Białoruska siatkarka: Ludzie przestali się bać

Olga Pauliukouskaya to jedna z najbardziej znanych białoruskich sportsmenek związanych z naszym krajem (fot. Archiwum prywatne)

Olga Pauliukouskaya to jedna z najbardziej znanych białoruskich sportsmenek związanych z naszym krajem. Siatkarka zyskała dużą popularność występując przez ponad pięć lat w PTPS Piła i KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Przez ostatnie dni na sporcie ciężko jest jej się skupić, a wszystko przez sytuację na Białorusi po wyborach prezydenckich. – W moim kraju zachodzą niespotykane zmiany – powiedziała w rozmowie z portalem TVP.INFO 161-krotna reprezentantka Białorusi w siatkówce.

Strajki w zakładach pracy na Białorusi. „Tego reżim obawia się najbardziej”

Pracownicy niektórych przedsiębiorstw w Mińsku i innych białoruskich miastach wychodzą strajkować w ramach protestu wobec wyników niedzielnych...

zobacz więcej

Jak obecnie wygląda sytuacja na Białorusi?
Informacje dostaje od najbliższych tylko przez SMS, bo od niedzieli w całym kraju nie działa internet. Wiem, że dziś szykują się kolejne protesty. Widzę, że na Białorusi zachodzą zmiany, które ciężko było nam sobie wyobrazić.

W niedzielę odbyły się wybory prezydenckie. Głosowała pani?
Niestety nie. Termin wyborów zbiegł się z moim przyjazdem do Polski. W związku z tym musiałam odbyć dwutygodniową kwarantannę. Widziałam tłumy pod ambasadą w Warszawie i ludzi, którzy stali po kilka godzin w kolejce, a i tak nie udało im się oddać głosu. Mówiąc przewrotnie, kamień spadł mi trochę z serca. Bo nawet, gdyby nie było formalnych przeszkód, to i tak pewnie nie udałoby mi się oddać głosu. Od niedzieli praktycznie cały czas śledzę informacje dotyczące wyborów.

Opozycja zarzuca prezydentowi Alaksandrowi Łukaszence sfałszowanie wyników. Słusznie?
Nie mam ku temu najmniejszych wątpliwości. Przedstawiciele Cichanouskiej próbują liczyć osoby głosujące na nią. Znakiem rozpoznawczym jest biała opaska na dłoni. Dla mnie oczywiste jest, że ona dostała więcej głosów.

Telegram: Włączyliśmy na Białorusi narzędzia przeciw cenzurze

Paweł Durow, założyciel komunikatora Telegram, umożliwiającego wysyłanie szyfrowanych wiadomości, poinformował, że na Białorusi jego aplikacja...

zobacz więcej

Oficjalne wyniki wciąż nie zostały opublikowane. Według wstępnych Łukaszenka otrzymał 80,2 proc. głosów.
Może bym uwierzyła, gdyby on dostał 52 proc., a Cichanouska 48 proc. Wiem, że w kraju nie brakuje osób, które go popierają. To zwłaszcza osoby starsze. Łukaszenka cały czas podnosi emerytury. To działa. Natomiast młodzi wyjeżdżają zagranicę i widzą, jak żyje się na Zachodzie. Proszę mi uwierzyć, ale poziom życia pomiędzy Polską a Białorusią to prawdziwa przepaść, a przecież Warszawę od mojego rodzinnego Grodna dzieli niespełna 300 kilometrów.

Czy to prawda, że z roku na rok jest coraz gorzej?
Nawet z miesiąca na miesiąc. Widzę to doskonale po sytuacji moich rodziców. To jest główny powód, że ludzie chcą zmian.

Na Białorusi dochodzi właśnie do rewolucji?
Ciężko powiedzieć, ale widać, że zachodzą niespotykane zmiany. Ludzie przestali się bać. Przecież u nas od lat było tak, że wystarczyło głośno powiedzieć coś nie po myśli rządzących i od razu trafiało się do aresztu. Dlatego jestem zaskoczona i mam gigantyczny szacunek do ludzi, którzy wychodzą na ulice. Z polskiej perspektywy wygląda to inaczej, ale w naszym kraju, żeby iść demonstrować, trzeba być niesamowicie odważnym.

Cichanouska może być osobą, która będzie symbolem zmian?
Bardziej do tego nadawałby się jej mąż Siarhiej. To on miał kandydować w wyborach, ale został w maju zatrzymany przez milicję i osadzony w areszcie. Przebywając w moim kraju, miałam okazję słuchać jego przemówień. Jest świetnym mówcą, porywa tłumy. Cichanouska wykorzystała jego popularność. Ale najważniejsze jest to, że dała gigantyczny zastrzyk energii i wiary w to, że coś może się zmienić.

Jak to wszystko się skończy?
Mam nadzieję, że nie poleje się więcej krew. My jesteśmy fantastycznym narodem pogodnych ludzi. Chcemy tylko godnie żyć, a na Białorusi rządzonej przez Łukaszenkę nie jest to możliwe.

źródło:
Zobacz więcej