RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Żaba, skorpion i walka klas

Większe ośrodki w większości postawiły na kandydata Koalicji Obywatelskiej (fot. Attila Husejnow/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)
Większe ośrodki w większości postawiły na kandydata Koalicji Obywatelskiej (fot. Attila Husejnow/SOPA Images/LightRocket via Getty Images)

W popularnej przypowieści skorpion zapewnia żabę, że nie skrzywdzi jej podczas wspólnej przeprawy przez rzekę. Od wypełnienia tej obietnicy zależy przetrwanie obojga. Jednak w połowie drogi żądli nieszczęsną żabę, a gdy ta pyta, czemu zrobił coś, co będzie również jego kosztować życie, odpowiada prosto i szczerze „taka jest moja natura". Kiedy opadają wyborcze emocje, co trzeźwiejsi sympatycy i politycy opozycji apelują o zmianę wykluczającej retoryki wobec całych grup społecznych, która jest jedną z przyczyn kolejnych przegranych. Im bliżej następnego głosowania, tym łatwiej o tym postulacie zapomnieć, zaś tuż po głosowaniu już całkowicie puszczają hamulce. Tak jest i tym razem. „Taka jest moja natura".

Powstanie KOD 2? Te same twarze, ale istotne zmiany na scenie politycznej

Platforma Obywatelska zapowiedziała, że już niedługo możemy poznać nową wersję ugrupowania. Zmienić mają się nawet logo i nazwa. W rozmowie z...

zobacz więcej

Pierwsi nie wytrzymali celebryci, narzekający na to, że prezydenta wybierają mieszkańcy wsi. Politycy odwiedzali w tym czasie również małe miejscowości, choć ewidentnie woleliby być gdzie indziej. Może nawet mówić, choć przez chwilę, w innym języku. Kampania ma jednak swoje prawa, nie wszędzie dojedzie zaprzyjaźniony dziennikarz, by zadać pytanie po francusku. Ale kiedy kandydat odwiedza jedną wieś czy miasteczko, w setkach innych mieszkańcy słyszą, że są jakąś gorszą Polską, która znów ośmieli się wybrać prezydenta tej lepszej.

Część z nich nawet się tym przejęła i zagłosowała „jak trzeba", choć ciekawe, że bardziej chyba w najmniejszych miastach, gdzie dość zaskakująco wygrał Rafał Trzaskowski. W tych trochę większych, do 200 tysięcy mieszkańców, był to już tylko remis ze wskazaniem. Może nawet bez wskazania, zważywszy na drobną różnicę między exit polls a ostatecznymi wynikami. Większe ośrodki w większości postawiły na kandydata Koalicji Obywatelskiej, wsie zaś masowo na Andrzeja Dudę.

Na pierwszy rzut oka klasycznie podzieliły się też województwa. Wschód dla Dudy, zachód i północ dla Trzaskowskiego. Temu ostatniemu przypadł też tym razem „przechodni" Śląsk. I Mazowsze, na którym wygrał co prawda urzędujący prezydent, lecz swoje zrobiły głosy stolicy i zagranicy. Mapki pokazujące podział głosów według województw równie głęboko zapadają w pamięć, jak fałszują rzeczywistość. Mapy powiatów, czy tym bardziej gmin pokazują o wiele ciekawszy obraz.

Nowa nazwa PO? Są propozycje: Osiem gwiazdek, Silni Razem, Kolorowanka

Przewodniczący PO Borys Budka nie wyklucza, że jego partia zmieni nazwę i logo. – To, czy będą nazywać się Platforma Obywatelska, czy Obywatelska...

zobacz więcej

To obraz, w którym liberałowie odrobinę wzmacniają się na pozornie straconych dla siebie obszarach (wciąż jednak nie na tyle, by wygrywać), równocześnie tracąc prowincję w tych województwach, które wciąż uważają za swoje karne zaplecze. Zamiast jednak bawić się w analizy, obrażeni na wynik przegrani atakują całe regiony, nie patrząc na to, że obrywają na tym również ich wyborcy.

Weźmy na przykład zapowiedź bojkotu produktów i usług z Podlasia i Podkarpacia. Gdyby taki szalony plan ktoś faktycznie wcielił w życie, uderzy to w biznes i klasę średnią, czyli grupy, w których PO ma zapewne całkiem sporo wyborców. Czy na „pisowskie" województwa obrażą się również wyposzczeni po kwarantannie artyści, których fani, zwłaszcza młodsi, zapewne wcale ich oczekiwań nie zawiedli? Nim się o tym przekonamy, kolejny raz zobaczymy mapki dzielące kraj na pół, czasem na RFN i NRD, jak w grafice, znanej jeszcze z poprzednich wyborów, teraz zaś przypomnianej przez Marcina Mellera.

Możemy też podpisać petycję o odłączenie wschodnich województw i przyłączenie ich do Ukrainy. Zapewne światli Europejczycy kraj naszych sąsiadów uważają, wzorem Kuby Wojewódzkiego, za wielką fabrykę sprzątaczek. Praca zaś w ich odczuciu jednak czasem hańbi, więc taką widzą karę dla swoich rodaków, których uważają, jak można poczytać w tym samym miejscu, za „wschodnią dzicz". Względnie, idąc w swoich, już nie tylko klasowych, lecz też mocno podbitych rasizmem, wręcz „biomasę", jak dziś wyborców Andrzeja Dudy nazywa mediaworker Jakub Wątły, pożyczając ten obrzydliwy termin od legendarnego współorganizatora festiwalu w Jarocinie w czasach PRL, Waltera Chełstowskiego.

