RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nieobecność Komorowskiego. „Tłumaczenie niegodne Polaka” [WIDEO]

Były prezydent Bronisław Komorowski zdradził w TVN24, że wybrałby się na Zgromadzenie Narodowe, gdyby wybory wygrał Rafał Trzaskowski. – To jest tłumaczenie, które jest absolutnie niegodne byłego prezydenta i niegodne Polaka, bo trzeba głębiej sięgać. Rozumiem natomiast wszystkich, którzy z obiektywnych powodów nie uczestniczyli w Zgromadzeniu Narodowym. Byli chorzy, na kwarantannie albo są w wieku lub sytuacji zdrowotnej, która sprawia zagrożenie w dobie pandemii – powiedział portalowi tvp.info poseł PiS Przemysław Czarnek.

Komorowski „nic nie wie o ruchu Trzaskowskiego”. Wskazuje na niemieckie inspiracje

Szczerze mówiąc nic nie wiem o na temat ruchu Rafała Trzaskowskiego – powiedział były prezydent Bronisław Komorowski. W TVN24 przyznał jednak, że...

zobacz więcej

– Jeśli ktoś będąc zaproszonym albo będąc członkiem Zgromadzenia Narodowego nie przybył na Zgromadzenie Narodowe, twierdząc że nie ten prezydent został wybrany co trzeba albo że został wybrany nieuczciwie, albo że Sąd Najwyższy jest nielegalny, Trybunał Konstytucyjny jest nielegalny, państwo polskie jest nielegalne, to jest to niegodne nie tylko polityka, nie tylko byłego prezydenta, ale niegodne Polaka. To jest gardzenie polską państwowością i suwerennością narodu polskiego – dodał poseł Czarnek.

– Nie ma obowiązku bycia i ryzykowania zarażeniem się koronawirusem – argumentował Komorowski w TVN24. Dziennikarka dopytywała byłego prezydenta, czy gdyby wybory wygrał Rafał Trzaskowski, również nie pojawiłby się na Zgromadzeniu Narodowym. – Tak, pojawiłbym się – odpowiedział i po chwili wytłumaczył prawdziwe powody nieobecności. – Nie pojechałem przede wszystkim ze względu na szacunek dla konstytucji – uzasadnił.

W zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Dudy wziął udział były prezydent wywodzący się z lewicy. – Aleksander Kwaśniewski jest jednak tym prezydentem, który był przez dekadę osobą sprawującą urząd prezydenta Rzeczypospolitej. Na pewno jest wpisany już na stałe w karty historii, bo uzyskał reelekcję w 2000 roku. Bronisław Komorowski poniósł jednak sromotną klęskę i nie uzyskał reelekcji. Również nieobecny wczoraj Lech Wałęsa jest człowiekiem, o którym można byłoby znacznie dłużej rozmawiać. W ostatnich latach legenda się absolutnie zdenominowała – mówił poseł Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Rzymkowski.

„Niebezpieczeństwo minęło”. Komorowski o przegranej Trzaskowskiego

Rafał Trzaskowski ostatecznie przegrał – jak już oficjalnie potwierdziła Państwowa Komisja Wyborcza – prezydenckie starcie z Andrzejem Dudą. Plusy...

zobacz więcej

Postawę posłów Koalicji Obywatelskiej, których większość nie wzięła udziału w zaprzysiężeniu, i Bronisława Komorowskiego skrytykował parlamentarzysta Lewicy. – Moim zdaniem to nie jest ani fortunne, ani dobre postrzeganie państwowości, urzędu prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Platforma Obywatelska zachowuje się trochę tak: „Nasz wygra, to jest fajnie, ale jak wygra obcy, to jest niefajnie”. Jak przeglądałem serwisy agencji prasowych polskich i międzynarodowych, to są dwa przekazy. Pierwszy taki, że Lewica była i że zamanifestowała, pokazała po co jest Lewica w polskim parlamencie. Drugi, że Andrzej Duda złożył ślubowanie. O Platformie jest cicho. Myślę, że dzisiaj wierchuszka PO, która analizuje sytuację z wczoraj, chyba pluje sobie w brodę – argumentował poseł Lewicy Tomasz Trela.

Parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej twierdzi jednak, że Lewica popełniła błąd, gdyż jego zdaniem kampania była nierówna.– Ja głęboko wierzę w to, że jeżeli dochodzi do tak poważnych naruszeń, to będąc na sali nie można legitymizować takiego zachowania. Tak to odbieram. Rozumiem skromną reprezentację, która ze względu na szacunek dla urzędu, wszystkich wyborców, którzy wzięli udział w wyborach bierze udział w tym wydarzeniu. Gdybyśmy wszyscy poszli, wzięli udział w tym wydarzeniu, to znaczyłoby, że nic się nie stało, a tymczasem stało się – tłumaczył poseł KO Mirosław Suchoń.

– Zabrakło prezydentów Lecha Wałęsy i Bronisława Komorowskiego. Ten drugi tłumaczył się obawą przed zarażeniem koronawirusem, ale gdyby Polska była w innych realiach politycznych, to pewnie odważyłby się i przyjechał. Bardzo infantylne sformułowanie tego, który chciał nas lać dechą, bo wtedy uważany był za bohatera. To zwykłe polityczne tchórzostwo. Myślę, że nie tylko polityczne. Wałęsa w specyficzny sposób pojmuje demokrację. Demokracja to ja, powiedziałby zapewne Wałęsa – powiedział poseł PiS Jan Mosiński. O symbolicznym „waleniu dechą przeciwnika w łeb, aby upomnieć się o swoje” Komorowski mówił podczas jednego ze spotkań Komitetu Obrony Demokracji.

źródło:
Zobacz więcej