Wielka klęska małych ludzi

Niezdolność do pogodzenia się z wynikami demokratycznej gry, którą się przecież podjęło, bardzo źle świadczy o politykach opozycji (fot. arch.PAP/Paweł Supernak)

W najbliższy czwartek Andrzej Duda zostanie zaprzysiężony przed Zgromadzeniem Narodowym na drugą prezydencką kadencję. To jego wielki sukces. I radość dla wielu milionów jego wyborców, którzy w ostatnich latach, miesiącach, w czasie kampanii wyborczej i jeszcze po niej, usłyszeli pod swoim adresem bardzo wiele złych słów.

Mój prezydent jest wyższy niż Twój

Długo trwała wędrówka Rafała Trzaskowskiego, w końcu jednak dotarł do Pałacu Prezydenckiego na spotkanie z Andrzejem Dudą. Przypomnijmy, że...

zobacz więcej

Jak traktować zapowiedzi mniej lub bardziej prominentnych polityków liberalnej opozycji, w tym także kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta RP Rafała Trzaskowskiego, którzy dziś ostentacyjnie podkreślają, że nie wezmą udziału w zaprzysiężeniu prezydenta Rzeczpospolitej? Albo – jak Borys Budka – mówią, że „nie może pogratulować Andrzejowi Dudzie wygranej, bo wygrał po niesportowej walce”?

Tuż przed II turą wyborów prezydenckich politycy i wyborcy Platformy nie skarżyli się na reguły wyborczej gry. Przeciwnie, gorąco zachęcali do uczestnictwa w niej. Ich entuzjazm był wielki – wielu z nich pewnych też było zwycięstwa.

Wystarczyło poczytać media społecznościowe: politycy, wpływowi sympatycy i wyborcy Rafała Trzaskowskiego nie szczędzili pogróżek nie tylko Andrzejowi Dudzie. Z mocno na wyrost – jak się okazało – okazywaną mściwą satysfakcją, zapowiadali, że „teraz będzie koniec” polityczny lub zawodowy ludzi, którzy nie myślą tak jak oni. Można było odnieść niekiedy wrażenie, że do urny wyborczej pcha ich nie „pozytywny program” polityka Platformy Obywatelskiej, a pragnienie politycznej wendetty.

To już jednak za nami. Przed nami, już wkrótce – zaprzysiężenie Andrzeja Dudy. Nie weźmie w nim udziału Lech Wałęsa. I Bronisław Komorowski, człowiek, który został prezydentem już po katastrofie smoleńskiej. Człowiek, który świetnie się odnalazł w towarzystwie Lecha Wałęsy, Aleksandra Kwaśniewskiego, a nawet Wojciecha Jaruzelskiego. Ten ostatni, choć głęboko powiązany z Moskwą, za jego czasów uczestniczył w spotkaniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Choć jedyna Rada, do której pasował, to niesławnej pamięci Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego.

Kończcie to już

Kampania, której finał śledzimy na żywo, była nie tylko brutalna, ale i zwyczajnie, po ludzku, obrzydliwa. Po aferze wokół jednego z prezydenckich...

zobacz więcej

Gdy patrzyło się na wspólne zdjęcia prezydentów Wałęsy, Komorowskiego, Jaruzelskiego, Kwaśniewskiego, miało się dojmujące wrażenie, że to najsmutniejszy symbol III RP. Symbol tego, na jakich elitach ufundowano jej porządek, na jakim zblatowaniu. I nieobecność zmarłego tragicznie Lecha Kaczyńskiego była jak wymowny kontrapunkt.

Dojmująco brakowało jego głosu – szczególnie, gdy powyższa czwórka zaczęła śpiewać niemal zgodnym chórem. Dawnych przeciwników pogodziła nienawiść i niechęć do Prawa i Sprawiedliwości. Strach przed pogłębiającą się utratą politycznych wpływów przez środowiska, które reprezentowali.

Prezydentura Andrzeja Dudy wniosła duży dysonans w szereg żyjących prezydentów III RP. Liberalno-lewicowa opozycja niemal z miejsca uznała go za wroga. Szybko zaczęto zarzucać mu polityczną niesamodzielność – choć wetował „swoich” częściej niż Bronisław Komorowski. Częściej za to wetowali, owszem, Kwaśniewski i Wałęsa.

Ale dorobek Dudy i Kwaśniewskiego w tym względzie da się w pełni porównać za pięć lat – wtedy obaj będą mieli za sobą dwie kadencje. A Wałęsa? No cóż, on z weta uczynił jeden z najważniejszych elementów wojny na górze, politycznego awanturnictwa, które pozwoliło wrócić postkomunistom do pełni wpływów i władzy w III RP.

Apolityczni jak Trzaskowski z Mannem

Liberalne, opiniotwórcze środowiska przez dekady III RP z powodzeniem udawały obiektywizm i apolityczność. Ale w 2020 roku mało kto się na to...

zobacz więcej

Wróćmy do bieżących wydarzeń. Paradoksem obecnej sytuacji jest to, że w zaprzysiężeniu weźmie udział Lewica. A także były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty bez ogródek stwierdził, że jest to wyraz szacunku dla dziesięciu milionów Polaków, którzy oddali głosy na Andrzeja Dudę. Lewica zrozumiała najwyraźniej, że nie może tańczyć tak, jak zagra jej Platforma Obywatelska, bo straci jakąkolwiek polityczną samodzielność i wyrazistość.

Ale chodzi też o coś więcej: Polacy bardzo nie lubią tych, którzy nie umieją przegrywać. Platforma – odmawiając w praktyce ważności prezydenckich wyborów – ośmiesza własnych wyborców. Robi ich – mówiąc kolokwialnie – w konia. Wszak od momentu, gdy Platformie udało się wymienić Małgorzatę Kidawę-Błońską na Rafała Trzaskowskiego, politycy tej formacji już nie straszyli Polek i Polaków wyborami. Już nie grozili pandemią.

Przeciwnie: agitowali, zbierali podpisy pod kandydaturą Trzaskowskiego. I chwalili się głośno, że udało się je zebrać tak szybko i w taki dużej liczbie. Zapraszali na spotkania ze swoim kandydatem, cieszyli się, że są tak tłumne. Zorganizowali nawet własną nibydebatę wyborczą w wielkopolskim Lesznie – bo w tej sprawie zmiękły im nogi i przestraszyli się bezpośredniej konfrontacji politycznej z Andrzejem Dudą w Końskich.

Rafał Trzaskowski i media. Liberałom wolno więcej

Gdyby jakikolwiek polityk centroprawicy pozwolił sobie na pogróżki wobec liberalnych mediów, zostałby wgnieciony w ścianę.

zobacz więcej

Dziś można ich zapytać, czy już o tym zapomnieli? Dziś warto zapytać wyborców Trzaskowskiego, czy już zapomnieli, że tłumnie ruszyli do wyborów?

Polacy dobrze widzą, że próba podważenia ważności wyborów to cyniczna zagrywka. Zagrywka, którą zaplanowano jeszcze przed II turą wyborów: jeśli wygramy – uznamy, że wszystko było OK, jeśli przegramy – wprost przeciwnie. Ala ta polityczna gra małych ludzi, którzy nie potrafią się pogodzić z kolejną wielką klęską, jest naprawdę grubymi nićmi szyta. I jedynie co przyniesie, to dalsze samoośmieszenie i spadek popularności Platformy Obywatelskiej.



źródło:
Zobacz więcej