrydowej – czyli kombinacji środków pozawojskowych i militarnych.

Wojna o wodę? Rosja znów może uderzyć

Mieszkańcy Krymu modlą się o deszcz. Przez ostatnie pół roku z nieba nie spadło prawie nic. Niektórzy rysują apokaliptyczną wizję pustynnego...

zobacz więcej

Do tych pierwszych zaliczane są skoordynowane działania służb specjalnych w ramach tzw. środków aktywnych, tj. klasyczne szpiegostwo, cyberrozpoznanie i cyberataki, korupcja i szantaż, dezinformacja i propaganda, które na dalszym etapie mogą być zsynchronizowane z użyciem sił zbrojnych.

Jak oceniają eksperci PISM, szczególnie duży potencjał działań destabilizacyjnych mają organizacje i stowarzyszenia wspierane przez Rosyjską Agencję Współpracy, bardzo aktywne na Litwie, Łotwie i w Estonii.

Z kolei Aleksander Król z Warsaw Institute, również w publikacji z 2017 r., zwróci uwagę na siłę oddziaływania w tych krajach telewizji koncernu Baltic Media Alliance (BMA), który narzuca odbiorcom rosyjską propagandę.

Kluczowy jest dla Kremla jednak internet. Tu w celu szerzenia dezinformacji działają liczne portale prezentujące się jako analityczne lub jako informacyjno-rozrywkowe. Najważniejszymi są lokalne wersje Sputnika, niekryjącego się ze swoimi powiązaniami na Kremlu i platforma Baltnews, która stara się udawać niezależne medium i prezentuje bardziej stonowane treści, choć równie manipulatorskie.

„Grupą docelową tez propagandowych i dezinformacji są także przedstawiciele narodów tytularnych. Audytorium, do którego są skierowane te tezy, to ludzie poszukujący informacji z „alternatywnego” wobec medialnego mainstreamu źródła” – czytamy w analizie Warsaw Institute.

Rozejm w Donbasie. Putin i Zełenski rozmawiali telefonicznie

Prezydenci Rosji i Ukrainy rozmawiali telefonicznie o sytuacji w Donbasie. Od poniedziałku wchodzi w życie porozumienie o całkowitym przerwaniu...

zobacz więcej

„Bałtyckie służby bezpieczeństwa wskazują na coraz większe znaczenie platform blogerskich, na łamach których skrajnie prorosyjscy, radykalni aktywiści mogą w łatwy sposób popularyzować swoje poglądy i pozyskiwać potencjalnych zwolenników” – zaznacza Aleksander Król.

Jedną z metod siania dezinformacji i podważania suwerenności tych państwa, a także wykrzywiania ich obrazu na Zachodzie, jest nieustanne rozpowszechnianie fałszerstw, często przez ich wyolbrzymianie, dotyczących problemów narodowościowych, a co za tym idzie, kreowanie tych krajów jako ksenofobicznych czy nawet neonazistowskich.

Rosja gloryfikuje również sowiecką przeszłość tych państw i podkreśla ich „upadek” wraz z wejściem w zachodnie struktury. Podporządkowane jej media i ośrodki wpływu szkalują też NATO i jego kontyngent stacjonujący w tych krajach. Pandemia koronawirusa jedynie wzmogła proces podważania systemów tych państw i Zachodu i pokazywania „plusów” Rosji.

Instytut Europy Środkowej w swojej niedawnej publikacji zwraca uwagę, że państwa bałtyckie od lat starają się przeciwstawiać rosyjskiej propagandzie i odnoszą w tych działaniach coraz więcej sukcesów.

Na początku kwietnia 2020 r. Łotwa przeznaczyła 2 mln euro na wsparcie mediów w czasie pandemii. Kraj ten znalazł się również w grupie państw inicjujących globalne wezwanie do walki z zalewem nieprawdziwych informacji dotyczących koronawirusa na forum ONZ.

Sejm potępił represje i sfałszowanie wyborów na Białorusi

Sejm w uchwale przyjętej przez aklamację potępił stosowanie przez władze Alaksandra Łukaszenki brutalnej przemocy i masowych represji oraz zwrócił...

zobacz więcej

W lipcu, w wyniku sankcji nałożonych przez UE, Łotwa i Litwa zablokowały szereg rosyjskich kanałów telewizyjnych, z RT na czele, a Estonia, która na początku roku zakazała Sputnikowi transmisji na swoim terytorium, również nie wyklucza podjęcia takiej decyzji.

Państwa bałtyckie według rankingu Kremlin Watch są też uznane za lidera wśród członków UE w walce z rosyjskim wpływem w cyberprzestrzeni. Znalazły się one także w czołówce państw najlepiej przygotowanych na zagrożenia informatyczne według raportu National Cyber Security Index 2018.

Państwa też są też bliskimi sojusznikami Polski w kwestiach związanych z bezpieczeństwem, wspierają apele Warszawy dotyczące wzmocnienia flanki wschodniej Sojuszu, większej obecności w tym regionie amerykańskich żołnierzy, krytykują działania Kremla wobec Ukrainy i ostatnie brutalne traktowanie demonstrantów przez białoruskie władze.

Bliskość tak agresywnego państwa, jakim jest Rosja, sprawia, że państwa bałtyckie robią wszystko, by odpowiadać na jego dezinformacje i manipulacje, gdyż zdają sobie sprawę, że od poziomu ich przygotowania zależy ich suwerenność.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej