RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Problemy z Pendolino, za które zapłaciliśmy miliony

Jeden pociąg Pendolino kosztował ponad 80 milionów złotych (fot. SHutterstock/BOKEH STOCK)

Łącznie do Polski trafiło ich dwadzieścia sztuk. Każdy kosztował 20 milionów euro. Okazało się, że wiążą się z nimi również niemałe kłopoty. Niedawno media społecznościowe obiegła fotografia dziwnie wyglądającego poszycia pociągu Pendolino. – To nie rdza, tylko oksydacja aluminium – usłyszeliśmy w biurze prasowym PKP Intericty.

Darmowy internet we wszystkich pociągach Pendolino

PKP Intercity zakończyło montaż bezprzewodowej łączności wi-fi we wszystkich pociągach Pendolino, kursujących po Polsce. Urządzenia zamontowano w...

zobacz więcej

– Widoczne na elementach klap zmiany na poszyciu są wynikiem oksydacji aluminium. Powstają z powodu niewłaściwego przygotowania powierzchni do lakierowania bądź wskutek wady lakieru. Taka usterka nie stwarza żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa podróży. Naprawy i ich koszty leżą po stronie producenta pojazdów – dodała Agnieszka Serbeńska z PKP Intercity.

A to nie pierwsze problemy z ekskluzywnymi pociągami. Pomimo wydania tak wielkiej sumy pieniędzy, okazało się, że w pociągach nie ma WiFi, a konstrukcja wagonów sprawia, że nie działa także zasięg telefonów komórkowych.

Problemy udało się rozwiązać dopiero dwa lata temu. I to za gigantyczne pieniądze. Wyposażenie dwudziestu składów w WiFi kosztowało dodatkowo blisko 32 miliony złotych.

Co jednak dziwić może najbardziej, to fakt, że nasza infrastruktura nie jest w stanie wykorzystać potencjału włoskich pociągów. Przede wszystkich chodzi tutaj o maksymalną prędkość. Zauważyła to już w swoim raporcie z 2016 roku Najwyższa Izba Kontroli. „Uzyskane dzięki zakupowi włoskich pociągów różnice dotyczące czasu jazdy i komfortu podróży między Pendolino a klasycznymi pociągami są nieznaczne. Tymczasem według analiz NIK cena pociągów o prędkości maksymalnej do 190 km/h jest znacznie nisza niż Pendolino, natomiast koszty serwisowania składów Alstomu są dwa razy wyższe niż pociągów standardowych” – informował branżowy magazyn Rynek Kolejowy.

Umowę na dostawę pociągów podpisano w maju 2011 roku za rządów PO-PSL. Pierwsze składy wjechały do Polski nieco ponad 2 lata później. Wielki sukces po przyjęciu dostawy ogłosił ówczesny minister transportu, budownictwa i gospodarki morski Sławomir Nowak.

Tymczasem szybko okazało się, że włoskie maszyny nie rozwiną na naszych torach maksymalnej prędkości 250 km/h, nie działają w nich telefony komórkowe, brakuje internetu, a do tego teraz z mających siedem lat składów odpada lakier.

Kilkanaście dni temu Sławomir Nowak został zatrzymany przez CBA i usłyszał zarzuty prowadzenia zorganizowanej grupy przestępczej.

źródło:
Zobacz więcej