RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Hiszpania traci resztki turystów. Kolejne kraje zapalają czerwone światło

Rośnie liczba zakażeń w Hiszpanii. Nakazy i obostrzenia nie przynoszą efektów (fot. Angel Garcia/Bloomberg via Getty Images)

Niedługo trwał względny epidemiczny spokój w Hiszpanii. Znów, wraz z gwałtownym wzrostem zakażeń, wracają obostrzenia i nakazy. Zagranicznych turystów i tak jest niewielu, a tym, którzy zdecydowali się przyjechać, grozi po powrocie do kraju kwarantanna. Socjalistyczne władze muszą wciąż odpowiadać na zarzuty dotyczące zaniedbań, skutkujących rozszerzeniem się pandemii, niewydolnością służby zdrowia, jak i ukrywaniem rzeczywistych danych.

Obecność SARS-CoV-2 w cieku wodnym pod Madrytem potwierdzona

Hiszpańskie służby sanitarne potwierdziły obecność wirusa SARS-CoV-2 w cieku wodnym na terenie aglomeracji Madrytu. Zdaniem ekspertów koronawirus...

zobacz więcej

Według hiszpańskiego ministerstwa zdrowia nie można wykluczyć, że w kraju już trwa druga fala zakażeń koronawirusem. Minister Maria Jose Sierra zwracał uwagę, że krzywa zakażeń idzie w górę – w ciągu ostatniego tygodnia liczba ta podwoiła się wobec danych z poprzednich siedmiu dni – z ponad 5 tysięcy doszła do ponad 10 tysięcy nowych infekcji.

Państwo to, według oficjalnych statystyk, zajmuje trzecie miejsce w Europie pod względem liczby osób zakażonych po Rosji i Wielkiej Brytanii.

Praktycznie we wszystkich regionach Hiszpanii, z wyjątkiem Madrytu i Wysp Kanaryjskich, wprowadzono obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych, nawet przy zachowaniu bezpiecznej odległości.

Jest to reakcja na dramatycznie pogarszającą się sytuację epidemiczną w wielu regionach. Szczególnie dotknięta jest Katalonia. Jej premier Quim Torra przyznał, że jest ona krytyczna. – Katalonia jest o krok od tego, co było w marcu, ze względu na wzrost liczby nowych ognisk zakażeń koronawirusem i wzrost liczby osób zakażonych – powiedział przed kilkoma dniami szef regionalnego rządu.

Zwrócił on przy tym uwagę nie tylko na rosnącą liczbę infekcji – o około 2 tysiące w ciągu tylko jednego tygodnia, ale też na średni wiek zakażonych – obniżył się on z około 60 lat w marcu i kwietniu, do 37,5 lat.

Z badań przeprowadzonych przez madrycki Instytut Zdrowia im. Karola III wynika, że to właśnie nastolatkowie i młodzi ludzie do 29. roku życia są obecnie najbardziej podatni w Hiszpanii na zakażenie koronawirusem. Wynika to przede wszystkim z lekceważenia zasad sanitarnych oraz norm dotyczących przebywania w miejscach publicznych.

Większość młodych pacjentów przechodzi COVID-19 bez objawów lub mają jedynie bardzo lekkie symptomy choroby. Najbardziej cierpią tymczasem osoby powyżej 70. roku życia.

Strajk i protesty lekarzy w Hiszpanii. Chodzi o zarządzanie w czasie pandemii

Ponad tysiąc hiszpańskich lekarzy internistów wzięło udział w poniedziałkowej manifestacji w Madrycie przeciwko zarządzaniu epidemią koronawirusa...

zobacz więcej

Apele władz jednak wydają się nie docierać już do dużej części społeczeństwa, o czym świadczą m.in. wielokilometrowe korki na drogach prowadzących do plaż. Te zaś, pełne są – jak raportują media – wypoczywających, którzy nie przestrzegają ani dystansu ani nie używają maseczek.

Pożądanych przez władze skutków nie osiągnięto również poprzez zamknięcie dyskotek i nocnych klubów czy też ograniczenia w działalności kawiarni i restauracji. Młodzież zamiast tego zapełnia plaże, skwery i parki. Króluje beztroska.

Dość rzec, że minęło już 10 dni od ogłoszenia zaleceń rządu, aby mieszkańcy Barcelony i okolic nie wychodzili z domów, a jeśli już, to jedynie w sytuacjach koniecznych. I chociaż z badań wynika, że zdecydowana większość mieszkańców Hiszpanii akceptuje ograniczenia jako środek walki z pandemią, to jednak, gdy zostają one ponownie wprowadzone, wielu się im nie podporządkowuje.

Hiszpańskie władze robiły, co mogły, byleby zdążyć z otwarciem kraju na czas wakacji. Pod adresem lewicowego rządu Pedro Sancheza padają zarzuty o ukrywanie skali zakażeń i zgonów. Wielokrotnie prezentowane przez władze centralne dobowe dane różniły się od tych publikowanych przez ich regionalne odpowiedniki.

Przeciwko postawie socjalistycznych władz protestowali też przedstawiciele służby zdrowia, którzy mówili o brakach i zaniedbaniach. Głośno było również o pozostawieniu samym sobie domów opieki, gdzie dochodziło do masowych zakażeń i licznych zgonów. Na samym początku pandemii, władze oskarżane były również o wydanie zgody na marsze feministek, które stały się, według ekspertów, jednym ze źródeł rozszerzania się zakażeń.

Koronawirus w Hiszpanii: Brakuje nawet kilkunastu tysięcy lekarzy

Hiszpańska Izba Lekarska (CGCOM) ogłosiła, że publiczna służba zdrowia w tym kraju potrzebuje od 6 tys. do 12 tys. nowych lekarzy przed...

zobacz więcej

Pomimo tego, że hiszpańskie władze w czerwcu starały się przekonywać, że sytuacja epidemiczna bardzo się poprawiła, to jednak tendencji wzrostowej nie dało się za długo ukryć. Już od połowy lipca nastąpiło gwałtowne przyspieszenie liczby zakażeń, pojawiło się wiele nowych ognisk, a kolejne kraje zaczęły ponownie patrzeć na Hiszpanię jako na kraj, który pod względem epidemicznym należy do niebezpiecznych.

Pomimo apelu władz w Madrycie do turystów z całego świata, by przybywali do Hiszpanii, gdyż sytuacja związana z koronawirusem jest opanowana, to liczba rezerwacji w tamtejszych hotelach już w czerwcu 2020 r. była niższa o ponad 95 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem w 2019 r.

To jednak nie koniec przykrych informacji dla hiszpańskiego sektora hotelarskiego i powiązanych z nimi placówek. Branżę turystyczną szczególnie mocno zaboli wprowadzona z soboty na niedzielę przez Wielką Brytanię 14-dniowa kwarantanna do przylatujących z tego kraju. Przedstawiciele rządów regionalnych m.in. Wysp Kanaryjskich, Walencji, Murcji i Balearów obawiają się, że będzie to dla niej ostateczny cios, po którym trzeba będzie zamknąć te placówki.

W odpowiedzi na te obawy hiszpańskie władze rozpoczęły negocjacje z Londynem w celu wpłynięcia na zmiany dotyczące obowiązkowej kwarantanny – a konkretnie, by nie dotyczyła ona wypoczywających na Wyspach Kanaryjskich i Balearach. Stoją one bowiem na stanowisku, że sytuacja epidemiczna w tych rejonach jest lepsza niż w Wielkiej Brytanii.

Hiszpańskie ministerstwo turystyki zapowiedziało, że zaproponuje utworzenie dla brytyjskich turystów tzw. korytarzy powietrznych. W czerwcu w ten sposób przez dwa tygodnie podróżowali na Baleary turyści z kilku niemieckich miast. Korzystali oni z lotów czarterowych, a przed ich wylotem oraz powrotem mierzono im temperaturę ciała na lotnisku.

