RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ofensywa rządu. Wiceminister: Ten temat na jesieni będzie jednym z priorytetów

Wiceminister w resorcie aktywów państwowych Janusz Kowalski (fot. PAP/Rafał Guz)

– Niemcy nigdy nie dopuścili, by media w ich kraju należały do podmiotów zagranicznych. U nas 80-90 proc. dzienników lokalnych jest w rękach koncernu niemieckiego. Tak wielka koncentracja nie służy pluralizmowi – mówi portalowi tvp.info wiceminister Janusz Kowalski. Zaznacza, że o potrzebie zmiany tej sytuacji przekonywało go w kampanii wyborczej tysiące spotkanych obywateli. – Będzie to więc ważny element jesiennej ofensywy – zapewnia.

Czabański: Możemy wzmacniać polskie inicjatywy medialne

– Myślę, że o dekoncentracji mediów będzie mowa w przyszłej kadencji Sejmu, ale w jaki sposób będziemy dochodzić do tej dekoncentracji, to jest...

zobacz więcej

– Uważam, że dekoncentracja kapitału na rynku mediów oznacza większy pluralizm, większą wolność słowa w Polsce. Będziemy chcieli przedstawić taki projekt – zapowiedziała w TVP Info Joanna Lichocka z Rady Mediów Narodowych. Zdradziła, że w tej sprawie prowadzone są już szerokie konsultacje i prawdopodobnie na jesieni pewne wyniki tych rozmów będą jawne.

Jak udało nam się ustalić, temat ten był również poruszany na czwartkowym wyjazdowym, zamkniętym posiedzeniu Klubu Parlamentarnego PiS w Jachrance. Problem koncentracji mediów lokalnych w rękach niemieckich przedsiębiorstw dostrzega bowiem również lider obozu Zjednoczonej Prawicy Jarosław Kaczyński.

Gazety codzienne w Niemczech mają wyłącznie lokalny kapitał. Gdy na rynek hiszpański próbowała wejść jedna z zagranicznych firm, gazeta szybko upadła, bo obywatele nie zaufali obcym inwestorom. Czy Polacy dadzą się jednak przekonać, że u nas sytuacja jest nietypowa i potrzebujemy reformy rynku medialnego?

Ważna aktywności polskich europosłów w Brukseli

– Zarówno w kampanii wyborczej w 2019 roku jak i teraz w ostatniej przed wyborami prezydenckimi, tysiące mieszkańców opolszczyzny i nie tylko w rozmowach ze mną podnosiło ten problem. Wyborcy Zjednoczonej Prawicy dopytywali, dlaczego proces przebudowy rynku medialnego nie został wdrożony. Sami wskazywali, że ma to ogromny wpływ na kształt polskiej demokracji – mówi nam Janusz Kowalski, wiceminister w resorcie aktywów państwowych.

Nowa inicjatywa Platformy. Chcą podważenia wyniku wyborów

Andrzej Duda wygrał wybory prezydenckie. To fakt, z którym wielu polityków PO wciąż nie chce się zgodzić. Aby podważyć wyniki głosowania, powołali...

zobacz więcej

Polityk Solidarnej Polski zaznacza, że warto brać przykład z innych, jeśli to co robią się sprawdza. – Niemcy nigdy nie dopuścili, by media w ich kraju należały do podmiotów zagranicznych. U nas 80-90 proc. dzienników lokalnych jest w rękach koncernu niemieckiego. Tak wielka koncentracja nie służy pluralizmowi – uważa.

Podkreślając, jak ważna jest to sprawa, przytacza priorytetowe obszary zainteresowań Unii Europejskiej. Przypomina, że w Brukseli już dawno wskazano na ogromną rolę mediów w dzisiejszym świecie.

– Na tym polu bardzo aktywni są europosłowie Anna Fotyga i Jacek Saryusz-Wolski, którzy prowadzą unijną walkę z dezinformacją. Dbanie o wysokie standardy i jakość przekazów medialnych ma kolosalne znaczenie – zapewnia.

W tym miejscu Kowalski przypomina także, iż ofensywa dziennika „Fakt” skierowana przed wyborami w prezydenta Andrzeja Dudę, nie należy do symboli prawdy i obiektywizmu.

„Reporter może czuć ograniczenia w swobodnym pisaniu”

Gowin: Repolonizacja mediów to jedno z przyszłych zadań rządu

– W przypadku zwycięstwa Zjednoczonej Prawicy w jesiennych wyborach parlamentarnych jednym z zadań rządu w kolejnej kadencji będzie repolonizacja...

zobacz więcej

Janusz Kowalski ocenia, że koncentracja mediów w Polsce prowadzi między innymi do redukcji etatów i ograniczania pracy w mniejszych ośrodkach na rzecz centralizacji. – To nie jest dobra sytuacja dla jakości lokalnego dziennikarstwa, które powinno patrzeć na dłonie każdej władzy i na każdym szczeblu – mówi.

Zauważa, że dziennikarze często pracują pod presją, bo zamiast pisaniem o prawdzie, są zmuszeni zajmować się sprzedażą przestrzeni medialnej lub działalnością biznesową swoich pracodawców.

– Taka działalność może stać w sprzeczności z sumieniem czy etyką dziennikarza. Wiedząc, kto jest reklamodawcą, reporter może czuć ograniczenia w swobodnym pisaniu o danej sprawie czy na przykład informowaniu o relacjach między samorządem a konkretnym przedsiębiorstwem – wyjaśnia.

– Wielu dziennikarzy w różnych miasteczkach jest najlepszymi recenzentami tego, co dzieje się w społeczności lokalnej. Mając do dyspozycji również spółdzielnie dziennikarskie, mieliby większe szanse rozwoju. Dzisiaj niestety większość regionalnych dzienników kontroluje kapitał niemiecki. To powinno się zmienić – stwierdza w rozmowie z portalem tvp.info wiceminister.

źródło:
Zobacz więcej