RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wściekły grymas uśmiechniętej Polski

Uśmiechniętej i tolerancyjnej Polsce nie udało się ***** *** (fot. Dominika Zarzycka/NurPhoto via Getty Images)

To jedno zdanie, tragikomiczny paradoks, pokazuje, co tak naprawdę było ukryte pod gadaniną Rafała Trzaskowskiego o odbudowie wspólnoty i nowej solidarności. Hejt, naprawdę zmasowany hejt, uprzedzenia i pogarda wobec Andrzeja Dudy, Prawa i Sprawiedliwości, ich wyborców. Celebryci, dziennikarze, muzycy – w czas wyborczej ciszy z twarzy spadły maski.

Nie rozumiejąc swoich porażek, PO skazana jest na ich powtarzanie

Zaczęliśmy od zapowiedzi likwidacji wszystkiego, wymieniliśmy kandydata, a później zmieniliśmy jego poglądy tak, że sam się w nich gubił. Kilka dni...

zobacz więcej

Nikt już się nie uśmiechał sztucznie do kamer, nikt już nie deklarował wyuczonych formułek o potrzebie odbudowy wspólnoty – rządziło hasełko **** ***. I heheszki ludzi, którzy najwyraźniej ani swojego, ani cudzego rozumu nie szanują: przecież my nikogo nie obrażamy, skąd wiecie, o co nam chodzi.

Nie udało się jednak. Po raz kolejny okazało się, że nienawiść i uprzedzenia jakie wśród wyborców anty-PiS rozdmuchują prominentne postaci z opiniotwórczych, lewicowo-liberalnych kręgów, nie dają zwycięstwa. Że to już nie te czasy, iż można bezkarnie obrażać miliony Polek i Polaków, a oni puszczą to mimo uszu.

Bo oni – choć z prowincji, ze wsi, choć starsi i gorzej wykształceni – to słyszą, widzą i czytają, co o nich mówi ten wielkomiejski, arogancki, zapatrzony w czubek własnego nosa elektorat. I już nie odpuszczają. Nie uwierzyli, że spełni swoje hojne socjalne obietnice Rafał Trzaskowski, kandydat uzależniony od elektoratu, który tak bardzo nie znosi polskiej wsi, małomiasteczkowych wyborców.

Nie pomogło to Trzaskowskiemu – bo zmusiło do pozostania w domu istotną jednak część wyborców Szymona Hołowni, zniesmaczonych także „ruchem ośmiu gwiazdek”. I dodatkowo zdopingowało zwolenników prezydenta Polski.

W walce o odzyskanie władzy przez Platformę wszystkie chwyty dozwolone

Jedną z osi przewodnich kampanii wyborczej, która ma utorować Rafałowi Trzaskowskiemu drogę do pokonania Andrzeja Dudy jest oskarżanie Prawa i ...

zobacz więcej

Ktoś powie – blisko był inny wynik. To prawda. Andrzej Duda walczył przeciwko zjednoczonej opozycji. To nie były tylko wybory prezydenckie. Te wybory były jak społeczne wotum zaufania dla całej ekipy rządzącej. I znów przyniosły Prawu i Sprawiedliwości zwycięstwo – mimo zdecydowanie trudniejszych warunków, związanych z potężnymi pandemicznymi i politycznymi zawirowaniami ostatnich miesięcy.

Ale wątpię, że to zwycięstwo byłoby możliwe, gdyby nie świetne przygotowanie Andrzeja Dudy, jego zdolność do przekonywania do siebie milionów Polek i Polaków, którym liberalne elity i wyborcy plują pod nogi albo i wyżej.

Te wybory dla jednej i drugiej strony były jak pospolite ruszenie. Opozycji, mimo tak potężnej mobilizacji, mimo połączenia pod jednym platformerskim sztandarem naprawdę różnych sił politycznych – znów się nie udało. Wszak na Trzaskowskiego głosowali i aktywiści LGBT, i zwolennicy „wielkiej Polski katolickiej” od Krzysztofa Bosaka. I zdeklarowani turboliberałowie od Leszka Balcerowicza, i epatujący lewicowością wszelaką ile wlezie ludzie z „Krytyki Politycznej”.

Wybory prezydenckie za nami. Teraz najpewniej „uśmiechnięta i tolerancyjna Polska” znów podzieli się na obozy polityczne. Bo w przypadku wyborów parlamentarnych każda z opozycyjnych formacji będzie musiała już grać tylko i wyłącznie na siebie, lub na koalicję wyborczą o ograniczonym jednak składzie. A do gry właśnie wszedł Szymon Hołownia ze swoim ruchem Polska 2050.

I wszyscy ci postępowi i uśmiechnięci wyborcy i politycy będą musieli ostro licytować się na to, kto z nich jest bardziej postępowy i uśmiechnięty. I kto bardziej postępowo i z większym uśmiechem na twarzy nienawidzi PiS i wyborców tej partii.

Rafał Trzaskowski. Człowiek bez właściwości

„Jestem za, a nawet przeciw” - bon mot Lecha Wałęsy doskonale pasuje do kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Polski.

zobacz więcej

I stąd też z jednej strony obawy Platformy Obywatelskiej, z drugiej – znów ewidentnie słabnącej lewicy, ponieważ Szymon Hołownia odbierze najpewniej wyborców jednym i drugim, nie naruszając specjalnie stanu posiadania Prawa i Sprawiedliwości. I najpewniej, gdy powyborcze emocje już nieco opadną, cała złość i niechęć uśmiechniętej i tolerancyjnej Polski zostanie przekierowana właśnie na Szymona Hołownię i jego Polskę 2050.

To zresztą już widać w tych rozliczeniach, jakie Hołowni urządzili tuż po II turze wyborów opiniotwórczy dziennikarze sympatyzujący z Rafałem Trzaskowskim i Platformą Obywatelską. To już widać w tym hejcie, jaki na wyborców Hołowni spadł w sieci ze strony wyborców Platformy i lewicy. Nikt nie będzie brał jeńców – a to może wyostrzyć konflikty właśnie w obozie anty-PiS, chyba że prędzej lub później projekt Hołowni zostanie zwasalizowany, jak wiele już inicjatyw po lewicowo-liberalnej stronie w ostatnich latach.

A on sam – sądząc po jego zachowaniu między pierwszą a drugą turą wyborów – ma skłonność do ulegania presji platformerskich turboliberałów. A widać wyraźnie, że liberalne media nie są już skłonne traktować Hołowni tak dobrze, jak wiele miesięcy temu, gdy wszedł do politycznej gry.

Najwięcej jednak zależy od Zjednoczonej Prawicy i prezydenta Andrzeja Dudy. Obietnice zostały złożone – los Polski prowincjonalnej, małomiasteczkowej, polskiej wsi w dużej mierze zależy od tego, czy dalej będzie wzrastał tam dobrostan. Wyniki wyborcze na wsi, korzystne dla PiS, to polityczna nagroda za realnie spełnione obietnice – tam poprawia się pod kątem społeczno-gospodarczym w ostatnich latach. Mówię także o rodzinnej, zasobnej przecież Wielkopolsce, która w większym niż niegdyś stopniu głosuje na rządzącą partię i na Andrzeja Dudę. To jest wielka odpowiedzialność prezydenta – zachować troskę o swoich wyborców.

źródło:
Zobacz więcej