RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nowa Solidarność? Raczej Ruch Ośmiu Gwiazd

Tuż po wyborach Platforma zagrała więc mocno va banque, narażając się z miejsca na krytykę innych opozycyjnych formacji. Ogłosiła, żeby stworzy nową polityczną jakość (fot. Artur Widak/NurPhoto via Getty Images)

Przyszłością platformerskiej opozycji nie jest Nowa Solidarność. Jej siłą napędową jest hejt, nie wspólnota.

Zaskakujące wyliczenia PO. Uwagę zwraca to, co napisali małym druczkiem

Politycy PO przekonują, że sukces Polski w negocjacjach budżetowych na szczycie w Brukseli sukcesem wcale nie jest. Twierdzą, że siedem lat temu...

zobacz więcej

Tuż po wyborach zaplecze Platformy Obywatelskiej postanowiło błyskawicznie skonsumować wizerunkowy sukces Rafała Trzaskowskiego. Trudno powiedzieć, czy i w tej sprawie doradzał Sławomir Nowak, „złote dziecko” Platformy i zausznik Donalda Tuska, obecnie oglądający świat zza krat aresztu. W każdym razie – liberalne media z miejsca nagłośniły cały projekt: Rafał Trzaskowski miał stać się nowym liderem, a Platforma – schować się w cieniu mocno nieokreślonej inicjatywy, znanej jako Nowa Solidarność.

Jej największą siłą, a zarazem słabością, jest zróżnicowany elektorat, który w II turze wyborów prezydenckich postawił na Rafała Trzaskowskiego. I zapewnił mu wynik, na jaki nie mogła liczyć potykająca się o własne nogi Małgorzata Kidawa-Błońska.

Tuż po wyborach Platforma zagrała więc mocno va banque, narażając się z miejsca na krytykę innych opozycyjnych formacji. Ogłosiła, żeby stworzy nową polityczną jakość, właśnie w oparciu o tych wyborców, którzy w I turze głosowali na Szymona Hołownię, Roberta Biedronia, Władysława Kosiniaka-Kamysza i Krzysztofa Bosaka. Dlaczego va banque? Bo charakterystycznym dla siebie, dość aroganckim gestem, Platforma powiedziała de facto wszystkim: „To nasz elektorat. I w oparciu o niego odnowimy swoją polityczną potęgę”. Tyle że taka sztuka najprawdopodobniej się nie uda. A swoją dezaprobatę wobec pomysłów liderów Platformy szybko wyrazili i Włodzimierz Czarzasty (SLD), i Szymon Hołownia (Polska 2050).

Znane twarze znikną z Platformy? „Na jesieni dojdzie do przełomu”

W Platformie po władze sięgnąć chce wielu. Część działaczy zdradza, że do przywództwa szykują się ludzie Grzegorza Schetyny, ale są i tacy, którzy...

zobacz więcej

Również w Platformie, gdy skończyła się maskująca prawdziwą żałobę naprawdę nieźle zagrana powyborcza fiesta, szybko wróciły polityczne animozje. I minorowe nastroje. Borys Budka, wciąż lider Platformy, a coraz bardziej „król bez królestwa”, przypomniał, że przecież w Polsce wybory wygrywają partie, nie ruchy. Co dość jasno pokazuje, że przyzwyczajone do władzy partyjne gremia w PO nie chcą stracić kontroli nad formacją i nad dalszym biegiem wydarzeń. Choć ich wola coraz mniej już znaczy.

Nie bez znaczenia był również głos prezydenta Poznania, Jacka Jaśkowiaka, miasta-bastionu Platformy Obywatelskiej pośród morza wielkopolskich powiatów, w których coraz silniej zaznaczają swoje wpływy Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja. Jaśkowiak mocno zaatakował swoich partyjnych kolegów, nazywając ich mało pochlebnym mianem ZBoWiD-u i żądając politycznego odświeżenia w partii. Mówiąc pół żartem, pół serio: należy mocno mu dopingować. Wiadomo przecież, że gorbaczowowska pieriestrojka skończyła się rozpadem Związku Radzieckiego.

Ale wojna wewnątrz Platformy, możliwy kryzys wywołany próbą ucieczki części jej liderów w nowy projekt, czyli „ruch obywatelski”, znany jako Nowa Solidarność, to nie koniec jej problemów. Istotne jest to, że Nowa Solidarność najprawdopodobniej kompletnie nie wypali. I to nie tylko dlatego, że Trzaskowskiemu nie uda się tak łatwo zagospodarować nawet połowy swojego elektoratu z II tury wyborów.

Feta i gigantyczny tort. Tak Tusk świętował swój sukces

Ponad 300 mld złotych – tyle w 2013 roku na szczycie w Brukseli wynegocjował Donald Tusk. Później mówiono nawet o ponad 400 mld zł. W obozie władzy...

zobacz więcej

Problem jest znacznie poważniejszy. I dotyczy tego, co we współczesnej polityce szczególnie interesuje speców od politycznego marketingu. Mowa o emocjach i przekonaniach konkretnych grup wyborców. A znaczną część sfrustrowanego i zagniewanego elektoratu liberalno-lewicowej opozycji nie napędza wcale pragnienie odbudowy polskiej wspólnoty. Nic z tych rzeczy. Ich jednoczy w dość wątpliwy sposób hejtotolerancja: nienawiść wobec wielomilionowego elektoratu PiS przy równoczesnym, mocno już oklepanym, posługiwaniu się tęczowymi emblematami tolerancji.

Każdy dzień daje nowe przykłady paroksyzmów bezsilnej złości. Budzących zresztą niesmak również wśród części wyborców opozycji. I skutecznie przypominających niemałej części Polek i Polaków, że „lepsza”, czyli hejtotolerancyjna Polska ich nienawidzi. Specyfika mediów społecznościowych powoduje, że politycznie nikt nie jest w stanie nad tym po stronie platformerskiej opozycji zapanować.

Więcej jeszcze: bardzo łatwo można się zorientować, że liczne przejawy hejtu „tolerancyjnej Polski” cieszą się poparciem ludzi mocno związanych z Platformą Obywatelską i Rafałem Trzaskowskim. Tak było choćby w czas kampanii wyborczej, gdy chamski tekst piłkarza i trenera Wojciecha Kowalczyka o „rolniku z ryjem w zgniłych truskawkach” podlajkował ktoś z oficjalnego konta twitterowego @trzaskowski2020.

I tak jest też dziś, gdy na profilu Ruchu Ośmiu Gwiazd pojawił się wpis: „Andrzej Duda dziękuje swoim wyborcom za głosy” - zilustrowany zdjęciem prezydenta Rzeczpospolitej, gdy składa kwiaty przed Grobem Nieznanego Żołnierza. Wspomniany wpis miał polubić asystent posłanki Platformy Obywatelskiej Joanny Muchy, Igor Konior.

Co powinien zrobić Trzaskowski. Zaskakujące wyniki sondażu

Co po przegranych wyborach prezydenckich powinien zrobić Rafał Trzaskowski – założyć nowe ugrupowanie, czy dalej działać w Platformie...

zobacz więcej

Takie sytuacje świetnie pokazują, że za frazesami o potrzebie odbudowy wspólnoty, za „nową solidarnością”, za płomiennymi odezwami do elektoratu PiS ze strony bardzo ważnego polityka Platformy Obywatelskiej, czyli Rafała Trzaskowskiego: „nie jestem wam wrogiem”, kryje się stara, dobra pogarda liberalnych elit do znacznej części polskiego społeczeństwa. Do jego tradycji, tożsamości i niekoniecznie ściśle religijnych świętości.

To jest nihilizm w czystej postaci – bo szyderstwo z Grobu Nieznanego Żołnierza jest żałosną kpiną z tego, co powinno jednoczyć wszystkich Polaków, wszystkie Polki. Za wolność, prawdziwą wolność Rzeczpospolitej, tę odzyskaną w 1918 roku, walczyli ludzie różnych poglądów politycznych i ideowych, różnych warstw społecznych, różnych regionów rozbitego przez trzy zabory państwa. I gdyby liderzy Platformy Obywatelskiej mieli choć trochę oleju w głowie – zaczęliby mocno się od tego hejtu i takich ośmiogwiazdkowych hejterów i ich produkcji odcinać.

Ale nie mogą tego zrobić. Hejtotolerancyjni to przecież ich żelazny, najwierniejszy elektorat.

źródło:
Zobacz więcej