RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Napięcia między Armenią i Azerbejdżanem przeniosły się na handel w Moskwie

Protesty to pokłosie nasilającego się konfliktu na linii Armenia – Azerbejdżan (fot. PAP/EPA/SEDAT SUNA)

Starcia na granicy Armenii i Azerbejdżanu mają w ostatnich dniach reperkusje w Moskwie: dostawcy z Armenii nie mogli sprzedać towarów na rynku hurtowym należącym do biznesmenów z Azerbejdżanu. Potem konflikt zażegnano, ale handel jeszcze nie wrócił do normy.

Grożą elektrowni atomowej rakietami. Nowa odsłona wojny na Kaukazie

Na granicy Armenii i Azerbejdżanu wybuchły walki – najcięższe od czterech lat. Źródłem ciągłego konfliktu pozostaje faktyczna okupacja przez...

zobacz więcej

Terenem napięć stał się kompleks Food City – ogromny rynek rolno-spożywczy działający pod Moskwą. Kilkadziesiąt ciężarówek z morelami z Armenii nie zdołało wjechać na bazar, a administracja poinformowała ich, że powodem zakazu są obawy o ich bezpieczeństwo. Na miejsce udali się dyplomaci z ambasady Armenii w Moskwie, ale nie zdołali uzyskać wyjaśnień i musieli opuścić teren.

Do incydentów tych doszło w piątek; w sobotę informacje o nich przedostały się do mediów. W mediach społecznościowych przedstawiciel Związku Ormian Rosji Muszeg Sjuni poinformował, że administracja Food City „pod pretekstem zapewnienia bezpieczeństwa najpierw wycofała ormiańskie ciężarówki poza teren rynku”, a potem poprosiła sprzedawców, by „zabrali skrzynki i reklamy” z napisami w języku ormiańskim.

Food City jest częścią holdingu, którego właścicielami jest dwóch rosyjskich miliarderów, God Nisanow i Zarach Alijew. Biznesmeni pochodzą z Azerbejdżanu i media w Moskwie podkreślają, że do incydentu doszło na tle bardzo zaostrzonej sytuacji na granicy Armenii i Azerbejdżanu. Food City zajmuje teren ponad 120 hektarów. Produkty rolno-spożywcze sprzedaje tam ponad 5 tysięcy dostawców w sprzedaży hurtowej i detalicznej. Importerzy z Armenii aktywnie działali na rynku przez ostatnie trzy lata.

Nisanow i Alijew są też właścicielami m.in. luksusowego hotelu „Ukraina” i należą do czołówki właścicieli nieruchomości komercyjnych w Moskwie. Przedstawiciele Food City w sobotę nie wypowiedzieli się dla mediów.

Azerowie i Ormianie protestują przed ambasadą w Warszawie

Przed ambasadą Azerbejdżanu zebrały się dwie grupy, obywateli Armenii i Azerbejdżanu. Przedstawiciele pierwszej z grup protestują przeciwko...

zobacz więcej

Ambasador Armenii w Moskwie Wardan Toganian powiedział dziennikowi „Kommiersant”, że dyplomaci otrzymali sygnały o podobnych problemach sprzedawców z Armenii na innych rynkach w Moskwie i poza stolicą: w Kraju Stawropolskim i obwodzie woroneskim. Zastrzegł przy tym, że nie może mówić, by właściciele Food City mieli związek z piątkowymi incydentami.

Z kolei przedstawiciel diaspory azerskiej w Moskwie Szamil Tagijew zaprzeczył, by ciężarówki z Armenii zostały wyrzucone z Food City.

„Według naszych danych sytuacja wyglądała tak, że od początku działań zbrojnych hurtownicy azerbejdżańscy, którzy kupowali (produkty) od rolników zaczęli – z poczucia solidarności – bojkotować towary armeńskie” – powiedział Tagijew.

Tłumaczył, że ciężarówki z Armenii stały bezczynnie kilka dni, a potem odjechały z powodu niemożności sprzedania towarów. Tagijew zaapelował, by „nie robić z tej sytuacji politycznego show” i zapewnił, że ”Food City to teren handlu, a nie polityki”.

Papież Franciszek zaapelował o globalny rozejm

Papież Franciszek zapewnił w niedzielę o swej bliskości ze wszystkimi dotkniętymi pandemią oraz tymi, którzy doświadczają jej skutków ekonomicznych...

zobacz więcej

W tym czasie na problemy zareagowali biznesmeni ormiańskiego pochodzenia działający w Moskwie.

Właściciele dwóch centrów handlowych, Buchta i Jedwabny Szlak, udostępnili dostawcom możliwość sprzedaży na terenie tych kompleksów. W weekend właściciele ciężarówek zdołali sprzedać cały swój towar. Bizneswoman Tatewik Karapetian przekazała tonę moreli do moskiewskich hospicjów i szpitali. Centrum handlowe Buchta należy do ojca Karapetian, Samwela Karapetiana, rosyjskiego miliardera pochodzącego z Armenii.

Przedstawiciel władz Moskwy Aleksandr Niemieruk, szef departamentu handlu i usług w merostwie, poinformował w niedzielę, że spotkał się z ambasadorem Armenii i że wszystko jest w porządku. „Wszystkie morele zostały sprzedane. Dziś do Food City przyjechały trzy ciężarówki, nie miały problemów” – powiedział urzędnik.

Ambasador Toganian potwierdził, że problem w Food City został rozwiązany i przyjechały tam w niedzielę kolejne ciężarówki, ale podkreślił, że produktów z Armenii jest na rynku mniej niż zwykle. W sobotę ambasador informował o ponad 100 ciężarówkach z Armenii, które stoją na granicy z Rosją lub już ją przekroczyły, wiozących towary do Food City.

źródło:

Zobacz więcej