RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Cynizm i łgarstwa Dariusza Rosatiego

Dariusz Rosati świadomie manipuluje porządkiem historycznym, snując analogie między Marcem 1968 roku, a dniem dzisiejszym (fot. Lech Muszyński)

Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz, Leszek Miller, Marek Belka. Czy wszyscy ci politycy uwierzyli, że Polacy zapomnieli, jaką rolę oni i im podobni pełnili w czasach PRL? Czyż zakładają, że Polacy nie pamiętają, iż tylko dzięki części elit „solidarnościowych”, związanych z lewicą oraz zwykłym konfidentom tajnych służb peerelowskich, udających działaczy demokratycznej opozycji, udało im się przejąć najważniejszą część schedy po swoich ideologicznych, komunistycznych przodkach? Część majątku narodowego, niektóre instytucje – bankowe, gospodarcze, naukowe, turystyczne – ale także m.in. media, a w nich wszystkich kluczowe stanowiska.

Rosati: Reakcja policji przypomina mi czasy, gdy pałowało nas ZOMO

Poseł KO porównał manifestacje aktywistów LGBT i interwencję policji do studenckich protestów z 1968 r. „Brutalna reakcja policji wobec działaczy...

zobacz więcej

Najważniejszą częścią tej spuścizny, jej ukrytym celem zawsze były i do dziś pozostały dwa motywy - kariera osobista i chęć wzbogacenia się. Dwa elementy zespolone ze sobą i wzajemnie się wspierające. Wszystko inne, w tym działalność partyjna, a także tajna współpraca z aparatem terroru były temu podporządkowane.

Dziś ci dawni aparatczycy Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej kreują się na bojowników o prawdziwą demokrację i prawa człowieka.

Leszek Miller kilka dni temu zbojkotował zaprzysiężenia prezydenta Andrzeja Dudy, stając – jak twierdził – w pierwszym szeregu obrońców przestrzegania konstytucji, którą rzekomo Andrzej Duda podczas pierwszej kadencji systematycznie deptał. To właśnie jeden z tych obecnie „odważnych, bezkompromisowych demokratów”. Kiedy w1982 roku czołgi Jaruzelskiego i Kiszczaka wyjechały na ulice polskich miast, kiedy pięć tysięcy działaczy „Solidarności” znalazło się w obozach dla internowanych, Leszek Miller, wschodząca wówczas gwiazda polskiej partii komunistycznej, został członkiem Komitetu Wykonawczego Rady Krajowej Patriotycznego Ruchu Odrodzenia Narodowego, mającego za zadanie propagować powszechne, społeczne poparcie Polaków wprowadzenia stanu wojennego.

Nieustannie też niezłomnym bojownikiem o przestrzeganie praw człowieka, walczącego z bezprawiem i – jak twierdzi – z bolszewickimi metodami Prawa i Sprawiedliwości jest prawdziwy pieszczoch komunizmu – Dariusz Rosati.

Świadoma dewaluacja języka narzędziem walki politycznej

Jerzy Owsiak, szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, I prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf, wieloletni poseł na Sejm Platformy...

zobacz więcej

Ostatnio zamieścił wpis, który wywołał zdumienie i oburzenie. Chcąc wyrazić serdeczną troskę o młodzież związaną ze środowiskiem LGTB, protestującą w Warszawie, a jednocześnie oskarżyć PiS o stosowanie przemocy, zarzucił obecnej policji, że pałowała dzisiejszą młodzież, „tak jak robiło to ZOMO w 1968 roku, kiedy nas pałowano” – napisał na twitterze polityk Platformy Obywatelskiej.

W żaden sposób nie można by usprawiedliwić Dariusza Rosatiego, który świadomie manipuluje porządkiem historycznym, snując analogie między Marcem 1968 roku, a dniem dzisiejszym. Jeszcze bardziej skandaliczne jest odwracanie roli, jaką rzeczywiście odgrywał w czasie zmasowanej nagonki władz komunistycznych na Żydów i na młodzież studencką w 1968 roku. Tylko niezwykła buta i zakłamanie może skłaniać go do wybielania swojej biografii, która w gruncie rzeczy jest wzorową drogą komunistycznego karierowicza.

Sposobem pospolitego kanciarza Dariusz Rosati, chce sobie wystawić pomnik ofiary „pałowanej przez ZOMO”. Dzisiejszy obrońca skrzywdzonej młodzieży chce nas okantować i powiedzieć, że stał po stronie bitych, podczas gdy naprawdę stał po stronie bijących, czy jak sam mówi „pałujących”. ZOMO wykonywało polecenia partii, zaś Dariusz Rosati w marcu 1968 roku, już od dwóch lat był członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W żadnej encyklopedii nie spotkałem informacji, że Dariusz Rosati został wyrzucony z partii za udział w manifestacji studentów, protestujących przeciwko zakazowi wystawiania inscenizacji „Dziadów” na scenie Teatru Narodowego w reżyserii Kazimierza Dejmka. Nie ma nawet nigdzie wzmianki o otrzymaniu przez Dariusza Rosatiego nagany partyjnej za jego osobisty protest przeciwko pałowaniu przez ZOMO kolegów z innych uczelni.

W tamtym czasie Dariusz Rosati był na ostatnim roku studiów w warszawskiej Szkole Głównej Planowania i Statystyki. Uczelnia ta była wówczas uznawana za „kuźnię czerwonych kadr”, czyli kadr partyjnych. Stamtąd wiodła gładka ścieżka do Komitetu Centralnego. Z SGPiS wywodziło się ok. 60-70 procent ówczesnej elity władzy partyjnej. Pod tym względem uczelnia ta była bardziej charakterystyczna niż Akademia Nauk Społecznych czy Instytut Marksizmu i Leninizmu.

„Opublikowałem nieprawdziwą informację”. Rosati prostuje wpis o Mazurek

„(…) Opublikowałem na portalu Twitter nieprawdziwą informację, jakoby Beata Mazurek – kandydatka Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości do...

zobacz więcej

Normą też było, że ci, którzy liczyli na wspinanie się po drabinie kariery politycznej, wstępowali do partii już podczas studiów. Rosati zrobił to, będąc na drugim roku. Był członkiem partii do końca jej istnienia, do roku 1990.

Rok po wydarzeniach marcowych, rozpoczął na macierzystej uczelni pracę naukową. Rok wcześniej został zarejestrowany przez cywilny wywiad Służby Bezpieczeństwa jako kandydat na tajnego współpracownika o kryptonimie „Kajtek”, w 1976 roku w kategorii „Zabezpieczenie Operacyjne” – forma rejestracji, mająca na celu „ochronę” danej osoby przed potencjalnym werbunkiem przez inny pion tajnej służby. W 1978 roku przed wyjazdem na stypendium do USA został zarejestrowany jako kontakt operacyjny o pseudonimie „Buyer”.

Sam składał dwukrotnie oświadczenie, w którym przeczył, by współpraca z tajnymi służbami PRL wykraczała poza sporadyczne kontakty.

Dziś Dariusz Rosati występuje w obronie awanturników i wandali ze środowiska LGTB wspólnie z koleżanką partyjną Klaudią Jachirą. Obydwoje siebie warci. Każde z powodu innych zalet. Są dziś bliskimi ideowo i politycznie towarzyszami w partii zbudowanej przez Donalda Tuska, Grzegorza Schetynę, Borysa Budkę i Rafala Trzaskowskiego. Partii zapewniającej bogatą różnorodność.

źródło:
Zobacz więcej