RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Media: Pięcioletnia dziewczynka raniona podczas manifestacji na Białorusi

Do ataku doszło w Grodnie (fot. PAP/EPA/YAUHEN YERCHAK, zdjęcie ilustracyjne)

Milicjanci napadli na rodzinę z dzieckiem w samochodzie podczas protestu kierowców w Grodnie – podają białoruskie media. W zdarzeniu zostali wszyscy ranni, w tym dziewczynka z urazem głowy i krwiakiem trafiła do szpitala. Do ataku doszło 11 sierpnia br. we wtorek – wynika z relacji matki dziecka. Ina Czarawucha rozmawiała z niezależnym portalem TUT.by.

MSW Białorusi: ponad tysiąc osób zatrzymanych

Podczas protestu na Białorusi wieczorem i w nocy zatrzymano ponad tysiąc osób; w Brześciu funkcjonariusze użyli broni palnej – podało ministerstwo...

zobacz więcej

Rodzina Czarawucha jadąc obwodnicą miasta w Grodnie natknęła się na akcję protestu, w ramach której kierowcy samochodów trąbili i blokowali przejazd sił bezpieczeństwa.

– Przed nami była skoda i mikrobus. Widząc, jak pojazd wojskowy tuż przed nami taranuje mikrobus, który się obrócił na bok, byliśmy przerażeni. Mąż zjechał na przeciwległy pas, żeby go ominąć, ale wtedy z naprzeciwka wybiegli na nas OMON-owcy i zaczęli okładać nasz samochód pałkami – przednią i boczne szyby oraz lusterka. Nagle poczuliśmy silne uderzenie. Od tyłu wjechał w nas samochód wojskowy – przekazała Ina Czarawucha niezależnemu portalowi TUT.by.

Kiedy kobieta oprzytomniała, zobaczyła – jak mówi – że jej dziecko jest zalane krwią. Po tym zdarzeniu ojciec zraniony od odłamków szkła usiłował zawieźć córkę do szpitala, ale – wciąż wg relacji poszkodowanej – milicjanci ich zatrzymali. Zabrali auto i odholowali je na płatny parking.

Polacy zatrzymani na Białorusi. Matka jednego z nich apeluje o pomoc

Trzech Polaków zostało zatrzymanych w trakcie trwających wciąż protestów na Białorusi. Dwaj z nich to absolwenci Studium Europy Wschodniej UW,...

zobacz więcej

Jak twierdzi matka dziecka, dzięki jej interwencji dziewczynkę udało się zawieść na pogotowie i ją opatrzyć. Stwierdzono u niej rozcięcie skroni o długości około dwóch i pół centymetra oraz krwiak.

– Córeczka jest leczona, musi leżeć. Ja czuję się normalnie, żyję, dzięki Bogu. Wciąż jesteśmy w szoku i musimy dojść do siebie. Córka jest przerażona, mówi, że napadli na nas bandyci – powiedzieli rodzice dziennikarzom z telewizji Biełsat. Dodali, że dziecko jest dość aktywne i może samodzielnie jeść.

Rodzina obawia się, że zostaną ukarani mandatem za wjazd na przeciwległy pas ruchu oraz usiłowanie opuszczenia miejsca wypadku.

źródło:
Zobacz więcej