RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kończcie to już

Porzucenie Anny Derewienko przez wspierającą ją fundację zbiegło się w czasie z jej deklaracją poparcia dla Andrzeja Dudy (fot. Omar Marques/Getty Images)

Kampania, której finał śledzimy na żywo, była nie tylko brutalna, ale i zwyczajnie, po ludzku, obrzydliwa. Po aferze wokół jednego z prezydenckich ułaskawień, w której najmniej ważna okazała się być skrzywdzona, tym razem przez media i polityków, rodzina, przyszła pora na usuwanie z przekazu niewygodnych wątków i kolejne ataki na „nieprawomyślnych” wyborców.

Karta LGBT w całej Polsce? „Być może obowiązkowy przedmiot w szkołach” [WIDEO]

Eurodeputowana PO Janina Ochojska napisała na Twitterze, że popiera Rafała Trzaskowskiego, bo wprowadzi on m.in. kartę LGBT w całej Polsce. –...

zobacz więcej

„Bo poważnie traktuje problem zmian klimatycznych. Bo proponuje inwestycje »za rogiem«. Bo proponuje program równych szans na rynku pracy. Bo wprowadzi kartę LGBT w całym kraju. Bo będzie prezydentem wszystkich Polaków” – uzasadniła swoje poparcie dla Rafała Trzaskowskiego na Twitterze Janina Ochojska. Jak wiemy, nie wszystkie elementy tego wpisu zgodne są z tzw. mądrością etapu, zwłaszcza w chwili, gdy bardziej trzeba zabiegać o głosy Konfederacji niż Lewicy.

Skoro zaś można pozbyć się ze swojego otoczenia unijnych flag (a pamiętają państwo na pewno, ile było krzyku, kiedy bez niebieskich sztandarów za plecami pojawiła się kilka lat temu premier Beata Szydło), można też poprosić Ochojską, by dała sobie chwilowo spokój z tym nieszczęsnym punktem czwartym. I proszę bardzo, cytowany wcześniej wpis pojawił się w środę wieczorem, a już w czwartek rano punkty wyglądały trochę inaczej. „1. Bo zadba o najsłabszych i wykluczonych; 2. Bo poważnie traktuje problem zmian klimatycznych; 3. Bo proponuje inwestycje »za rogiem«; 4. Bo proponuje program równych szans na rynku pracy; 5. bo będzie Prezydentem WSZYSTKICH Polaków”.

Portal quizowy mógłby zaproponować zabawę w znajdowanie szczegółów, którymi różnią się oba wpisy, komentator ma jednak inne zadania. Jak widać, oberwało się nie tylko strefom LGBT, lecz i polityce klimatycznej, która, całkiem słusznie, ustąpić musiała słabym i wykluczonym. Zaś fakt, że Rafał Trzaskowski będzie prezydentem „wszystkich”, musiał zostać podkreślony krzyczącymi, wielkimi literami.

Przeciwnicy Dudy zwyzywali jego sympatyka

Na platformę Twoje Info dostaliśmy nagranie, na którym zarejestrowano zachowanie zwolenników Rafała Trzaskowskiego. Podczas spotkania mieszkańców...

zobacz więcej

Jak potrzebny był to zabieg, pokazały kolejne godziny. Skoro można bowiem pozbyć się unijnych flag czy społeczności LGBT, tym bardziej problemem nie powinna być jedna niepełnosprawna. Z tego założenia wyszła Katarzyna Zwierzchowska, bydgoska radna PO i miejska urzędniczka, kierująca fundacją Dum Spiro Spero, skreślając z listy swoich podopiecznych żyjącą bez nóg, korzystającą z pomocy organizacji Annę Derewienko, Porzucenie Derewienko przez wspierającą ją fundację zbiegło się w czasie z jej deklaracją poparcia dla Andrzeja Dudy. Cóż, pani Katarzyna jest radną Platformy, na swoim profilu wspiera wszelakie opozycyjne inicjatywy, nic więc dziwnego, że ujawnienie innych sympatii politycznych będzie dla kierowanego przez nią zarządu niestosownym zachowaniem.

Jak twierdzi Zwierzchowska, decyzja ta została podyktowana przez sponsorów. „Na pocztę fundacji otrzymaliśmy maila z oświadczeniem firmy, która dotąd wspierała nas finansowo. W dokumencie była informacja, że w związku ze skandalicznym zachowaniem jednej z podopiecznych i prześladowaniem przez nią grupy osób, wycofują się z dalszego wspierania fundacji” – tłumaczy radna Platformy, nie wchodząc jednak w potencjalnie najciekawsze szczegóły, każdy bowiem chciałby dowiedzieć się, w jaki sposób młoda, funkcjonująca bez nóg artystka prześladuje „grupy osób”.

Myślę też, że wielu z nas chętnie dowiedziałoby się, kim jest tajemniczy sponsor, tak zdeterminowany w walce z dyskryminacją. Dyskryminacją osób niebędących niepełnosprawnymi wyborcami Andrzeja Dudy, bo tym wykluczenie najwyraźniej się należy. Że nie jest to opinia na wyrost, potwierdzają komentarze byłych już chyba znajomych pani Ani, których w całej sprawie szokuje jedynie to, że zdecydowała się popierać kandydata PiS w wyborach prezydenckich. A cała reszta? „Jeśli wiesz, że zarząd fundacji lub jej sponsorzy to ludzie opozycji, musiałaś liczyć się z konsekwencjami” – pisze na Facebooku pani Karolina.

A przecież fundacja zajmuje się „działalnością w zakresie ochrony zdrowia i pomocy społecznej oraz rehabilitacji zawodowej i społecznej inwalidów oraz osób niepełnosprawnych, a zwłaszcza dzieci poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych” oraz kilkoma innymi sprawami, związanymi z regionem i osobami potrzebującymi pomocy, nigdzie jednak w statucie nie znajdziemy informacji o różnicowaniu podopiecznych z powodu ich poglądów politycznych czy światopoglądu.

