RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Szymański: Tylko presja czasu powoduje, że mamy trochę większe nadzieje na porozumienie

Polska ma należeć do największych beneficjentów budżetu po kryzysie (fot. Shutterstock/Ewa Studio)

– Dziś tylko presja czasu powoduje, że mamy trochę większe nadzieje na porozumienie – tak podczas posiedzenia komisji ds. UE minister ds. europejskich Konrad Szymański odniósł się do najbliższego szczytu UE. Akcentował, że Polska będzie należała do największych beneficjentów budżetu i funduszu odbudowy po kryzysie.

KE zatwierdziła fuzję Orlenu z Lotosem. Stawia jednak warunki

Komisja Europejska zatwierdziła przejęcie Lotosu przez PKN Orlen. Postawiono jednak warunki: sprzedaż 30 proc. udziałów w rafinerii Lotos i 80...

zobacz więcej

W piątek w Brukseli unijni liderzy spotkają się ponownie, aby dyskutować na temat Wieloletnich Ram Finansowych na lata 2021-2027 oraz odpowiedzi Wspólnoty na kryzys spowodowany pandemią koronawirusa. Zgodnie z najnowszą propozycją szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela na odbudowę po koronawirusie ma zostać przeznaczone 750 mld euro, a unijny budżet na lata 2021-2027 ma wynieść 1,074 bln euro. Fundusz odbudowy po kryzysie ma być finansowany 250 mld euro z pożyczek oraz 500 mld euro z grantów. Wśród źródeł finansowania budżetu mają się z kolei znaleźć – według propozycji Michela – m.in. opłata od plastiku, graniczna opłata węglowa i podatek cyfrowy.

Najbliższy dwudniowy szczyt, który rozpocznie się w piątek będzie pierwszym fizycznym spotkaniem szefów państw i rządów UE od czasu pandemii koronawirusa.

Minister ds. europejskich Konrad Szymański podkreślał podczas wtorkowego posiedzenia komisji, że zarówno unijny budżet, jak i instrument odbudowy będą przedmiotem tej samej decyzji unijnych liderów. Kluczowa zdaniem Szymańskiego może okazać się w negocjacjach relacja między środkami własnymi a podwyższeniem zdolności pożyczkowych do sfinansowania funduszu odbudowy.

Szymański przypominał, że Polska zwracała od wybuchu pandemii uwagę na konieczność uwzględnienia skali funduszu odbudowy wobec kryzysu, jak i wysokość pożyczek do jego sfinansowania. Zdaniem ministra ds. europejskich kraje południa, które najmocniej zostały dotknięte pandemią, będą mogły mieć problem na sfinansowanie pożyczek ze względu na to, że nie wyszły z ograniczeń wywołanych kryzysem zadłużeniowym strefy euro.

Szymański: Mamy w końcu realny przełom w unijnej odpowiedzi na kryzys

Polska od początku domagała się ambitnego podejścia do walki z kryzysem wywołanym koronawirusem na poziomie Unii Europejskiej; dziś (...) mamy w...

zobacz więcej

– UE powinna przy tej okazji zwracać uwagę na budowanie odporności na przyszłe kryzys – podkreślił Szymański.

W kontekście pożyczek minister ds. europejskich akcentował konieczność odłożenia ich spłaty w czasie i przypomniał propozycję KE, aby spłaty były rozciągnięte na lata 2028-2058.

– Ewentualne skoncentrowanie tej spłaty bardzo szybko, w znacznie krótszym czasie, mogłoby spowodować niekorzystny nacisk na Wieloletnie Ramy Finansowe, zwłaszcza, że planujemy instrument na długie lata i nie chcemy, by przynosiło to trwałą zmianę w finansowaniu polityki spójności i polityki rolnej – mówił.

Jego zdaniem obecna propozycja szefa RE sytuuje Polskę jako beneficjenta środków UE powyżej europejskiej przeciętnej, a klucz alokacji tych środków jest dla Polski korzystny.

Minister podkreślał również, że fundusz odbudowy jest propozycją jednorazową związaną z nadzwyczajną potrzebą wywołaną kryzysem i jako taki powinien być traktowany. W podobnych sytuacjach – według Szymańskiego – należałoby opracowywać nowe instrumenty od podstaw.

Podtrzymywał również konsekwentnie podnoszoną przez Polskę kwestię utrzymania tradycyjnych polityk traktatowych, w tym Wspólnej Polityki Rolnej i polityki spójności, która – zdaniem Szymańskiego – sprawdziła się jako elastyczny instrument szybkiego reagowania na kryzys.

Szymański o „arcyparadoksie” dzisiejszej UE. „To moment prawdy”

Najbogatsze państwa UE, uznające się za sumienie projektu europejskiego i rozliczające Polskę z „europejskości”, wobec epidemii koronawirusa...

zobacz więcej

Jednocześnie ocenił, że w obecnej propozycji szefa RE Polska nie widzi „właściwego poziomu równowagi” między politykami traktatowymi a nowymi celami UE.

– Rząd nie sprzeciwia się tym nowym celom, w tym większemu zaangażowaniu w migrację czy bezpieczeństwo, ale od początku dyskusji zwracamy uwagę, że jeśli ktoś przedstawia nowe cele musi przedstawić nowe źródła finansowania – mówił Szymański, oceniając, że nie znajduje to odzwierciedlenia w aktualnej propozycji Michela.

Szymański podkreślał, że zgodnie z opinią polskiego rządu należałoby dodatkowo wzmocnić zasoby własne, których niedostatek jest źródłem ograniczenia politycznego i obecnego klinczu negocjacyjnego.

Minister oceniał, że największych cięć i ograniczenia finansowania z zasobów własnych domagają się często najbogatsze państwa, co – jego zdaniem – ogranicza projekt europejski.

– Ograniczenie finansowania UE z całą pewnością jej nie wzmacnia – mówił Szymański.

Wśród polskich propozycji przed szczytem wymienił m.in. wyeliminowanie rabatów, które – jak dodawał – sprzyjają najbogatszym państwom oraz budowę „prawdziwych zasobów własnych UE”, w tym zbudowanie systemu finansowania w większym stopniu niezależnego od składki narodowej. Taka propozycja – zdaniem Szymańskiego – nie oznaczałaby federalizacji UE z uwagi na pobieranie podatków przez krajowe administracje, ale dałaby szanse, aby kolejne negocjacje WRF „nie prowadziły do kryzysów politycznych”, jak ma to miejsce obecnie.

– Dzisiaj tylko presja czasu powoduje, że mamy odrobinę inną sytuację i trochę większe nadzieje na porozumienie – tak minister ds. europejskich oceniał szanse na doprowadzenie negocjacji do końca w najbliższy weekend.

W opinii Szymańskiego nowe źródła własne UE nie mogą mieć charakteru regresywnego dla poszczególnych państw. Z tego względu – jak dodawał – Polska była zdecydowanie przeciwna finansowaniu zasobów własnych UE ze sprzedaży pozwoleń na emisję CO2, a obecnie jest przeciwna opłacie od plastiku, który nie został poddany recyklingowi. Oba te źródła według ministra powodują wzrost opłat dla biedniejszych państw.

źródło:
Zobacz więcej