RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Tragedia w Boguminie. Ogień został podłożony, są dowody

W pożarze zginęło 11 osób (fot. PAP/EPA/LUKAS KABON)

Na miejscu sobotniego pożaru w budynku mieszkalnym w Boguminie na Zaolziu, w którym zginęło 11 osób, znaleziono ślady substancji łatwopalnych – poinformowali w niedzielę strażacy. Media piszą o zemście byłego partnera kobiety z mieszkania, które doszczętnie spłonęło.

Czechy. Tragiczny pożar bloku. Ofiary śmiertelne. Mieszkańcy skakali z okien

Dramat przy granicy z Polską. W Boguminie (Czechy) po południu wybuchł pożar na 11. piętrze domu z płyt. Zginęło 10 osób w tym troje dzieci. Według...

zobacz więcej

Zatrzymany w sobotę wieczorem mężczyzna według czeskich mediów to były partner kobiety, która razem z rodziną zgineła w mieszkaniu na 11. piętrze bloku mieszkalnego. Według wicestarosty Bogumina Igora Bruzla, który znał większość rodzin z tego budynku, zatrzymany przyszedł niezaproszony na rodzinną uroczystość. Niewykluczone, że motywem podłożenia ognia była zemsta.

Rzeczniczka policji Karolina Bielunkova poinformowała, że na miejscu pożaru od soboty wieczorem pracują śledczy, których wzmocniła grupa specjalistów z Pragi; pracują m.in. nad potwierdzeniem tożsamości wszystkich ofiar. Rzecznik lokalnej straży pożarnej Lukasz Popp powiedział dziennikarzom, że statyka budynku jest nienaruszona, ale w dalszym ciągu odcięty jest dopływ prądu i gazu. Mieszkańcy stopniowo mogą wracać do swoich lokali.

W sieciach społecznościowych pojawiły się uwagi dotyczące akcji prowadzonej przez strażaków, która miała być spóźniona, co pociągnęło za sobą najwyższą w historii Czech liczbę ofiar pożaru. Krytykuje się m.in. zbyt późne pojawienie się załóg ze skokochronem, który mógł ocalić 5 osób próbujących ratować się skokiem z 12. piętra budynku.

Komendant straży pożarnej kraju morawsko-śląskiego Vladimir Vlczek odrzucił sugestie, że podległe mu służby zbyt późno dojechały na miejsce zdarzenia. Według niego pierwsze dwa zespoły strażaków dojechały już 5 minut od przyjęcia przez dyspozytora informacji o pożarze i rozpoczęły akcję ratowniczą. Komendant nie odniósł się do zarzutów o braku skokochronu, ale zapowiedział, że postępowanie zespołów ratunkowych zostanie ocenione przez inspekcję Komendy Głównej Straży Pożarnej.

W niedzielę naprzeciwko bloku, w który doszło do pożaru, spontanicznie powstało miejsce, na które mieszkańcy Bogumina przynoszą kwiaty i znicze. Nie brak też dziecięcych zabawek, zostawianych z myślą o trzech dziecięcych ofiarach tragedii. Bliscy osób, które poniosły śmierć w pożarze, mają dostać wsparcie finansowe z kasy władz regionalnych. Zapomogi mają otrzymać również ranni. Według czeskich mediów pięć z dziesięciu osób, które odniosły rany, wciąż jest w szpitalach.

źródło:

Zobacz więcej