Dzień przed skokiem zamówili złoto, za które zapłacili skradzionymi pieniędzmi

To był bardzo dobrze przygotowany skok na bank. 1 lipca rabusie zamówili 14 sztabek złota z odbiorem w jednym ze śląskich miast. Dzień później złamali internetowe zabezpieczenia jednego z banków i wykradli z kont wielkopolskich firm ponad 718 tys. zł., którymi zapłacili za kruszec. Teraz pięciu cyberwłamywaczy stanie przed sądem, a grozi im do 10 lat więzienia. Nie wiadomo czy odnaleziono choćby sztabkę złota.

NASK ostrzega przed cyberatakami „na koronawirusa”

Cyberprzestępcy wykorzystują poszukiwanie informacji o epidemii koronawirusa do wyłudzenia danych logowania do Facebooka i kodów BLIK – ostrzega...

zobacz więcej

Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim skierowała akt oskarżenia przeciwko pięciu członkom szajki, której udało się przełamać zabezpieczenia jednego z banków oferujących usługi w sieci i ukradła ponad 718 tys. zł. Pieniądze pochodziły z rachunków spółek z południowej Wielkopolski.

Z ustaleń prokuratury i policji wynika, że cyberwłamywacze działali w iście hollywoodzkim stylu. Najpierw załatwili sobie fałszywe dokumenty, przy pomoc których kupili m.in. laptopy z mobilnym dostępem do internetu i fałszywe tablice rejestracyjne. Udało im się zduplikować karty SIM, potrzebne do weryfikacji transakcji w sieci.

Aby uniknąć namierzenia cała akcja miała miejsce 2 lipca 2019 r. i odbyła się „w drodze”. Używając samochodów z podrobionymi tablicami, cały czas byli w ruchu, łącząc się z masztami różnych operatorów. Na dany sygnał przełamali zabezpieczenia sieciowe i dokonali w tym samym czasie kilkunastu transakcji, przelewając pieniądze z wielkopolskich firm na założony wcześniej rachunek. Oczywiście założony na tzw. słupa.

Kiedy pieniądze znalazły się na ich koncie, cyberwłamywacze pojechali na Śląsk, aby odebrać zamówiony dzień wcześniej towar – 14 sztabek złota. Odebrali kruszec i zniknęli. Jak się okazało, nie na długo.

Ekspert podpowiada, jak chronić się przed cyberprzestępczością

Szerząca się epidemia koronawirusa stwarza idealne warunki dla cyberprzestępców. – Jeżeli pojawia się jakakolwiek nieprawidłowość i jakiekolwiek...

zobacz więcej

Choć o elektronicznym włamaniu do banku było cicho, to nad sprawą, bardzo intensywnie pracowali funkcjonariusze Wydziału do Spraw Zwalczania Cyberprzestępczości wielkopolskiej komendy wojewódzkiej. Ale to ich koledzy z katowickiego „cyberwydziału” pierwsi trafili na mocny trop. Według oficjalnej wersji, pracując nad inną sprawą odkryli, że grupa osób z Warszawy i okolic może mieć związek z udanym „skokiem” na jeden z banków oferujących tzw. bankowość elektroniczną. Podzielili się swoimi podejrzeniami z kolegami z Wielkopolski, czego efektem było zatrzymanie trzech mężczyzn w wieku od 26 do 29 lat. Niedługo potem zatrzymano ich wspólników, z których najstarszy ma 60 lat.

Po rocznym śledztwie Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim oskarżyła pięciu cyberwłamywaczy o „działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej i dopuszczenie się oszustw komputerowych wobec mienia znacznej wartości”. Grozi za to do 10 lat więzienia.

W czasie śledztwa wyszło na jaw, że ta sama ekipa dokonała podobnej kradzieży w maju 2019 r. Wtedy to wykradała z kont kilku mazowieckich firm ok 138 tys. zł. Możliwe, że był to sprawdzian przed większym „skokiem”. A, że po kradzieży nie ustalono sprawców, ci postanowili zagrać o wyższą stawkę.

Czterech członków szajki wciąż jest w areszcie. Jeden na wyrok czeka na wolności.

Służby, które chwaliły się ujęciem rabusiów nie wspomniały, czy udało się odzyskać jakąkolwiek część zrabowanych pieniędzy. Czy w postaci złota, czy też gotówki.

źródło:
Zobacz więcej