Branża hotelarska jest tak zdesperowana, że ogłosiła, poprzez swoje stowarzyszenie CEHAT, że jest gotowa pokryć koszty testów u zagranicznych turystów, którzy wracają po urlopie w Hiszpanii do swoich krajów.

Główny epidemiolog Hiszpanii „namierzony” bez maski na wczasach

Fernando Simon, główny epidemiolog Hiszpanii, który wzywa do zachowania dystansu społecznego i noszenia masek, podczas minionego weekendu został...

zobacz więcej

To może jednak na niewiele się zdać, gdyż również inne państwa zaczynają wprowadzać ograniczenia w podróżach do Hiszpanii. Przed kilkoma dniami również francuskie władze zaapelowały do swoich obywateli, by nie podróżowali do Katalonii, a Norwegia i Belgia wprowadziły kwarantannę dla osób wracających z najbardziej dotkniętych COVID-19 regionów Hiszpanii.

Paryż rozważał również zamknięcie swoich granic z tym państwem, jednak ostatecznie nie zdecydował się na to.

Hiszpańskie władze nie mają na razie nowych pomysłów na to, jak ograniczyć przybywanie kolejnych ognisk koronawirusa, skoro zalecenia nie są przez wielu respektowane. Obawiają się przy tym, że wprowadzenie ponownie surowych nakazów do reszty wystraszy turystów.

Zachodnie agencje nie donoszą jednak o masowych mandatach czy grzywnach dla tych, którzy łamią zasady.

Procedurę karną zaś lewicowy kataloński rząd uruchomił w stosunku do archidiecezji Barcelony za odprawienie mszy żałobnej w intencji zmarłych na Covid-19. Kataloński premier Quim Torra oskarżył arcybiskupa Barcelony kardynała Juana Jose Omelli, że miał on rzekomo dopuścić się złamania zaleceń obrony cywilnej Katalonii, dotyczących organizacji wydarzeń masowych w okresie epidemii.

Władze archidiecezji odrzuciły te zarzuty i poinformowały, że do bazyliki wpuszczono o jedną czwartą osób mniej i że zostały zachowane wszelkie procedury. Była to druga msza żałobna za ofiary pandemii odprawiona w lipcu. W poprzedniej brała udział m.in para królewska, a także przedstawiciele rządu Hiszpanii.

Badanie: Koronawirus był obecny w ściekach Barcelony już w marcu 2019 roku

W wydanym oświadczeniu władze Uniwersytetu Barcelońskiego napisały, że obecność koronawirusa stwierdzono w próbce pobranej z wód ściekowych stolicy...

zobacz więcej

Rząd w Madrycie podobnie jak i inni przywódcy zapewniają, że nawet w przypadku drugiej fali zakażeń koronawirusem nie będzie ponownego zamknięcia gospodarek. Zwalczanie ognisk ma być miejscowe, a walka z koronawirusem ma być prowadzona bardziej elastycznie.

Na razie jednak socjalistyczne władze Hiszpanii przegrywają kolejną walkę z koronawirusem, a ich wiarygodność spada. Dość rzec, że przed kilkoma dniami burmistrz Madrytu Jose Luis Martinez-Almeida przyznał, że źródeł przywleczonych zakażeń koronawirusem jest stołeczne Lotnisko Barajas.

Minister ds. zdrowia wspólnoty autonomicznej Madrytu Enrique Ruiz Escudero wyjaśniał zaś, że nie wynika to nawet z liczby lotów, ale ze słabości kontroli sanitarnych pasażerów. Przekonywał on również, że lotnisko obecnie nie spełnia wymogów bezpieczeństwa sanitarnego.

To tylko jeden z wielu przykładów uwiarygadniających tezę, że Hiszpania ponownie znajdzie się wśród krajów, które najmocniej doświadczą pandemii. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy, będzie szereg zaniedbań i błędnych decyzji podejmowanych przez socjalistyczne władze w Madrycie.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej