RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Politolog o opozycji: Zrzucanie winy na „ciemną wieś” to niedojrzałość [WIDEO]

Politycy KO bojkotują zaprzysiężenie prezydenta, a wicenaczelny „GW” mówi, że w XIX wieku „chłop pańszczyźniany” nie był narodem. – Bardzo obraźliwe i nie bierze to pod uwagę przyczyn, dla których szlachta, czyli elity przegrywają. Elity neoliberalne rządziły długo i to, że teraz znajdują się na przegranej pozycji, jest tylko i wyłącznie zasługą ich samych. Elity zapracowały sobie na niepowodzenie i zrzucanie tego na „ciemną wieś” jest wyrazem niedojrzałości politycznej – powiedział prof. Kazimierz Kik, politolog, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Wicenaczelny „GW”: Mamy obowiązki wobec tych, co więcej rozumieją, pragną więcej niż dobrze zjeść

„Ludzie, dopóki mają poczucie bezpieczeństwa ekonomicznego, urządzają się” i nie należy liczyć na ich masowy opór wobec rządu PiS, „ale to nie...

zobacz więcej

Politolog odniósł się też do zapowiedzi wielu polityków Koalicji Obywatelskiej, którzy zdecydowali, że nie pojawią się na Zgromadzeniu Narodowym, na którym zaprzysiężony na drugą kadencję zostanie prezydent Andrzej Duda. – To jest raczej dowód i wyraz niedojrzałości niektórych polityków, którzy nie potrafią funkcjonować w demokracjach parlamentarnych i nie potrafią przegrywać wyborów. Fakt jest taki, że wybory wygrał prezydent Andrzej Duda. Obrażanie się na demokrację za to, że nie wygrał kandydat opozycji jest w moim przekonaniu wyrazem politycznej niedojrzałości – mówił prof. Kik.

– Czy my jesteśmy narodem, który umiłował wolność? W latach 60. wieku XIX mówiło się tylko o narodzie szlacheckim, innego narodu nie było, chłop pańszczyźniany nie był narodem, nie miał świadomości narodowej. To pozytywiści poszli w lud, ale przecież pamięć powstania styczniowego to jest pamięć z „Rozdzióbią nas kruki, wrony”, pamięć powstańca, którego odziera z butów polski chłop. W podziemiu ilu nas było? Cały naród walczył z komuną? Wolne żarty – stwierdził zastępca redaktora naczelnego „Gazety Wyborczej” Jarosław Kurski podczas debaty „Klubu Swobodnej Myśli” z udziałem posła Koalicji Obywatelskiej Macieja Laska.

– Pan mnie namawia na to, żebym używał słów grubych. Ja się troszeczkę wywinę od tego i użyję eufemizmu. To są niemądre sformułowania, ponieważ szkodzą debacie publicznej w Polsce i samej opozycji. Myślę, że jedną z przyczyn porażek Platformy Obywatelskiej jest lansowanie takiego obrazu własnego jako elitarnego. To zupełnie nieuzasadnione – argumentował prof. Jacek Reginia-Zacharski, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

– Jest to zaskakujące stwierdzenie i bardzo zbliżenie stanowiska tej redakcji do czegoś, do czego nas przyzwyczaił Janusz Korwin-Mikke, który kontestując i mówiąc, że demokracja mu się nie podoba twierdzi, że nie wszyscy powinni mieć głos w wyborach, bo nie wszyscy są wystarczająco wykształceni czy nie wszyscy mają wystarczający status materialny czy społeczny. W ustach osób, które dość często odwołują się do rozstrzygnięć demokratycznych takie stwierdzenie jest dość zaskakujące – mówił doradca ds. wizerunku i politolog Andrzej Pomarański.

– „Rzeczpospolita szlachecka” miała swoje sukcesy, ale jej finał był tragiczny i obok tragedii także przeniknięty groteską. Demokracja współczesna jest zbudowana na antytezie pojmowania demokracji w starożytności, a więc na uznaniu pełnej równości. Co więcej demokracja od II połowy XX wieku w krajach Zachodu opierała się na szukaniu wyborców we wszystkich grupach, regionach, ponad podziałami. Na tym polega centrowość polityki w krajach demokratycznych. Można krytykować polityków konkurencyjnych partii politycznych, ale wyborców się oszczędza. Warto tu zaznaczyć, ze demokracja szlachecka trwała bardzo krótko i wielu historyków twierdzi, że zastąpiła ją oligarchia magnacka – powiedział prof. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Klub KO na Zgromadzeniu Narodowym w okrojonym składzie; nie będzie Budki

Klub KO wyśle na czwartkowe Zgromadzenie Narodowe niewielką delegację pod przewodnictwem marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego i wicemarszałek Sejmu...

zobacz więcej

Czy bojkot zaprzysiężenia prezydenta jest wyrazem porażki opozycji w wyborach prezydenckich? Mimo spotkania Rafała Trzaskowskiego z prezydentem Andrzejem Dudą, nie zmieni się taktyka konfliktu? – Koalicja Obywatelska, ale też część innych partii opozycyjnych chce wyrazić swój sprzeciw wobec procedury wyborczej, która, jak wiemy, była obarczona pewnymi błędami i obciążeniami. Licząc od lutego aż do lipca nie była to procedura wyborcza idealna. Te wszystkie nieprawidłowości, niedociągnięcia będą podnoszone. Mogą stanowić tło do dalszej gry politycznej. Nawet do podważania legitymacji prezydenta w trakcie jego drugiej kadencji. Poza tym obu stronom zależy na podtrzymaniu wysokiej temperatury sporu politycznego, bo oba główne obozy cały czas na tym zyskują – odpowiedział dr Maciej Onasz, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.

– Nie chodzi tu nawet o samych polityków, tylko elektorat. Trzon elektoratu opozycji jest bardzo silnie niechętny prezydentowi i obecnie rządzącym. Ci, którzy są na obrzeżu tego elektoratu, ale także ci, którzy nie głosowali w ogóle, a byliby potencjalnymi wyborcami którejś z formacji opozycyjnych szukają koncyliacji. Kampania Rafała Trzaskowskiego i jej pewien sukces bardzo silnie podważył legitymizację strategii opozycji totalnej. Okazało się, że używanie innego języka, niestygmatyzowanie wyborców PiS-u pozwoliło osiągnąć w liczbach bezwzględnych wynik, który mógł przekraczać oczekiwania. Gdyby iść dalej tym tropem, to wielu polityków, ale też najbardziej krytycznych przeciwników rządu ze świata mediów stałoby się jakimś balastem długoterminowym dla jakiejś formacji Rafała Trzaskowskiego, która byłaby bardziej umiarkowana. Taki wielogłos, który można w opozycji usłyszeć w ostatnich dniach wydaje mi się nieprzypadkowy – mówił prof. Chwedoruk z UW.

– Tutaj mamy taką demonstrację grupową. Wczoraj słyszałem taką wypowiedź, z której wynikało, że jakaś skromna delegacja z Platformy Obywatelskiej będzie uczestniczyć w zaprzysiężeniu prezydenta Andrzeja Dudy, a reszta klubu przecież ogromnego nie będzie obecna na posiedzeniu Zgromadzenia Narodowego. To demonstracja i można ją nawet ujmować w formie demonstracji zbiorowej – stwierdził prof. Reginia-Zacharski z UŁ.

– Obserwujemy taką sytuację od wyborów 2015 roku, podwójnie przegranych przez Platformę Obywatelską i wygranych przez prezydenta Andrzeja Dudę i obóz Zjednoczonej Prawicy. Już wtedy była bardzo mocna kontestacja, próba podważenia i bardzo mocny atak emocjonalny, słowny na obóz, który wtedy wygrał te wybory. Bardzo mocna retoryka utrzymuje się i widać tu naturalną konsekwencję. Jest to o tyle dziwne, że formacja, która tak często odwołuje się do różnych zasad demokratycznych i tak często o tym mówi, poniekąd w ten sposób kontestuje demokratyczny werdykt wyborców – powiedział ekspert ds. wizerunku Andrzej Pomarański.

źródło:
Zobacz więcej