RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Tsutomu Yamaguchi. Japończyk, który przeżył wybuchy dwóch bomb atomowych

Tsutomu Yamaguchi żył 93 lata (fot. Jemal Countess/WireImage)
Tsutomu Yamaguchi żył 93 lata (fot. Jemal Countess/WireImage)

Chociaż po latach nazywano go szczęściarzem, Tsutomu Yamguchi do końca życia zastanawiał się, czy rzeczywiście miał do czynienia z uśmiechem losu, czy raczej z podwójnym pechem. Oficjalnie uznano go za jedynego człowieka, któremu udało się przetrwać wybuchy dwóch bomb atomowych zrzuconych na Japonię.

W Hiroszimie uczczono pamięć ofiar bomby atomowej

Podczas ceremonii w Hiroszimie uczczono w czwartek rano czasu miejscowego pamięć ofiar bomby atomowej, którą 75 lat temu zrzuciły na to japońskie...

zobacz więcej

6 sierpnia 1945 r. miał być dla młodego konstruktora statków ostatnim dniem pobytu w Hiroszimie. 29-letni wówczas inżynier Yamaguchi od kilku miesięcy przebywał w mieście na delegacji, którą odbywał w ramach pracy dla koncernu Mitsubishi. Tuż po godz. 8 rano poszedł do stoczni, aby pożegnać się z kolegami przed podróżą powrotną do rodzinnego Nagasaki.

Chwilę po pojawieniu się w pracy usłyszał głośny warkot nadlatującego samolotu. Spojrzał w niebo, dostrzegając na nim ogromny amerykański bombowiec. Niedługo potem zobaczył w oddali obiekt opadający swobodnie na spadochronie. W ułamku sekundy na horyzoncie pojawił się oślepiający błysk, któremu towarzyszyła niszczycielska fala uderzeniowa.

Szacuje się, że czterotonowa bomba atomowa „Little Boy” („Chłopczyk”) zrzucona na Hiroszimę mogła zabić nawet 90 tys. ludzi. Stanowiło to w przybliżeniu 30 proc. wszystkich osób przebywających w tym czasie w mieście.

Yamaguchi, który znajdował się zaledwie 3 km od epicentrum, doznał poważnych poparzeń, ale udało mu się przeżyć. W wyniku huku wywołanego eksplozją stracił na zawsze słuch w jednym uchu, przez pewien czas miał też problemy ze wzrokiem.

Niszczycielska siła

Po latach Yamaguchi tak opisze w swoich wspominaniach to, czego doświadczył w Hiroszimie:

„W pewnym momencie jakaś siła zdmuchnęła mnie z miejsca, w którym stałem. Zdmuchiwała też wszystko, co napotkała na swojej drodze – budynki, drzewa, samochody, tramwaje. (...) Gdy się ocknąłem, zauważyłem, że znajduję się na polu ziemniaków jakieś 20 m dalej. (…) Widziałem nad sobą ogromną, pęczniejącą chmurę w kształcie grzyba, która robiła się coraz większa i sięgała coraz wyżej”.

Historyk: Podczas zimnej wojny planowano detonację bomby atomowej na Księżycu

Radziecki fizyk zakładał wysłanie próbnika księżycowego. Misji miała towarzyszyć detonacja bomby atomowej, pojazd miał być bowiem zaopatrzony w...

zobacz więcej

7 sierpnia 1945 r. Yamaguchi wsiadł do pociągu, którym dojechał nazajutrz do Nagasaki. Po przybyciu na miejsce od razu zgłosił się do szpitala. Opatrywał go kolega ze szkoły, który – jak powie potem pan Yamaguchi – z powodu rozległych oparzeń nie rozpoznał z początku jego twarzy.

Jeszcze tego samego dnia inżynier wrócił cały zabandażowany do domu. Po przekroczeniu progu usłyszał od swojej matki, że wygląda niczym zjawa.

Mimo ciężkich obrażeń Yamaguchi poszedł 9 sierpnia do biura Mitsubishi. Ok. godz. 11 spotkał się z dyrektorem firmy, któremu opowiedział, co wydarzyło się w Hiroszimie.

Yamaguchi wspominał, że zwierzchnik wściekł się na niego, gdy dowiedział się, że do Nagasaki nie wrócił jeden z przebywających w delegacji pracowników. Nie chciał też uwierzyć w jego opowieść.

„Powiedział: »Jedna bomba nie może zniszczyć całego miasta! Zostałeś ciężko ranny i myślę, że trochę oszalałeś«” – opowiadał. Chwilę później obaj zobaczyli za oknem dobrze znany Yamaguchiemu oślepiający błysk.

Szczęście w nieszczęściu

Zrzucona na Nagasaki bomba „Fat Man” („Grubas”) miała jeszcze większą moc niż jej poprzedniczka, ale spowodowała mniejsze zniszczenia i straty w ludziach, ponieważ wzgórza otaczające jedną z dzielnic miasta osłabiły siłę fali uderzeniowej.

