RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Liga ledwo się skończyła, ale karuzela transferowa już kręci się w najlepsze

Christian Gytkjaer odchodzi z Lecha jako król strzelców PKO BP Ekstraklasy (fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Lech bez Christiana Gytkjaera, Przemysław Płacheta żegnający się ze Śląskiem Wrocław, dylematy Dominika Furmana i Jorge Feliksa, szum wokół Michała Karbownika czy wreszcie Wisła Kraków już ostatecznie rozstająca się z Pawłem Brożkiem. Choć sezon ligowy dopiero co się zakończył, to już teraz wiemy, że za miesiąc praktycznie we wszystkich klubach PKO BP Ekstraklasy dojdzie do wielu istotnych zmian.

Nie żyje słynny argentyński piłkarz Silvio Marzolini

W wieku 79 lat zmarł w Buenos Aires Silvio Marzolini, jeden z najlepszych lewych obrońców w historii argentyńskiej piłki nożnej. Najdłużej był...

zobacz więcej

Najbardziej łakomym kąskiem na naszym rynku transferowym jest Michał Karbownik. 19-latek przebojem wdarł się do podstawowego składu Legii i choć w zespołach juniorskich występował jako środkowy pomocnik, to w drużynie mistrzów Polski wskoczył na lewą obronę. I miejsca w składzie nie oddał. Sezon skończył z sześcioma asystami i całym mnóstwem propozycji z czołowych europejskich klubów. Najczęściej jego nazwisko wymieniało się w kontekście odejścia do Napoli.

Warszawski klub może na nim zarobić nawet 10 milionów euro. Jeśli transfer doszedłby do skutku, byłby to absolutny rekord w historii naszej ekstraklasy. I też kolejny dowód na to, że w polskiej lidze warto stawiać na swoich.

Ostatnio tę tezę znakomicie udowadniają legioniści, którzy już wcześniej zgarnęli 7 milionów euro za 21-letniego bramkarza Radosława Majeckiego. Golkiper podpisał kontrakt z AS Monaco już zimą, ale do końca czerwca bronił bramki stołecznego klubu. A jeśli dodamy do tego, że przed rokiem Legia za 5,5 miliona euro sprzedała do Dynama Moskwa Sebastiana Szymańskiego, to nie trzeba być mistrzem matematyki, żeby policzyć, iż tylko na transferach trzech zdolnych młodzieńców do klubowej kasy może wpłynąć ponad 20 milionów euro.

Przykład z Lecha
Do tej pory gigantyczne pieniądze na eksporcie młodych talentów zarabiał Lech. Jednak po odejściu między innymi Jana Bednarka, Karola Linettego czy Tomasza Kędziora ich następcy nie cieszyli się aż tak dużym wzięciem na rynku transferowym. Teraz sytuacja się zmieniła. Dariusz Żuraw odważnie postawił na nastolatków i w nagrodę poznaniacy skończyli ligę na drugim miejscu.

Zdecydowanym liderem wielkopolskiej młodzieży jest Kamil Jóźwiak. 22-letni skrzydłowy już w listopadzie ubiegłego roku zadebiutował w reprezentacji Polski, wchodząc na ostatnie minuty wieńczącego eliminacje Euro 2020 meczu ze Słowenią. Podobnie jak w przypadku Karbownika nie brakuje klubów, które chciałyby mieć go w swoich szeregach. Ostatnio na tapecie było zainteresowanie drużyn z Bundesligi. Po meczu z Jagiellonią Białystok trener Lecha powiedział że, jak na razie żadna konkretna oferta nie wpłynęła na Bułgarską. Kolejorz za swojego piłkarza może spodziewać się kwot rzędu pięciu milionów euro.

Wesley Sneijder rozważa wznowienie kariery

Znakomity w przeszłości holenderski piłkarz Wesley Sneijder rozważa powrót na boisko – informują tamtejsze media. Wicemistrz świata z 2010 r. jest...

zobacz więcej

Młoda gwardia

Co ważne, według zapewnień władz klubu ze stolicy Wielkopolski ma to być jedyny z młodej gwardii, który może pożegnać się z Bułgarską. A przecież świetne wrażenie zostawili po sobie także Tymoteusz Puchacz, Jakub Moder czy Jakub Kamiński.

Pewnym już jest, że w Poznaniu nie zostanie Christian Gytkjaer. 30-letni Duńczyk kończy pobyt w Kolejorzu z koroną króla strzelców. W tym sezonie zdobył aż 24 bramki, ale nie zdecydował się na przedłużenie wygasającej umowy. W niedzielę z kibicami Lecha pożegnał się dwoma golami wbitymi Jagiellonii. Gdzie zagra w nowym sezonie?

Za rok gry oczekuje około miliona euro. Możliwość jego pozyskania sondowała Legia, ale taka pensja przekracza możliwości stołecznego klubu. Trudno się zatem spodziewać, abyśmy Duńczyka oglądali jeszcze na naszych ligowych boiskach.

Gytkjaer w ciągu trzyletniego pobytu w stolicy Wielkopolski aż 47 razy trafił do siatki w meczach ligowych. Poznaniacy mają już następcę. O gole dla Kolejorza w nadchodzących rozgrywkach ma się postarać Mikael Ishak. 27-letni Szwed, podobnie jak Duńczyk, przychodzi do Poznania po nieudanej przygodzie w Bundeslidze.

– Miałem świetne oferty z Sankt Pauli, Hannoveru, Darmstadt oraz klubów z Belgii i Holandii, ale chciałem walczyć o trofea, grać w Lidze Europy. To przeważyło szalę – wyjaśnił napastnik. Optymistycznie brzmi wypowiedź piłkarza zwłaszcza w kontekście występów w europejskich pucharach. Po raz ostatni Lech zagrał w fazie grupowej cztery lata temu.

Drużyna Polaka zatrzymała Manchester United na Old Trafford

Southampton, z polskim obrońcą Janem Bednarkiem w składzie, zremisował na wyjeździe z Manchesterem United 2:2 w meczu 35. kolejki piłkarskiej...

zobacz więcej

Ligowa trampolina
Na Zachód można wybić się nie tylko z Legii czy Lecha. Wcześniej taką tezę potwierdzały przykłady Arkadiusza Recy czy Sebastiana Walukiewicza, którzy z Wisły Płock i Pogoni Szczecin ruszyli na podbój Włoch. Teraz na podobny krok zdecydowany jest Przemysław Płacheta.

22-latek latem zeszłego roku trafił z Podbeskidzia Bielsko-Biała do Śląska Wrocław. Co ciekawe, wcześniej był o krok przenosin do Cracovii. Piłkarz ustalił już nawet warunki kontraktu z Pasami, ale okazało się, że po zmianie przepisów nie będzie traktowany jako młodzieżowiec. Cracovia wycofała się z transferu, do akcji wkroczył Śląsk i nie miał czego żałować. Skrzydłowy zaliczył imponującą końcówkę sezonu, gdy w ośmiu meczach strzelił pięć goli.

I od razu zapracował na transfer. W poniedziałek piłkarz przechodził testy medyczne w angielskim Norwich, które właśnie buduje skład po spadku z Premier League. Nie ma co ukrywać, że Śląsk na Płachecie zrobił świetny interes. Rok temu zapłacono za niego 150 tysięcy euro. Teraz ma odejść za 2 miliony euro. Przebitka? Grubo ponad dziesięciokrotna.

Transfer Płachety jest już praktycznie przesądzony. Za jeszcze większe pieniądze otoczenie może zmienić Bartosz Białek z Zagłębia Lubin. 18-letni napastnik to jedno z objawień tego sezonu. Rozgrywki skończył w glorii najskuteczniejszego młodzieżowca z dorobkiem dziewięciu ligowych trafień. A tacy piłkarze cieszą się ogromnym wzięciem w znacznie bogatszych ligach.

Zainteresowanie piłkarzem wyraża między innymi Schalke 04 Gelsenkirchen i Bayer Leverkusen. Prezes Zagłębia Artur Jankowski zapowiedział już, że za wychowanka MKS Oława będzie oczekiwał nawet ośmiu milionów euro.

Ekstraklasa piłkarska – wicemistrzowska zagadka

Piast Gliwice czy Lech Poznań? Kto będzie wicemistrzem Polski, to w zasadzie jedyna zagadka przed dwoma ostatnimi kolejkami piłkarskiej...

zobacz więcej

Ruchy wewnętrzne
Wygląda na to, że w tym okienku transferowym nie zabraknie też ciekawych ruchów wewnątrz ligi. Zagłębie już zadeklarowało, że jest gotowe za milion euro oddać Damjana Bohara. 29-letni rozgrywający ma za sobą świetny sezon. W lidze zdobył aż piętnaście bramek. Za rok wygasa jego kontrakt i w Lubinie chętnie pozbyto się go się za niezłą kasę już dziś. Wiadomo już, że Słoweniec został zaproponowany Legii i Lechowi, ale na razie z Warszawy i Poznania nie przyszła konkretna odpowiedź.