Niepełnosprawna poparła Dudę i została usunięta z fundacji. „Hańba Platformy Obywatelskiej”

Pani Anna Derewienko, osoba niepełnosprawna po amputacji nóg za poparcie w mediach społecznościowych kandydatury pana prezydenta Andrzeja Dudy w...

zobacz więcej

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że do tego właśnie doszło, czy na życzenie samej fundacji, czy z powodu zachowania sponsora, możemy tylko gdybać lub wierzyć w ogólnikowe, lecz nie mniej przez to niepokojące oświadczenia. I czy przekonanie fundacji, by zaprzestała opieki nad niepełnosprawną wyborczynią Andrzeja Dudy było równie proste, jak wpłynięcie na Janinę Ochojską, by usunęła z tweeta wzmiankę o LGBT lub na Szymona Hołownię, by poparł Rafała Trzaskowskiego?

Opisujący sprawę Derewienko Onet pisze, że nic nie wskazywało na to, że „dopuści się” ona głosowania na Dudę. Użyte słowo wskazuje, że sam polityczny wybór jest dla dziennikarza występkiem, tak bowiem słownikowo definiuje się ten czasownik. Inne media w ogóle przemilczały sprawę, orientując się zapewne, jak duży jest jej niszczycielski dla jednego z kandydatów potencjał.

Bydgoszcz to miasto, które w polskiej polityce nie ma szczęścia. Jak nie prowokacja bydgoska, od której karnawał „Solidarności” zaczął przechodzić w post stanu wojennego, to Jacek Rostowski i jego „Bydgoszczu”. Teraz to właśnie tam ma miejsce chyba najbardziej ponure wydarzenie całej kampanii wyborczej, w której przecież konkurencja również w tej dziedzinie była duża. Agresja, prowokacje medialne, odwołanie się do najgorszych oskarżeń i takich też emocji, nie oszczędzono nam właściwie niczego. Tradycyjne zapewnienia o zasypywaniu podziałów i łączeniu Polaków roztrzaskiwały się (nomen omen) o ścianę tradycyjnej pogardy.

Tradycyjne występy naszych celebrytów zaczął na ostatnim okrążeniu Zbigniew Boniek, piszący o tym, jak jest rzeczą dziwną, że w tak pięknym i rozwijającym się kraju prezydenta wybiorą mieszkańcy wsi i ludzie z najniższym wykształceniem. Tak, jakby te akurat grupy w żaden sposób ani do rozwoju się nie przykładały, ani w nim nie uczestniczyły. A przecież ktoś karmić musi nawet piłkarskich biurokratów, ktoś też ogląda reklamy w przerwach transmisji meczów.

Chwilę później przebił go inny dawny piłkarz, Wojciech Kowalczyk, który wypowiedzi Andrzeja Dudy na temat rolnictwa komentował: „Co wie rolnik z ryjem w zgniłych truskawkach? Ksiądz pedofil w niedzielę mu podpowie”. Te skandaliczne słowa zauważyły branżowe portale rolnicze i… osoba odpowiedzialna za kampanijne konto Rafała Trzaskowskiego, która wpis Kowalczyka polubiła, by później jednak się z tego po cichu wycofać.

Andrzej Duda: Dopóki jestem prezydentem, nie będziemy realizowali obcych roszczeń

– Żadne ustawodawstwo przyjmowane w obcych krajach nie będzie u nas obowiązywało, dopóki jestem prezydentem. Nie zgodzę się na wprowadzanie do...

zobacz więcej

Gdyby jednak ktoś chciał poszukać kampanii pozytywnej, oczywiście znajdzie i taką. Niestety, nie odwołuje się ona jednak do argumentów merytorycznych. „Kobieto, nie wiesz, na kogo głosować? Zrób jak z samochodem – niech wygra ładniejszy” – pisze Andrzej Saramowicz, co jednak nie budzi zbytnich sprzeciwów feministek, dotyczy bowiem „ich” kandydata. Co ciekawe, jest też mniej znana wersja – dla mężczyzn, w której kandydat porównany zostaje do auta. Ten ma „lepiej się prowadzić” i „nie denerwować sąsiadów”. Ano właśnie…

„Każde wybory, które odbędą się przed 6 sierpnia, będą skażone grzechem pierworodnym niekonstytucyjności. Być może będzie trzeba je powtórzyć” – mówił kilka tygodni temu „Rzeczpospolitej” znany autorytet środowisk opozycyjnych, prof. Marcin Matczak. Niedzielne głosowanie może rozstrzygnąć się bardzo małą, jeszcze mniejszą nawet niż pięć lat temu różnicą głosów. Możemy być pewni, że w zależności od wyników przedstawiciele jednej lub drugiej strony będą je kwestionować.

Jeśli Rafał Trzaskowski przegra, sympatycy opozycji na pewno uznają, że doszło do fałszerstwa. Jeśli Trzaskowski wygra, sympatycy Andrzeja Dudy będą mieli mocny argument w postaci skierowanej do nich kampanii dezinformacyjnej, według której wyborcy kandydata, który wygrał w pierwszej turze, nie muszą brać udziału w ponownym głosowaniu. Akcję tę, w której – jak będą na pewno utrzymywać, dla żartu – wzięli udział nawet politycy, zauważyła kilka dni temu PKW, jej apele na nic się jednak nie zdały, jest prowadzona nadal. Ciekawe, kto na początku przyszłego tygodnia przypomni sobie pierwszy o „ekspertyzach” Matczaka na temat niekonstytucyjności niedzielnych wyborów.

źródło:
Zobacz więcej