Ostro o Dulkiewicz. Poszło o objazdy po Polsce i kampanię Trzaskowskiego

– Po ostatnich tygodniach odnoszę wrażenie, że pracuje pani na część etatu dla miasta, a część – dla Platformy Obywatelskiej na terenie całego...

zobacz więcej

Inni skromniej załamią się nad wygraną chamstwa i ciemnoty, by za jakiś czas znów zaapelować do swoich polityków, by następnym razem spróbowali jednak tegoż chama i ciemniaka przeciągnąć do swego obozu. Pod bialo-czerwoną flagą, jeśli trzeba, nawet pod krzyżem i z disco polo o zwyciężającym Rafaelu na ustach.

Flagi i patriotyczna retoryka przed wyborami na dobre zagościły w przekazie kandydata Platformy, gdy walczył on, z niezłym zresztą skutkiem, o głosy wyborców Krzysztofa Bosaka. Już kilka godzin po wyborach wszyscy zwrócili tymczasem uwagę na brak biało-czerwonych flag na imprezie Rafała Trzaskowskiego. Jednak bardziej interesujące jest śledzenie, na co kandydat Platformy ma czas (a ma czas na wszystko), równocześnie wciąż nie mogąc odpowiedzieć na zaproszenie prezydenta. Można to nawet zrozumieć, choć nijak nie ma się to do sloganów o łączeniu. Rozczarowani sympatycy, zajęci pomstowanie na chłopów z Lubelszczyzny i odrywaniem Podkarpacia od reszty kraju, niekoniecznie marzą o zobaczeniu Rafała Trzaskowskiego w pałacu w niesatysfakcjonującej i ich, i jego samego, roli gościa.

Winy za porażkę łatwiej szukać u innych, niż u siebie, najtrudniej zaś przyjąć ją z pokorą i brać się do pracy. Mamy, co prawda, kolejne wydarzenia wyglądające na ciąg dalszy kampanii, mające na celu utrwalenie poparcia przejętego od innych kandydatów, mamy zapowiedzi zmiany programu, a może nawet nazwy i struktury partii, lecz najważniejsze wydają się być protesty wyborcze. Opozycja, czy raczej jej skupiona wokół Rafała Trzaskowskiego część, kwestionuje mandat prezydenta, pokazując tym samym coś, co wszyscy wiemy – że nie umie przegrywać. Zapowiada tysiące protestów, kończy jednak na dwóch setkach.

W piątek wiec Trzaskowskiego w Gdyni. „Prezydent na uchodźstwie”

Szef PO Borys Budka żąda od Sądu Najwyższego unieważnienia wyborów prezydenckich, a Rafał Trzaskowski zaprasza na wiec w Gdyni w piątkowy wieczór. ...

zobacz więcej

Profesor Matczak, który tydzień temu bardzo cieszył się z przywołania w moim tekście jego opinii o nielegalności wyborów jako dowodzie na to, że media „pisowskie" boją się porażki Andrzeja Dudy, pisze, zgodnie z oczekiwaniami, o "najbardziej nielegalnych wyborach" w dziejach wolnej Polski, choć tuż przed głosowaniem wzywał czytelników do udziału w tym samym wydarzeniu, któremu legalności odmawia. Pytanie, czy inny wybór również uznałby za nielegalny, jest tak banalne, że zadanie go uzasadnia jedynie potrzeba wyrobienia limitu znaków.

Unieważnienia wyborów żąda od Sądu Najwyższego Borys Budka, choć o uznaniu wyników wyborów mówią i jego bardziej doświadczeni partyjni koledzy, i przedstawiciele innych partii opozycyjnych. Którym zresztą też od Platformy i jej wyborców się mocno obrywa za niewystarczająco mocne wsparcie dla ich kandydata. Ba, obecnej w studiu TVP Info Paulinie Matysiak z Lewicy obrywa się od Pauliny Hennig-Kloski za, dość oczywiste przecież, stwierdzenie, że nie wszyscy wyborcy Trzaskowskiego swoje głosy oddali z entuzjazmem. Przecież na jego wiecach Hennig-Kloska widziała wyłącznie entuzjazm!

Maria Nurowska, kolejna kłopotliwa celebrytka platformerskiego elektoratu, pisze wręcz, że kandydatom z pierwszej tury trzeba dziś "napluć w twarz". Nie dziwi więc brak entuzjazmu dla uznania przewodniej roli Platformy w walce o wolność i demokrację. Trudno oczekiwać od PSL, by wspólnie z wyborcami Trzaskowskiego wezwało do bojkotu polskich płodów rolnych. Lewica zaś też nie zawsze dobrze przyjmuje wpisy i wypowiedzi pełne klasowej wyższości i niezaleczonych kompleksów wielkomiejskiej inteligencji w pierwszym lub drugim pokoleniu.

„Skandaliczna decyzja”. Władze Gdańska krytykowane, chodzi o Solidarność

Decyzja władz Gdańska, które nie zgodziły się na prezentację wystawy „TU rodziła się Solidarność” na Placu Solidarności, jest skandaliczna – ocenił...

zobacz więcej

Tu zresztą dużo ciekawego dzieje się na lewo od parlamentarnej Lewicy, tam, gdzie nie ma oglądania się na polityczną poprawność i doraźne polityczne interesy. W ostatnich dniach Facebookowe strony bardzo od prawicy odległe zamieściły bardzo dużo interesująch analiz polskich współczesnych konfliktów i podziałów klasowych. Warto sięgnąć po teksty Xawiera Wolińskiego (Lewica Wolnościowa), Łukasza Molla, Macieja Łapskiego, by zobaczyć ten sam obraz z trochę innej perspektywy. Ale też w szerszym planie, w którym widać, że polityczne przesunięcia, które obserwujemy w Polsce, mniej lub bardziej stają się udziałem całej Europy.

źródło:
Zobacz więcej