RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nie rozumiejąc swoich porażek, PO skazana jest na ich powtarzanie

Wiecznie największa opozycja, niezdolna do przejęcia władzy w Polsce (fot. portal tvp.info)

Zaczęliśmy od zapowiedzi likwidacji wszystkiego, wymieniliśmy kandydata, a później zmieniliśmy jego poglądy tak, że sam się w nich gubił. Kilka dni przed I turą opublikowaliśmy mu program, ale przed II nie chciało mu się nawet o nim mówić. Rozkręciliśmy najgorszy ściek z buraka w Internecie, atakowaliśmy fizycznie wyborców prezydenta i dziennikarzy TVP zadających pytania, a na koniec jechaliśmy na wulgarnym haśle na temat rywala. Jak mogliśmy kolejne wybory przegrać? – zastanawia się zapewne Platforma Obywatelska. O ile ktokolwiek się tam nad czymkolwiek jeszcze zastanawia.

„Dlaczego Polacy nam nie ufają?” To pytanie w końcu dogoni Budkę

Niezależnie od poszczególnych wahań, tendencja od miesięcy jest niezmienna. Po tym, jak kierownictwo w partii przejął Borys Budka, Platforma...

zobacz więcej

Słynna maksyma George’a Santayany, że „ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie” idealnie pasuje do sytuacji, w jakiej znalazła się Platforma Obywatelska. Wiecznie największa opozycja, niezdolna do przejęcia władzy w Polsce.

Jeśli jej liderzy chcą liczyć na wygranie czegokolwiek w przyszłości, muszą w końcu zastanowić się i odpowiedzieć sobie na pytanie – dlaczego Polacy odrzucają związaną z PO przeszłość i nie chcą z nią budować przyszłości? Inaczej mówiąc: zejść na ziemię, spojrzeć w lustro i zastanowić się, co należy zmienić.

Wybory samorządowe w 2014 r., prezydenckie i parlamentarne w 2015 r., samorządowe w 2018 r., europejskie i parlamentarne w 2019 r. i dwie tury wyborów prezydenckich w tym roku. To wszystko wybory, w których Platforma Obywatelska miała mniej głosów niż Prawo i Sprawiedliwość.

Ciężko to nazwać przypadkiem przy pracy, a ignorowanie tego faktu to ignorowanie potrzeb większości Polaków. Co rok wysoka frekwencja, kolejne rekordy, święto demokracji, a jednocześnie kolejna przegrana. W tym roku Andrzej Duda przebił pułap 10 milionów wyborców, co w III RP udało się tylko Lechowi Wałęsie w starciu ze Stanem Tymińskim.

„Niby dlaczego to Polacy mieliby decydować, co jest dla nich dobre, a co nie”

Zarzuca się Małgorzacie Kidawie-Błońskiej i PO zmienność w kwestii wyborów prezydenckich, ale nie lepiej pod tym względem sytuacja wygląda u...

zobacz więcej

Spójrzmy na fakty. Obóz Prawa i Sprawiedliwości jako pierwsze ugrupowanie we współczesnej Polsce, któremu najpierw Polacy przedłużyli kadencję w Sejmie, a następnie kadencję prezydencką. Jak może w takiej sytuacji Borys Budka z Rafałem Trzaskowskim i jego sztabem wmawiać swoim wyborcom, że nic się nie stało, a w ogóle to przegrana była o włos, a moralnie to PO zwyciężyła? Dlaczego tak robią? Zapewne z obawy przed rozliczeniem. Obawia się ich szczególnie Budka, który wie, że za chwilę może wrócić Grzegorz Schetyna zabrać łopatki i przegonić z piaskownicy.

A co wydarzyło się w niedzielę? To bardzo proste, Platformo. Przegraliście przez waszą nienawiść, a żółć zalała was tak mocno, że nawet nie zauważyliście. Wyborcy nie dali się jednak wziąć na zakładników waszych złych emocji. Chcieliście ludzi podzielić i wywołać wojnę domową, a Polacy chcą bezpieczeństwa i spokoju.

Zamiast zrozumieć, dlaczego Polacy chcą sprawiedliwszej redystrybucji budżetowej, to najpierw nazywacie to „rozdawnictwem”, a następnie w kampanii chcecie się licytować i mówicie „damy więcej” – wciąż nie rozumiejąc, o co tak naprawdę chodzi. Siedzicie latami zamknięci w swoim szklanym partyjnym wieżowcu, zadowoleni z siebie, a w kampanii nagle ruszacie w trasę. Odkrywając, że z wyborcami należy rozmawiać, robicie różne miny, krzyczycie, machacie i klaszczecie, a potem wracacie do swoich limuzyn.

Rafał Trzaskowski. Silny wobec słabych, słaby wobec mocnych

Słowa mówią, a czyny przekonują. Nie da się wiarygodnie obiecywać bycia „silnym prezydentem”, gdy w czasie swojej prezydentury siłę okazuje się...

zobacz więcej

A Polacy naprawdę nie chcą aż tak wiele. Chcą, żeby rządzący dbali o stan ich portfeli, mają ambicję dosięgnąć gospodarczo „starą Europę”, nie mają kompleksów wobec świata, nie wstydzą się języka polskiego na hiszpańskiej plaży, jak celebryci.

Polacy lubią się spierać, kochają to, ale nie chcą wojny domowej czy hejtu z buraka, na który wylano morze pieniędzy. Chcą słuchać dyskusji o ideach i programach, a nie wiecowych ataków z megafonu pana z Warszawy, który chce im się pochwalić swoim francuskim. Polacy oczekują wiarygodności i odwagi, a nie polityków, którzy nie idą na debatę TVP, bo mają tam pytania zadawać mieszkańcy.

Polacy przede wszystkim oczekują bezpieczeństwa, a nie eksperymentów, które na Zachodzie nie wyszły. Nie chcą dzielenia Polski na Polskę A i B, kuriozalnej polityki „metropolii jako lokomotywy wzrostu gospodarczego”, która skończyła się wzrostem biedy i nędzy w mniejszych miastach i na wsiach. Polacy chcą równego dzielenia środków z budżetu, sprawiedliwego rozwoju i szacunku również do tych słabszych, biedniejszych i wykluczonych.

Spróbuj to, Platformo w końcu zrozumieć…

źródło:
Zobacz więcej