RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Niemieccy neonaziści szkoleni w Rosji

Kreml hoduje najemników i terrorystów (fot. PAP/EPA/MICHAEL KLIMENTYEV/SPUTNIK/KREMLIN / POOL)

Rosyjski Ruch Imperialny szkoli radykałów z Zachodu i wysyła najemników na prowadzone przez Kreml wojny. Organizacja wciąż cieszy się cichą protekcją władz Rosji, choć od kilku miesięcy jest na amerykańskiej liście organizacji terrorystycznych.

Wybory w Iranie. Wycięli kandydatów, ajatollah straszy piekłem

Wynik wyborów do irańskiego parlamentu jest właściwie przesądzony. Zadbała o to Rada Strażników Rewolucji, dyskwalifikując połowę zgłoszonych...

zobacz więcej

Rosyjski Ruch Imperialny (RID), założony w 2002 roku przez niejakiego Stanisława Worobiowa w Sankt Petersburgu mógłby się na pierwszy rzut oka wydawać kolejną egzotyczną grupką entuzjastów monarchizmu – tym razem w wydaniu wielkoruskim. Określa się jako „rosyjską prawosławną narodowo-patriotyczną i monarchistyczną organizację”, której celem jest przywrócenie autokratycznej monarchii w Rosji. Rosji jako monoetnicznego państwa, które zamieszkują „trzy gałęzie narodu rosyjskiego: Rosjanie, Ukraińcy i Białorusini”. RID chce odbudować samodzierżawie jako formę rządów, bo to „najbardziej odpowiada rosyjskim tradycjom narodowym, historycznym, politycznym i religijnym”. A więc absolutna władza cara i bardzo ważna pozycja Cerkwi Prawosławnej w państwie. Rosyjski Ruch Imperialny nie kryje nienawiści do Żydów i Ukraińców, postrzega Zachód, reprezentowany przez USA i Europę, jako wrogów dążących do osłabienia narodu rosyjskiego i ograniczenia lub wyeliminowania rosyjskich wpływów w świecie.

Wychowankowie „Partyzanta”

Problem w tym, że RID to nie tylko ideolodzy. To także, a może nawet przede wszystkim, aktywność paramilitarna. Prowadzone przez Ruch szkolenia w tym obszarze mają służyć wzmocnieniu narodu i przygotowaniu rosyjskich „wojowników” do udziału w nieuchronnym zderzeniu cywilizacji. Organizacja ma swoje struktury w Sankt Petersburgu, Moskwie i Niżnym Nowogrodzie, także te skrzydła paramilitarnego, które nosi nazwę Legion Imperialny. Jednym z jego zadań jest szkolenie radykałów z innych krajów w specjalnych obozach na terenie Rosji. Wiadomo, że RID w ten sposób wspierał neonazistów ze Skandynawii - w 2017 roku rosyjska organizacja była wspominana w procesie w Szwecji, w którym trzej mężczyźni oskarżeni zostali o przygotowywanie aktów przemocy wobec imigrantów. Media pisały wówczas, że oskarżeni odwiedzili Sankt Petersburg i brali tam udział w organizowanych przez Rosyjski Ruch Imperialny obozach szkoleniowych.

Po raz kolejny głośno zrobiło się o szkoleniach organizowanych w Rosji dla skrajnie prawicowych radykałów w czerwcu tego roku. Magazyn „Focus” napisał, że niemieccy neonaziści odbywają paramilitarne zajęcia - wraz z rosyjskimi ultranacjonalistami - w obozie niedaleko Sankt Petersburga. Powołując się na źródła w służbach RFN, „Focus” twierdzi, że chodzi o członków młodzieżówki skrajnie prawicowej Partii Narodowo-Demokratycznej (NDP) i członków neonazistowskiej organizacji Trzecia Droga. Niemieccy neonaziści mieli u swych rosyjskich kolegów nauczyć się obchodzenia z bronią, materiałami wybuchowymi, jak też ćwiczyć walkę wręcz.

Wszystko to działo się w obozie polowym o nazwie „Partyzant” niedaleko Sankt Petersburga. Akurat ta informacja może nie być ścisła, jest też bowiem wersja, że „Partyzant” to nie nazwa konkretnego ośrodka szkoleniowego, a nazwa paramilitarnej komórki wewnątrz RID zarządzającej dwoma obozami. Niemiecki wywiad potwierdza, że RID ma w okolicy St. Petersburga dwa obozy szkoleniowe. „Focus” napisał też, że niemieckie służby uważają, że Władimir Putin doskonale wie o istnieniu takich obozów i toleruje je. Kilku „absolwentów” obozu z Niemiec, jak też Szwedzi i Finowie, mieli potem dołączyć do milicji prorosyjskich separatystów w Donbasie.

Trump: Rosja znów oszukuje

Stany Zjednoczone nic na tym nie stracą, jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Ich sojusznicy być może trochę tak. Oczywiście Rosja znów będzie krzyczała,...

zobacz więcej

Udział w działaniach bojowych to kolejna funkcja Rosyjskiego Ruchu Imperialnego. RID od początku odgrywał istotną rolę w rosyjskiej operacji destabilizacji Ukrainy, a następnie wywołania rebelii w Donbasie. Wiadomo, że już w lutym 2014 roku delegacja RID prowadziła jakieś rozmowy z Kijowie, gdy jeszcze trwał Majdan, a Janukowycz był prezydentem. Według rosyjskiego niezależnego ośrodka SOVA, 28 lutego 2014 Stanisław Worobiow wraz z grupą rosyjskich instruktorów wojskowych poleciał na Krym – mieli szkolić miejscowych Rosjan do wystąpienia przeciwko władzy Kijowa, kiedy Moskwa rozpocznie operację aneksji. W tym czasie paramilitarne skrzydło RID w Sankt Petersburgu już werbowało i szkoliło ochotników na wojnę w Donbasie. Szkolenia odbywały się w obozie Partyzant – wszystko nadzorował Denis Garijew, szef skrzydła paramilitarnego. Władze nie robiły w tym żadnych przeszkód. Członkowie Legionu Imperialnego wzięli udział w walkach w Donbasie w 2014-2015. Sam Stanisław Worobiow przyznał, że podczas wojny w Donbasie RID wysłał tam „około stu ochotników”.

Chociaż Legion Imperialny wycofał się z Donbasu na początku 2015 r., Ruch kontynuował szkolenia ochotników chcących wziąć udział w walkach na Ukrainie. Członkowie Legionu Imperialnego uczestniczyli lub uczestniczą również jako najemnicy w konfliktach zbrojnych w Syrii, Libii i Republice Środkowoafrykańskiej. Pod koniec stycznia tego roku Legion Imperialny poinformował w mediach społecznościowych o śmierci w Libii pewnego Rosjanina. Radio Swoboda ustaliło, że to 39-letni mieszkaniec Sankt Petersburga Władimir Skopinow, który wcześniej walczył w Donbasie po stronie separatystów. Wiadomo, że wcześniej, do 2015 roku, pracował w policji. Służył wcześniej w piechocie morskiej, w 61. Samodzielnej Brygadzie. Jednostka ta brała aktywny udział w działaniach zbrojnych w Syrii. Wszystko wskazuje na to, że Skopinow był związany z Legionem Imperialnym.

Trzaskowski, CPK i „nowa solidarność”. Nie nowa, z Niemcami

„W Berlinie udało się po latach i będziemy mieli lotnisko”. Kto to powiedział? Jakiś niemiecki polityk? Nie. To Rafał Trzaskowski w 2018 roku....

zobacz więcej

Pod opieką Kremla

Oficjalnie Rosyjski Ruch Imperialny prezentuje stanowisko negatywne wobec Władimira Putina, jednak władze rosyjskie nie podejmują działań utrudniających aktywność RID. Biorąc pod uwagę profil organizacji oraz jej zaangażowanie militarne odpowiadające celom państwa, można uznać, że władze w Moskwie akceptują działania organizacji i jej liderów. Być może nawet służby specjalne i wojsko z RID współpracują. Politycznym protektorem RID jest deputowany Dumy, nacjonalista Aleksiej Żurawliow.

Postawa rosyjskich władz wobec Rosyjskiego Ruchu Imperialnego może wynikać przede wszystkim z faktu iż organizacja włącza się w działania bojowe w regionach kluczowych dla Rosji i działa na rzecz jej interesów. Dodatkowo jednak RID prowadzi działalność integrującą pod rosyjskimi skrzydłami ekstremistów z całej Europy, co przynosi Rosji dodatkowe korzyści. W taki sposób budowany jest potencjał destabilizacji znienawidzonego Zachodu, a przy okazji rosyjskie służby mogą werbować agentów wśród politycznie zaangażowanych cudzoziemców. Nic dziwnego, że Rosja na decyzję USA o uznaniu RID za organizację terrorystyczną odpowiedziała stwierdzeniem, że nie pomoże to w walce z terroryzmem. Choć Moskwa również uważa RID za organizację ekstremistyczną, to jednak jej działalność nie jest w Rosji zakazana. Można wręcz stwierdzić, że ktoś dba o to, by Rosyjski Ruch Imperialny mógł swobodnie działać.

Kupić cały kraj za 200 mln euro? Rosjanie byli blisko

Nie zawsze trzeba wysyłać czołgi czy zielone ludziki, by podbijać sąsiednie ziemie. Czasem wystarczy cierpliwa polityczna gra i zainstalowanie...

zobacz więcej

Departament Stanu wpisał RID na na listę organizacji terrorystycznych (Specially Designated Global Terrorists – SDGT) w kwietniu tego roku. Na czarnej liście znaleźli się też trzej liderzy organizacji: wspomniany już Stanisław Worobiow, założyciel i szef Rosyjskiego Ruchu Imperialnego, Denis Garijew (stoi na czele Legionu Imperialnego), wreszcie odpowiadający za kontakty międzynarodowe Nikołaj Truszczałow. Według „New York Timesa”, RID to pierwsza organizacja głosząca hasła wyższości rasy białej, wobec której władze USA zastosowały termin „organizacja terrorystyczna”. Obecna administracja chce w ten sposób pokazać, że poważnie traktuje zagrożenie terrorystyczne, którego źródłem są wyznawcy takich teorii. Rosyjski Ruch Imperialny nie ma członków w USA, brak również danych, by szkolił amerykańskich neonazistów.

W uzasadnieniu administracji Trumpa o wpisaniu RID na listę organizacji terrorystycznych jest mowa o tym, że organizacja „zapewnia paramilitarny styl szkolenia białych suprematystom i neonazistom w Europie”. Departament Stanu przywołuje przykład dwóch szwedzkich nacjonalistów (Viktor Melin i Anton Thulin), którzy uczestniczyli w szkoleniu w ośrodku RID pod St. Petersburgiem, a następnie próbowali przeprowadzić zamachy na lewicową księgarnię i obozy dla uchodźców w Szwecji. RID miał również przeprowadzić szkolenia bojowe białych suprematystów z Niemiec, Polski i Finlandii.

Ukryta kamera, syn chrzestny, sprawa Kozłowskiej

Do niedawna prezydent Mołdawii Igor Dodon i socjaliści kontrolowali całe państwo, zaś wskazany przez nich prorosyjski prokurator zajmował się...

zobacz więcej

Wpływ na decyzję Departamentu Stanu mogły mieć też ustalenia think tanku The Soufan Center, który przygotował w 2019 roku dla Kongresu USA raport na temat ekstremizmu białych suprematystów (WSE) w USA i ich międzynarodowych powiązań. Z raportu wynika, że Rosyjski Ruch Imperialny utrzymuje kontakty z Traditional Worker Party. Ta neonazistowska partia popiera terrorystyczne metody stosowane choćby przez Hezbollah. Założyciel ugrupowania Matthew Heimbach gościł w USA w 2017 roku Stanisława Szewczuka, który uważany jest za przedstawiciela RID w Europie Zachodniej. Zajmujący się amerykańskimi ultranacjonalistami dziennikarz Casey Michel w rozmowie z rosyjską redakcją Głosu Ameryki mówił, że Heimbach przeszedł nawet na prawosławie i dał synowi na imię Nikolai – na cześć ostatniego cara Rosji. Otwarcie podziwia Putina.

W 2017 roku Szewczuk gościł na demonstracjach amerykańskich nacjonalistów w Waszyngtonie i Gettysburgu. Wiadomo, że brał też udział w próbach RID stworzenia międzynarodowej koalicji ultranacjonalistów. Uczestniczył w spotkaniu szefów jego organizacji z liderem hiszpańskiej La Falange, Manuelem Andribo Lobo w 2015 roku. Pod koniec 2019 roku na międzynarodowym kongresie nacjonalistycznych ruchów w Madrycie, Szewczuk zasiadał w jego prezydium jako przedstawiciel RID.

Afrykańscy dilerzy i czeczeńska zemsta

Wojna gangów – tak francuskie media określają to, co dzieje się w ostatnich dniach w Dijon. Nie jest to zbyt trafne określenie. Z jednej strony...

zobacz więcej

RID angażował się w zorganizowanie przez nacjonalistyczną partię Rodina w marcu 2015 roku w Sankt Petersburgu Międzynarodowego Forum Rosyjskiego Konserwatyzmu, na którym pojawili się przedstawicieli skrajnie prawicowych ruchów i organizacji z USA, Grecji, Niemiec, Włoch i innych zachodnich krajów. Zaproszono tam również wspomnianego Heimbacha (to jego partia była jedną z sił zaangażowanych w organizację demonstracji białych nacjonalistów w Charlottesville w sierpniu 2017). RID nawiązał kontakty ze skandynawskimi nacjonalistami właśnie na konferencji w 2015 roku. Potem Worobiow przyjechał na Nordyckie Dni, spotkanie organizowane przez Nordycki Ruch Oporu.

To z tą organizacją związani byli trzej Szwedzi skazani za zamachy bombowe: Viktor Melin, Jimmy Jonasson, Anton Thulin. Melin i Thulin kilka miesięcy przed zamachami przeszli szkolenie „Partizana”. Do ogłoszonego w 2015 roku Światowego Narodowego Konserwatywnego Ruchu, czyli koalicji przeciwko „liberalizmowi, multikulturalizmowi i tolerancj”, RID zaprosił ponad 50 organizacji i partii, m.in. Nordycki Ruch Oporu (Szwecja), Złotą Jutrzenkę (Grecja) czy Partię Narodowo-Demokratyczną (Niemcy). To właśnie członkowie tej ostatniej szkolili się – o czym była już mowa – w obozie pod Sankt Petersburgiem

źródło:
Zobacz więcej