Taki transfer jest prawdopodobny, bo oba kluby starają się wyłuskiwać wyróżniających się ligowców. Przekonało się już o tym samo Zagłębie, które zimą sprzedało do Warszawy Bartosza Ślisza, a teraz za darmo oddało do Lecha Alana Czerwińskiego. Wyróżniającego ligowca ściągnęła do siebie też Legia, która pozyskała już z Lechii Gdańska Filipa Mladenovicia.

Do wzięcia są też inne gwiazdy zakończonych właśnie rozgrywek. Najlepszemu zawodnikowi ekstraklasy, Jorge Feliksowi wygasł właśnie kontrakt z Piastem Gliwice. Sam piłkarz sprawia wrażenie zaskoczonego szumem wokół siebie. 29-latek trafił na Górny Śląsk z niższych lig w Hiszpanii. Najpierw sekundował równie anonimowemu Joelowi Valencii, przyczyniając się do zdobycia historycznego tytułu przez gliwiczan, a po odejściu Ekwadorczyka do Brentford sam zaczął grać pierwsze skrzypce.

Autor 16 ligowych goli przyznał, że ma na stole kilkanaście ofert głównie z egzotycznych kierunków. Ale możliwość jego pozyskania sonduje też Legia.

Być może w polskiej lidze zostanie też Alon Turgeman. Rówieśnik Feliksa został zimą wypożyczony przez Wisłę Kraków z Austrii Wiedeń i pokazał, że na strzelaniu goli zna się jak mało kto. Wprawdzie z powodu kontuzji zagrał zaledwie w dziewięciu meczach, ale w tym czasie sześciokrotnie trafiał do siatki.

Biała Gwiazda chciałaby wykupić go z Wiednia, ale trzeba za niego zapłacić 400 tysięcy euro. Taka kwota przekracza możliwości krakowian. Być może okazję zwietrzy Legia, która poważnie rozgląda się za wzmocnieniem linii ataku.

Wiemy kiedy ruszy nowy sezon Ekstraklasy piłkarskiej

Prezes PZPN Zbigniew Boniek poinformował w niedzielę na Twitterze, że nowy sezon piłkarskiej ekstraklasy rozpocznie się 23 sierpnia. Dwa tygodnie...

zobacz więcej

Solidni ligowcy zawsze w cenie
Słowo „solidność” nie niesie ze sobą negatywnych skojarzeń, ale w przypadku piłkarzy z naszej ligi bywa z tym już różnie. W ekstraklasie nie brakuje zawodników, którym udaje się „jechać na opinii” zdolnych, utalentowanych, potrzebujących odbudowy.

Rodzimym piłkarzom wyjątkowo łatwo idzie zbudowanie sobie renomy, która pozwala na dość szybkie znalezienie pracodawcy, nawet gdy ich obecny klub zorientował się, że poziomem zaczynają już odstawać. W tym okienku transferowym nie zabraknie i takich przypadków.

Jednego solidnego ligowca innym solidnym ligowcem zdecydowała się zastąpić Lechia Gdańsk. Finaliści Totolotek Pucharu Polski ściągnęli do siebie Bartosza Kopacza z Zagłębia Lubin, a podziękowali za grę Błażejowi Augustynowi, który błyskawicznie związał się umową z Jagiellonią Białystok.

Lechia słynie z mało eleganckich rozstań ze swoimi piłkarzami i tak też było w przypadku Augustyna. Piłkarz jesienią ubiegłego roku zerwał więzadła krzyżowe, a gdy wrócił do treningów, dowiedział się, że został przesunięty do rezerw. Problem w tym, że druga drużyna nie trenowała, bo sezon w niższych ligach został wcześniej zakończony z powodu pandemii koronawirusa.

Niespodziewanie w Kielcach wzmocnień próbuje szukać Cracovia. Pasy zaangażowały w poniedziałek bocznego obrońcę Korony Michaela Gardawskiego, a wcześniej do Krakowa wrócił wypożyczony do spadkowicza Bojan Cecarić.

Losowanie Ligi Mistrzów. Barcelona potencjalnym rywalem Bayernu

Bayern Monachium Roberta Lewandowskiego może zagrać z Barceloną lub Napoli Arkadiusza Milika i Piotra Zielińskiego w 1/4 finału piłkarskiej Ligi...

zobacz więcej

Ciekawe, czy ktoś uwierzy jeszcze w solidność Grzegorza Kuświka. Napastnikowi właśnie wygasł kontrakt z Wisłą Płock. Pięć lat temu Lechia Gdańsk zdecydowała się go wykupić z Ruchu Chorzów za trzy miliony złotych. Wtedy też po raz ostatni Kuświk strzelił więcej niż dziesięć bramek w sezonie. Później była już tylko jazda na opinii.

Bez pracy jest też Szymon Matuszek, który przez długi czas był ważną postacią Górnika Zabrze. No właśnie, był. Ostatnimi czasy piłkarz głównie przesiadywał na ławce i choć chciał zostać na Górnym Śląsku, to jednak takiej chęci nie wyrażali włodarze klubu. – Zgłaszają się do mnie kluby ekstraklasy i pierwszej ligi, ale na razie są to wstępne rozmowy – mówił niedawno piłkarz, który jako nastolatek razem z Kamilem Glikiem próbował podbić Hiszpanię.

Kara za „koronę”
Koronawirus wywrócił do góry nogami nie tylko piłkarskie rozgrywki. Kluby długo dyskutowały z piłkarzami na temat zamrożenia lub renegocjacji kontraktów. W większości przypadków udało się znaleźć konsensus. No, a ci którzy się nie zgodzili, mogą pakować walizki.

Tak było w przypadku Janusza Gola. Kapitan Cracovii należał do momentu wybuchu pandemii do najważniejszych i najlepszych piłkarzy Pasów, ale nie zgodził się na obniżkę zarobków. Trener i zarazem wiceprezes Michał Probierz zdecydował o odebraniu mu kapitańskiej opaski, a później postanowił wysłać go na przymusowy urlop. Oznacza to, że 35-latek najprawdopodobniej już nie założy pasiastej koszulki.

– Póki co odpoczywam i staram się trzymać formę. Do 24 lipca dostałem wolne. Teraz będę kontaktował się z klubem, bo nie otrzymałem konkretnej informacji, co będzie się działo ze mną potem. Różne myśli pojawiają się w mojej głowie. Na razie jestem zawodnikiem Cracovii. W ciągu najbliższych dwóch tygodni wszystko powinno się wyjaśnić – powiedział w programie Liga PL na antenie TVP Sport Gol, którego wiąże z Pasami jeszcze dwuletnie umowa.

Mniej drastyczna była historia Michała Chrapka. Pomocnik Śląska także nie zgodził się na cięcia. We Wrocławiu wprawdzie kręcono nosem na jego opór, ale trener Vitezlav Laviczka nie odstawił go od składu. Wrocławianie ostatecznie lepiej wyszli na takim postawieniu sprawy, bo skończyli ligę na piątym miejscu, o dwie lokaty wyżej niż Cracovia.

Nie zmienia to faktu, że Chrapka zabraknie w stolicy Dolnego Śląska i prawdopodobnie wróci do Wisły Kraków, której jest wychowankiem.

Ekstraklasa: Poważna kontuzja bramkarza Lecha Poznań

Co najmniej przez sześć tygodni będzie pauzować bramkarz Lecha Poznań Mickey van der Hart, który doznał kontuzji barku w serii rzutów karnych w...

zobacz więcej

Szrotu też nie zabraknie

Szrot – choć nie jest to najładniejsze określenie pod słońcem, to właśnie tak określa się piłkarzy z zagranicy, którzy choć niewiele potrafią, to jednak bez problemów znajdują angaż w polskiej lidze. Tak się przeważnie składa, że prawdziwymi mistrzami takich transferów stają się późniejsi spadkowicze. W zakończonym sezonie prym wiodła Arka Gdynia, przez którą przewinęli się Samu Araujo, Luka Marić, Nabil Aankour, Azer Buszaladzić, Nando Garcia, Nemanja Mihajlović czy Santi Samanes.

Niewiele ustępował im ŁKS Łódź, któremu utrzymania, nie wiedzieć czemu, nie zapewnili Tadej Vidmajer, Pirulo, Dradoljub Srnić czy Antonio Dominguez.

Piłkarze wątpliwej reputacji trafiają do ligowych klubów tuż przed startem rozgrywek lub w trakcie ich trwania. Choć i to nie zawsze jest regułą. Jak na razie w oczy rzuca się decyzja Podbeskidzia Bielsko-Biała. Beniaminek właśnie zdecydował się na podpisanie kontraktu z Węgrem Gergo Kotsisem, który pod Klimczok trafił z Zalaegerszegi TE FC. Już pierwsze słowa wypowiedziane przez Węgra po podpisaniu umowy mogą dać dużo do myślenia.

– Jestem uniwersalnym zawodnikiem, mogę grać zarówno w środku pola jak i w obronie. W ostatnim sezonie, z powodu dużej liczby kontuzjowanych zawodników, musiałem sobie radzić na różnych pozycjach. Najczęściej grałem jako prawy, lewy i środkowy obrońca – powiedział cytowany przez oficjalną stronę klubu.

Kibice wracają na stadiony. Rząd podał nowe wytyczne

Kibice mogą już wrócić na trybuny polskich stadionów. Rząd i sanepid dopuściły możliwość rozgrywania meczów z udziałem fanów. Wszystko w...

zobacz więcej

Łzawe pożegnania

O emocjonalnym rozstaniu Gytkjaera już wspominaliśmy. Tymczasem w sobotę ze swoimi drużynami pożegnali się też inni idole. W Górniku nie zobaczymy już Igora Angulo. 36-letni Hiszpan podczas czteroletniego pobytu w drużynie z Zabrza nazbierał aż 79 ligowych trafień. Wprawdzie zawodnik nie zamierza jeszcze kończyć kariery, ale z klubem z Górnego Śląska nie dogadał się w kwestii pensji.

Kończąca się umowa gwarantowała mu wynagrodzenie przekraczające 10 tysięcy euro miesięcznie. Górnik wprawdzie oferował mu nowy kontrakt, ale na gorszych warunkach. Nie jest wykluczone, że Bask pozostanie w naszej lidze. Zarobki na takim poziomie są w stanie zagwarantować inni ligowcy. A sam Hiszpan udowodnił, że pomimo zaawansowanego wieku, wciąż nie zapomniał, jak się strzela gola. W tym sezonie trafił do siatki szesnaście razy.

Na zakończenie kariery zdecydował się o rok starszy od Angulo Paweł Brożek. Ikona Wisły Kraków debiutowała w ekipie z Reymonta jeszcze w 1999 roku. Bogatą przygodę z piłką kończy w glorii króla własnego podwórka. Z Białą Gwiazdą wywalczył siedem tytułów mistrza Polski i dwie korony króla strzelców.

A może tak do Wieczystej?

Jeżeli chodzi o transfery niewiele klubów może się mierzyć z... Wieczystą Kraków. Osiedlowy klub dzięki zaangażowaniu finansowemu Wojciecha Kwietnia, właściciela sieci aptek, buduje swoją legendę. W kadrze nie brakuje znanych nazwisk, a ostatnio umowę podpisał były reprezentant Polski Sławomir Peszko.

Wieczysta nie zamierza na tym poprzestać. Klub kusi już Marcina Wasilewskiego, który właśnie pożegnał się z Wisłą Kraków. Sześćdziesięciokrotny reprezentant Polski pomimo czterdziestki na karku nie zamierza jeszcze kończyć przygody z piłką. A że sam od urodzenia związany jest z Krakowem, to nie jest wykluczone, że razem ze Peszką będą wielką atrakcją prowincjonalnych rozgrywek podczas spotkań z Orlętami Rudawa, Piastem Wołowice czy Kaszowianką Kaszów.

Ostatnio Wieczysta chciała też zatrudnić Dominika Furmana. 28-latkowi wygasła umowa z Wisłą Płock. W ekipie Nafciarzy chciał zarabiać ponad sto tysięcy złotych miesięcznie. Takie zarobki byłby w stanie zapewnić mu Kwiecień, ale wygląda na to, że sam zainteresowany ma ambicje, aby pograć na dużo wyższym poziomie.

Furman prawdopodobnie po raz kolejny spróbuje swoich sił poza granicami. Jego poprzednie wojaże we francuskiej Tuluzie i włoskiej Weronie zakończyły się jednak totalną klapą.

źródło:
Zobacz więcej