
Fajnie by było wyjść za dwa miesiące w czymś, co nie jest Polską, więc albo Sowieci, albo wy, pedały – mówi na nagraniu opublikowanym w sieci Michał Sz., który określa się jako kobieta o pseudonimie Margot. Mężczyzna trafił do aresztu.
„Jesteście ku***mi”, „faszyści”, „k***y, nie ludzie”, je*** psy” – m.in. takie słowa krzyczeli w twarz policjantom uczestnicy demonstracji...
zobacz więcej
Michał Sz. podejrzany jest o dokonanie czynu chuligańskiego polegającego na udziale w zbiegowisku, brutalnym zaatakowaniu działacza fundacji pro-life oraz niszczeniu mienia należącego do fundacji. Chodzi o zdarzenia z 27 czerwca tego roku. Taki czyn zagrożony jest karą do pięciu lat więzienia.
W tej sprawie w połowie lipca, zgodnie z decyzją sądu, wobec Sz. zastosowano policyjny dozór i poręczenie w kwocie 7 tys. zł. W piątek sąd uwzględnił zażalenie prokuratora i zastosował wobec niego dwumiesięczny areszt tymczasowy. W sobotę Michał Sz. został doprowadzony do aresztu śledczego.
Decyzja sądu o areszcie dla Sz. wywołała protesty środowisk LGBT. W kilku miejscach w kraju demonstranci sprzeciwiali się obecnej władzy, niekiedy wulgarlnie atakowali polityków i policjantów.
Jak informował portal wPolityce.pl, powołując się na uzasadnienie decyzji sądu, Michał Sz. mógłby się ukrywać, gdyby nie trafił do aresztu, i może mataczyć w sprawie. Aktywista LGBT nie przyznał się do ataku na kierowcę furgonetki pro-life, choć jest widoczny na ujawnionych nagraniach. Dla prokuratury i sądu ważny był też fakt, że – jak pisze wpolityce.pl – Michał Sz. szarpał się z policjantami już w 2018 r.Michał Sz. - bohater opozycji i TVN
— Maciej Stańczyk (@stanczykmaciej) August 10, 2020
"Fajnie by było wyjść za dwa miesiące w czymś co nie jest Polską, więc albo sowieci albo wy pedały" pic.twitter.com/O4X91dwcCI