RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Zegarek był refleksem”. Politolog o zatrzymaniu Sławomira N. i „ukraińskim eldorado”

Sławomir N. w rządzie PO-PSL kierował resortem transportu, był także szefem gabinetu politycznego Donalda Tuska (fot. arch.PAP/Jacek Turczyk)

Był klasycznym przykładem mentalności liberalnej, związanej jednak ze światem rzeczy i interesów, zamiłowaniem do błyskotek – komentuje zatrzymanie Sławomira N., byłego ministra transportu w rządzie PO-PSL, prof. Kazimierz Kik. Zdaniem politologa, jeśli zarzuty korupcyjne się potwierdzą, będzie się to rzucało poważnym cieniem dla całej Platformy Obywatelskiej. W rozmowie z portalem tvp.info ekspert zauważa, że zatrzymanie N. za działalność na Ukrainie może przełożyć się na postrzeganie Polaków i polskiej klasy politycznej przez naszych wschodnich sąsiadów.

Były minister Sławomir N. zatrzymany przez CBA

Były minister rządu PO-PSL Sławomir N. został zatrzymany pod zarzutem korupcji przez agentów CBA. N. to były poseł Platformy Obywatelskiej, były...

zobacz więcej

Jak poinformowała w poniedziałek rano prokuratura, Sławomir N. ma usłyszeć sześć zarzutów dotyczących okresu, gdy kierował ukraińską Państwową Służbą Dróg Samochodowych – Ukrawtodor, w tym także kierowania zorganizowaną grupą przestępczą.

N. to były poseł Platformy Obywatelskiej, były minister transportu w rządzie PO-PSL. Wcześniej był także sekretarzem stanu w KPRM i kierował gabinetem politycznym Donalda Tuska. Jego zatrzymanie to efekt międzynarodowego śledztwa prowadzonego przez wspólny zespół prokuratorów z Polski i Ukrainy, a także funkcjonariuszy CBA oraz ukraińskiej służby antykorupcyjnej NABU.

„Zamiłowanie do złotych zegarków”

W rozmowie z portalem tvp.info politolog, prof. Kazimierz Kik przypomina, kiedy zatrzymany były polityk po raz pierwszy szerzej zasłynął w kręgu działaczy PO i wskazuje na jego sławne „zamiłowanie do złotych zegarków”. Chodzi o dymisję N. z fotela ministra, związaną z aferą, która wybuchła po tym, jak okazało się, że do oświadczenia majątkowego nie wpisał zegarka, wartego kilkanaście tysięcy złotych.

Nowe informacje w sprawie Sławomira N. „Możliwe kolejne zatrzymania”

Sprawa zatrzymania Sławomira N. i dwóch innych osób jest sprawą „świeżą” i będzie miała prawdopodobnie swój dalszy ciąg. Toczą się równolegle dwa...

zobacz więcej

– Zawsze mówiłem, że dzisiaj do polityki nie idzie się na ogół z powołania ideowego. Usta są pełne wartości, ale ręce pełne działań związanych z interesami. Sławomir N. był takim klasycznym przypadkiem mentalności liberalnej, związanej jednak ze światem rzeczy, zamiłowaniem do błyskotek – mówi nam ekspert z Uczelni Jana Kochanowskiego w Kielcach.

Jego zdaniem, zatrzymanie – jak zaznacza prof. Kik – „bliskiego współpracownika Donalda Tuska” – może mieć duże znaczenie dla PO, ponieważ wpisuje się w „pewien cykl zarzutów”. Politolog przypomina m.in. sprawę Sekretarza Generalnego PO czy innych polityków Platformy, którzy „w ten czy inny sposób byli napiętnowani ze względu na charakter swoich działań”.

Politolog: Nie wystarczyło bycie ministrem w Polsce

Jak ocenia nasz rozmówca, prawo w Polsce „jest dobre, tylko stosunkowo rzadko przestrzegane”. – Wystarczy, że pojawi się rząd, który chciałby zastosować prawo, okazuje się, że winny się znajdzie. Jakoś tak się składa, że najwięcej tych przypadków jest w ugrupowaniach liberalnych – wskazuje politolog.

Minister z PiS o zatrzymaniu Sławomira N.: To straszne

To jest straszne, smutne i wstyd, że jeden z najważniejszych polskich polityków, kreowany na geniusza gospodarki, bliski współpracownik premiera...

zobacz więcej

Odnosząc się do kariery Sławomira N. prof. Kik podkreśla jeszcze jeden, „smutny fakt”. – Nie wystarczyło bycie ministrem w Polsce – tutaj prawo okazało się ślepe. Trzeba było dystansu, by dostrzec skutki niedobrej mentalności liberalnej byłego ministra, dopiero we współpracy z Ukrainą. Nie wystarczyło nam polskie ostrzeżenie na odcinku złotego zegarka? – zastanawia się ekspert.

W jego ocenie takie osoby powinny być eliminowane ze służby państwowej, co nie znaczy, że „od razu zamykane w więzieniach czy karane”. Jednak instynkt zachowawczy partii rządzącej – wówczas koalicji PO-PSL, kontynuuje prof. Kik – powinien być zawsze nakierowany na to, by tego typu ludzi odsunąć od służby państwu.

W rozmowie z portalem tvp.info wykładowca kieleckiego uniwersytetu wskazuje, że Ukraina zdaje się być ciągle postrzegana jako eldorado przez ludzi o „mentalności Sławomira N.”. Przypomnijmy, że dymisja N. z fotela szefa agencji Ukrawtodor była związana z przekazanymi przez niego – ponownie – nierzetelnymi informacjami w oświadczeniu majątkowym.

Nowobogacji oligarchizm bardziej ośmielający?

– Mechanizmy gospodarowania w opartym na nowobogackich oligarchach ukraińskim systemie są takim rajem ukrytym. Być może to ośmieliło N. bardziej niż w Polsce. Ta mentalność pokazała się już na początku, w zegarku, ale to był tylko taki refleks zewnętrzny, który powinien ostrzec. Ale nie ostrzegł, bo nie było czujności; bo mentalność polityków liberalnych tego nie dostrzegła, że ktoś myśli w kategoriach własnych interesów – wyjaśnia ekspert.

Istnieje jednak także jedno zagrożenie, które może nieść skutki dla całej Polski.

Zatrzymanie b. ministra PO. „Sprawa ma charakter międzynarodowy”

Sprawa ma charakter międzynarodowy, Centralne Biuro Antykorupcyjne działało wspólnie ze swoimi partnerami ukraińskimi. Powinniśmy zaczekać na...

zobacz więcej

– Mieliśmy na Ukrainie bardzo dobrą opinię, jeszcze na początku XXI wieku, gdy Ukraińcy zazdrościli Polakom. A teraz Ukraińcy będą widzieli w Polakach – mówię o przeciętnych obywatelach – przede wszystkim dorobkiewiczów i to jeszcze importowanych – ocenia prof. Kik. Podkreśla jednak, że dobrze, iż do zatrzymania doszło, choć – przyznaje – „szkoda, że we współpracy z Ukrainą, a nie swoimi siłami”.

Prof. Kik o problemie z ideowością w polskiej polityce

– W Polsce odzyskujemy świadomość szkodliwości mentalności neoliberalnej. Myślę, że może ten najświeższy przypadek podniesie problem ideowości w polskiej polityce, czyli polityki jako służby, a nie miejsca dorabiania się. Czego więcej trzeba? Mamy klasyczny międzynarodowy przypadek: Polska traci, i polscy politycy tracą dobrą opinię wśród Ukraińców – komentuje ekspert.

Czy wpłynie to drastycznie na postrzeganie Polski na Ukrainie? – Oni mają swoich oligarchów i oni przebijają pana Sławomira N. Nie chcę powtarzać takich komunałów o rzeczywistości ukraińskiej, ale myślę, że na Ukrainie popatrzono na niego uważniej, gdy prezydentem został Zełenski i przyszła nowa grupa – podsumowuje prof. Kik.

źródło:
Zobacz więcej