Franciszek w Nagasaki: Wierzymy w Boga żywych. Chrystus żyje i działa pośród nas

Do bycia zaczynem Królestwa Bożego i świadczenia nadziei, która jest w Chrystusie żyjącym w swoim Kościele zachęcił papież Franciszek japońskich...

zobacz więcej

Po wojnie pan Yamaguchi powie, że w tamtym momencie wydawało mu się, iż „chmura w kształcie grzyba podążyła za nim z Hiroszimy”. Nic dziwnego – po raz kolejny znalazł się w niebezpiecznej odległości 3 km od epicentrum. I po raz kolejny udało mu się przetrwać. Wybuch przeżyli także jego żona i syn, nie doznając przy tym żadnych obrażeń.

Paradoksalnie rodzina Yamguchiego mogła się uratować dzięki jego bolesnemu doświadczeniu z Hiroszimy. Tuż przed pojawieniem się nad Japonią drugiej bomby atomowej, jego żona i synek znajdowali się szczęśliwie poza domem, który został potem doszczętnie zniszczony w wyniku eksplozji.

Okazało się, że kobieta kupowała w tym czasie maść na oparzenia Yamaguchiego. Następnie schroniła się wraz z dzieckiem w pobliskim tunelu, który najprawdopodobniej ocalił im życie.

Podwójny ocalały

Sześć dni po zrzuceniu bomby atomowej na Nagasaki japoński cesarz Hirohito ogłosił za pośrednictwem radia kapitulację kraju. Informacja ta nie wzbudziła jednak entuzjazmu Yamaguchiego.

Nurkował po morskie ogórki, znalazł... bombę atomową

Pewien zawodowy nurek miał zebrać strzykwy w wodzie, u wybrzeży Kanady. Tymczasem natrafił na dziwny metalowy przedmiot. Prawdopodobnie to...

zobacz więcej

– Nie było mi przykro ani się nie cieszyłem. Byłem poważnie chory; miałem gorączkę, prawie nic nie jadłem i nie piłem. Myślałem, że zaraz znajdę się po drugiej stronie – opowiadał potem w wywiadzie dla „The Times”.

W 1956 r. powstała japońska organizacja Nihon Hidankyō, zrzeszająca żyjących hibakusha, tj. ofiary eksplozji bomb atomowych. Jednym z obszarów jej działalności było zabieganie u japońskiego rządu o większe wsparcie dla ocalałych.

Rok później hibakusha stało się oficjalnym państwowym statusem – odtąd osoba, której go przyznano, miała m.in. prawo do zasiłków i bezpłatnej opieki medycznej. Yamaguchi przez długi czas był zaklasyfikowany jedynie jako ocalały z Nagasaki. Status „nijyuu hibakusha”, czyli „podwójnego ocalałego”, otrzymał dopiero w 2009 r. w wieku 93 lat. Kilka miesięcy później zmarł.

Pechowa podróż

Chociaż japońskie władze oficjalnie uznały za „nijyuu hibakusha” wyłącznie Yamaguchiego, nie był on jedyną osobą, która przeżyła dwie eksplozje atomowe. W gronie tym znaleźli się też chociażby dwaj inni oddelegowani do Hiroszimy pracownicy Mitsubishi, Akira Iwanaga i Kuniyoshi Sato. Pierwszy z nich wrócił do Nagasaki razem z Yamaguchim, drugi przyjechał do miasta następnego dnia.

70 lat temu Hiroszima przeżyła apokalipsę. Japonia złożyła hołd ofiarom bomby atomowej

40 tys. osób, w tym premier Japonii Shinzo Abe i przedstawiciele 100 krajów, uczciło w czwartek rano czasu lokalnego w Hiroszimie pamięć tysięcy...

zobacz więcej

Innym „podwójnym ocalałym” był producent latawców Shigeyoshi Morimoto, który podczas pobytu w Hiroszimie znalazł się niecały kilometr od epicentrum wybuchu. Dwa dni później pojechał do rodzinnego Nagasaki, do którego dotarł tuż przed zrzuceniem przez Amerykanów drugiej bomby atomowej.

Przyjmuje się, że wszystkich „nijyuu hibakusha” mogło być w przybliżeniu nawet 165. Oprócz podobnych, traumatycznych przeżyć, osoby te łączyło coś jeszcze – ten sam środek transportu.

W dniach od 6 do 8 sierpnia 1945 r. z jedynej sprawnej stacji kolejowej w Hiroszimie odjechały minimum trzy pociągi, które przybyły do Nagasaki tuż przed detonacją „Fat Mana”.

Liczba pasażerów, którzy przeżyli pierwszy wybuch, ale zginęli od drugiego, pozostaje nieznana.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej