RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Ludzie nie przekształcają się we fragmenty ciał”. Rosyjski publicysta o Smoleńsku

Przypomniał, że miesiąc przed tragedią miała miejsce inna katastrofa pod Moskwą, w której nikt nie zginął (fot. arch.PAP/EPA/SERGEI CHIRIKOV)

Na pokładzie Tu-154M doszło do zdarzenia, które wstrząsnęło samolotem – ocenia rosyjski pisarz i publicysta Mark Sołonin w wywiadzie w niezależnej „Nowej Gaziecie”. Materiał jest komentarzem do przedstawionego w Polsce filmu podkomisji smoleńskiej.

„Strefa zamknięta” – Smoleńsk 10 lat po katastrofie. Poruszający dokument w TVP [ZWIASTUN]

Miejsce katastrofy jest strefą zamkniętą dla prokuratorów. Ale jest też strefą zamkniętą dla zwykłych osób, które chciałyby uczcić to miejsce –...

zobacz więcej

W materiale „Nowej Gaziety”, opublikowanym na stronie internetowej we wtorek wieczorem poinformowano, że „polscy eksperci wymienili trotyl jako przyczynę katastrofy” i zadaje pytania, jakie dowody o tym świadczą.

Sołonin na pytanie, „jakie dane w raporcie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) pozwalają mówić o wybuchu” odpowiada, że jest to przede wszystkim „stan szczątków samolotu i ciał ofiar”. Powołuje się na dane i zdjęcia z raportu polskiej podkomisji mówiące o około 10 tys. fragmentów samolotu, znacznym ich rozrzuceniu i stopniu deformacji szczątków maszyny. Wskazuje także, że ciała 33 osób, które zginęły w katastrofie pozbawione były ubrań.

– Jeśli nie było wybuchu, to samolot i ludzie nie mogli znaleźć się w takim stanie, w jakim się znaleźli – ocenia Sołonin.

Publicysta przywołuje katastrofę samolotu Tu-204, który rozbił się w nocy z 20 na 21 marca 2010 roku pod Moskwą. Do wypadku doszło niespełna miesiąc przed tragedią smoleńską, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent RP Lech Kaczyński z małżonką Marią Kaczyńską, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu i najwyżsi dowódcy wojska.

Rosyjska maszyna też roztrzaskała się w lesie i także w gęstej mgle. Na jej pokładzie znajdowało się ośmiu członków załogi. Sołonin argumentuje, że Tu-204, w przeciwieństwie do polskiego Tu-154, nie rozpadł się na części, nie miał oderwanych skrzydeł, a wszyscy przeżyli.

MSZ wezwało Rosję do niezwłocznego oddania Polsce wraku tupolewa

Ministerstwo spraw zagranicznych przekazało ambasadzie Rosji w Polsce notę dyplomatyczną wzywającą stronę rosyjską do niezwłocznego wydania...

zobacz więcej

– Chcę powiedzieć, że ludzie wewnątrz samolotu, który przeprowadził ostre lądowanie w lesie, nie przekształcają się we fragmenty ciał – tłumaczy. Publicysta powołuje się na informacje zawarte w raporcie MAK, przy czym zastrzega, że dokument ten „wielokrotnie zaprzecza sam sobie, jest sprzeczny ze zdrowym rozsądkiem i podstawowymi prawami fizyki”.

W wielu swoich argumentach rozmówca „Nowej Gaziety” odwołuje się do materiału opublikowanego w rosyjskim internecie przez – jak mówi – „użytkownika lub grupę użytkowników z nickiem Flanker20”, wykorzystującego otwarte źródła, w tym raport MAK-u. – Nie powinno nas już dziwić, że pełnowartościowe badanie przeprowadzają anonimowi entuzjaści – mówi Sołonin o tym materiale.

Streszcza jego wnioski, m.in. oceny, że system nawigacji był „umyślnie nastawiony tak, by zaprowadzić samolot w las”, a „nagłe i nieprzewidziane w prognozach pogorszenie widoczności wywołało wielkie zdziwienie służb meteorologicznych”.

Sołonin zwraca uwagę na zawarty z raporcie MAK zapis z wieży kontroli lotów na lotnisku: krzyki przerażenia, przekleństwa, próby nawiązania łączności z załogą Tu-154M. Jego zdaniem rosyjscy kontrolerzy lotów nie mogli widzieć upadku samolotu ani też pożaru, który nie był silny. Kontrolerzy „ułyszeli dźwięk wybuchu i siła tego dźwięku nie pozostawiła u nich wątpliwości co do losu samolotu i ludzi, którzy w nim byli” - zauważa publicysta.

Wyraża ocenę, że „ludzie zginęli nie dlatego, że samolot znalazł się 12 metrów nad lasem” i dodaje: „w najlepszym wypadku mówimy o przypadkowym nałożeniu się dwóch grup wydarzeń: tych, które doprowadziły samolot do niezaplanowanego punktu i tych, które przekształciły samolot i ludzi we fragmenty”.

Złamane hasło do materiałów ze Smoleńska. Jakie? To szokuje

Wiceprzewodniczący podkomisji smoleńskiej dr Kazimierz Nowaczyk poinformował, że złamał hasło do materiałów komisji Millera (Komisji Badania...

zobacz więcej

– Nie wiem, czy dokonano zbrodni. Takie kwestie wyjaśnia śledztwo i sąd. Jeśli jednak na minutę założyć, że najwyższe władze niezależnego państwa zostały unicestwione na terytorium drugiego kraju, to zamysł takiej zbrodni nie mógł być prosty – mówi Sołonin.

W lipcu tego roku w Warszawie tzw. podkomisja smoleńska zaprezentowała wnioski w formie materiału filmowego. Podkomisja uznała, że przyczyną katastrofy smoleńskiej były dwa wybuchy: na lewym skrzydle i w centropłacie.

Według członków podkomisji o tym, że w tupolewie doszło do eksplozji, świadczą z jednej strony charakter zniszczeń samolotu i rozrzucenie jego fragmentów, z drugiej – obrażenia ofiar. Zdaniem podkomisji do tak silnych obrażeń nie mogło dojść tylko na skutek zderzenia samolotu z ziemią.

– Całość tego materiału wskazuje, że na pokładzie samolotu musiało dojść do eksplozji – uznano w materiale podkomisji, którą kieruje były szef MON Antoni Macierewicz.

źródło:
Zobacz więcej