RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Prezydent mówił o „swoim mistrzu”. Politolodzy podzieleni

Prezydent RP Andrzej Duda (fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP)

Za nami zaprzysiężenie prezydenta Andrzeja Dudy na II kadencję. W rozmowie z portalem tvp.info politolodzy wskazują na ostentacyjną postawę liderów Konfederacji i obecność w Sejmie Aleksandra Kwaśniewskiego. A jak komentują słowa prezydenta o tym, że chce on kontynuować prezydenturę „swojego mistrza Lecha Kaczyńskiego”?

Agata Kornhauser-Duda została po raz drugi pierwszą damą

Agata Kornhauser-Duda została po raz drugi pierwszą damą. Od 26 lat jest żoną Andrzeja Dudy; z wykształcenia germanistką. Od pięciu lat angażuje...

zobacz więcej

– Andrzej Duda rozpoczął swoją dużą karierę pod skrzydłami Lecha Kaczyńskiego. Były prezydent był jego pierwszym nauczycielem politycznym na wielką skalę. Jak rozumiem, w swojej polityce, zwłaszcza tej międzynarodowej, Duda bierze przykład z koncepcji Lecha Kaczyńskiego – zaznacza w rozmowie z nami profesor Kazimierz Kik z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Jak dodaje, samo odwołanie do byłego prezydenta ma jednak dwa znaczenia. – Pierwsze to fakt, że jest jego wychowankiem i ocenia go, jako swojego mistrza. Widać, że chce iść jego szlakiem i postara się to kontynuować przez następne pięć lat. Tak wyraźne podkreślanie tego faktu bez wątpienia jest też jednak adresowane do Jarosława Kaczyńskiego. To wyciągnięcie ręki w stronę prezesa PiS i powiedzeniu mu: trzymajmy się razem – uważa.

– Andrzej Duda nie powinien niczego kontynuować, tylko dokonać radykalnego przełomu w swojej kandydaturze – mówi nam z kolei prof. Wawrzyniec Konarski, politolog z Uczelni Vistula. W jego opinii przez ostatnich pięć lat podziały między Polakami nie zmniejszyły się, a wręcz przeciwnie i Duda nie może tego zaliczyć do sukcesów. Ekspert wskazuje, że polityk powinien więc zacząć łączyć.

– Niestety nigdy nie będzie prezydentem wszystkich Polaków, ale nie jest to jego wina. Żaden z wcześniejszych prezydentów też tego nie osiągnął. Powinien jednak robić wszystko, aby grupy mniejszościowe w społeczeństwie czuły, że są pod opieką prezydenta – mówi.

Co najbardziej zapamiętamy z czwartkowego zaprzysiężenia? Zdaniem politologów, tych punktów będzie kilka. Kazimierz Kik wskazuje m.in. na wymienienie przez Dudę pięciu kluczowych punktów prezydentury. To rodzina, bezpieczeństwo, praca, inwestycje i godność. – To tylko zapowiedzi, ale idą w trafnych kierunkach – uważa. Nieelegancka postawa Konfederacji

Atakują prezydenta. „Swoim działaniem 6 sierpnia znów chcą podzielić Polaków”

Iwona Hartwich i Leszek Miller to kolejni politycy opozycji, którzy zapowiedzieli, że nie wezmą udziału w zaprzysiężeniu prezydenta. Wcześniej...

zobacz więcej

– To, co jeszcze rzucało się w oczy, to ostentacja. Gdy Andrzej Duda wygłaszał orędzie, po stronie prominentnych przedstawicieli Konfederacji widać było ostentacyjne znudzenie. To symptomatyczne. Oni próbowali pokazać, że swoją obecnością na sali traktowali zaprzysiężenie czysto formalnie – uważa Kik i ocenia, że nie jest to najlepsza strategia.

W jego opinii z dużo lepszej strony pokazał się Aleksander Kwaśniewski. Chociaż inni byli prezydenci, jak Lech Wałęsa czy Bronisław Komorowski, zbojkotowali wydarzenia w Sejmie, były polityk SLD pojawił się na sali plenarnej. – Wskazał tym pewien standard – uważa politolog.

Przypomina, że Andrzej Duda podobnie jak w kampanii wyborczej wspomniał o pomyśle tworzenia Koalicji Polskich Spraw.

– To ważne, że prezydent z koncepcji bycia liderem polskich spraw tworzy jeden ze swoich priorytetów. Nie mówi w tym kontekście o polityce, a polskich sprawach, czyli czymś ponad, co łączy wszystkich obywateli niezależnie od sympatii politycznych – ocenia.

Spotkanie Dudy z Trzaskowskim

Andrzej Duda rozpoczyna drugą kadencję [RELACJA]

W Sejmie Andrzej Duda złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym i tym samym objął urząd prezydenta na drugą kadencję. W uroczystości wzięła...

zobacz więcej

Z kolei Wawrzyniec Konarski w rozmowie z nami odnosi się do słów Dudy o wzajemnym szacunku. W swoim orędziu prezydent przypomniał bowiem, że kampanie wyborcze bywają ostre, ale chce, aby po ich zakończeniu kandydaci potrafili ze sobą rozmawiać. Przypomniał, że on również zaprosił Rafała Trzaskowskiego do pałacu, gdzie rozmawiali i uścisnęli sobie dłoń.

– Są symbole dobre i złe. Ten jak najbardziej był dobry i potrzebny. Z drugiej strony jest to jedynie gorset i ramy. Można w nich umocować pewne treści. Andrzeja Dudę czeka teraz ciężka praca, by to, co stało się symbolem początku jego kolejnej prezydentury, nabrało konkretnej treści – wskazuje.

Konarski nie zgadza się jednak z tezą Dudy o tym, że ponad 10 mln głosów daje mu silny mandat do rządzenia. – Podziały w Polsce się pogłębiły, a demokracja w Polsce nie jest stabilna. Jesteśmy młodą demokracją i eksponowanie podziałów między ludźmi nie pomaga nam. One powinny być przez głowę państwa niwelowane i to musi być jego działanie – mówi.

źródło:
Zobacz więcej