Szef Wiasny o protestach na Białorusi: to sytuacja bez precedensu

Po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi w Mińsku i innych miastach tego kraju rozgorzały protesty przeciw fałszowaniu wyników głosowania (fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV)

Protesty na Białorusi to sytuacja bez precedensu; takiej liczby aresztowanych i pobitych jeszcze nie było; demonstracje odbywają się także w małych miasteczkach – powiedział w rozmowie z portalem Onet.pl dyrektor Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiasna” Aleś Bialacki.

Rosyjski politolog: Gwardia Łukaszenki pęka

Gwardia Aleksandra Łukaszenki pęka moralnie – napisał na blogu Echa Moskwy rosyjski politolog Kiriłł Rogow. W jego ocenie, każdy kolejny dzień...

zobacz więcej

Bialacki ocenił, że protesty na Białorusi „to sytuacja bez precedensu”.

– Takiej liczby aresztowanych, pobitych – jeszcze nie było. Dwóch ludzi jest zabitych, inny znajduje się w bardzo ciężkim stanie, bo kula trafiła go w głowę. Nie wiadomo, co z nim będzie. Ponad 200 osób trafiło do szpitali, a jeszcze większa liczba ludzi, mimo obrażeń, boi się do szpitala iść; obawiają się, że tam ich dane zostaną przekazane milicji, która wykorzysta je do swoich celów – powiedział szef Wiasny.

Jak stwierdził, „ludzie są trzymani w aresztach, więzieniach, w straszliwych warunkach”. – Są bici, torturowani. Są pakowani do cel przeznaczonych dla 10 razy mniejszej liczby ludzi. Nie mogą spać, muszą stać, bo nie ma gdzie usiąść – dodał. Zdaniem Bialackiego, „OMON działa tak, by jak najbardziej zastraszyć i złamać wolę ludzi, którzy chcą zmian”.

Dopytywany, co wyróżnia protesty na Białorusi oprócz brutalności OMON-u i milicji, powiedział, że „geografia”.

– Dziś demonstracje odbywają się praktycznie w całej Białorusi. Tego nie było nigdy wcześniej. Taka sytuacja miała miejsce jedynie pod koniec lat 80., na początku 90., kiedy rozpadał się Związek Radziecki i wybieraliśmy demokratyczne władze. Potem główne akcje protestacyjne miały miejsce wyłącznie w dużych miastach – ocenił.

Białoruś: dwie ofiary śmiertelne starć opozycji. Setki rannych, tysiące zatrzymanych

Dwie ofiary śmiertelne , około 200 rannych i ponad 6 tysięcy zatrzymanych. To najnowszy bilans powyborczych starć białoruskiej opozycji i sił...

zobacz więcej

Bialacki potwierdził, że białoruskie władze zawyżają liczbę zatrzymanych w stosunku do danych obrońców praw człowieka.

– Dawniej zawsze zaniżali liczbę zatrzymanych. Teraz podają te liczby, by zastraszyć ludzi, pokazać, że będą zatrzymywać masowo – zaznaczył.

Dopytywany, czy po zatrzymaniu kilku tysięcy osób protesty na Białorusi wygasną, ocenił, że „to skomplikowane pytanie”.

– Wcześniej takie drastyczne akcje to był koniec protestów. Były demonstracje przy wyborach 2006 r., 2010 r. Szybko wprowadzano brutalne represje i na tym kończyła się aktywność ludzi, protesty ucichały. Teraz trwają już czwarty dzień. Na jak długo starczy ludziom determinacji – nie jestem w stanie dziś przewidzieć – powiedział szef Wiasny.

źródło:

Zobacz więcej