RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Tylko koni, tylko koni żal”

Koń porusza nasze zmysły, daje niezwykłe poczucie panowania, dosłownie przeorał naszą cywilizację i zmienił bieg historii (fot. Shutterstock/Inesmeierfotografie)

Jak napisał pod hasłem „koń” w swym monumentalnym dziele na temat świata „Nowe Ateny” ks. Benedykt Chmielowski, „Jaki koń jest, każdy widzi”. Jakby na przekór tak ujętej prostocie formy i treści, konie fascynują i mają swoją historię.

Okrutnik katował lwiątko. Po operacjach Simba wraca do zdrowia

Wyjątkowym okrucieństwem wobec lwiątka wykazał się jego właściciel. Roczne zwierzę trafiło do azylu w rosyjskim Czelabińsku z połamanymi łapami,...

zobacz więcej

Każdy w Polsce słyszał o Kasztance Marszałka, Aleksander Wielki miał swego Bucefała, a Kaligula uczynił konia senatorem. Konny portret na płótnie, w marmurze lub spiżu, to spełnione na ogół marzenie każdego władcy. Koń porusza nasze zmysły, daje niezwykłe poczucie panowania, dosłownie przeorał naszą cywilizację i zmienił bieg historii.

Miało to miejsce, gdy konni jeźdźcy ze stepu jakieś 5 tys. lat temu przybyli dać początek światu indoeuropejskiemu tu, gdzie dziś mieszkamy my, ich potomkowie. Podobny proces nastąpił w północnych Indiach , gdzie jeźdźcy przybyli znacznie później, więc już na rydwanie.

Koń zatem fascynuje człowieka nie tylko od epoki brązu, gdy miały miejsce wspomniane wyżej procesy etnotwórcze, ale od zawsze, bo jego obrazy zdobią już ściany jaskiń. Natomiast odkąd został udomowiony, jest także obiektem nauki. Weterynaria z pewnością nie rozwinęłaby się ani w czwartej części tak dobrze, gdyby nie walka o ocalenie bezcennych sztuk tego gatunku.

Koń bywa często znacznie cenniejszy niż jakiekolwiek inne oswojone przez człowieka zwierzę. Bywał znacznie droższy niż niewolnik. Żony u plemion koczowniczych przeliczano w cenie na konie. Koń nie służył w czasach starożytnych do pracy na roli – od tego był wół i osioł. Koń był zwierzęciem bojowym.

Gdzie jest Stefan? Czeka na niego kuzyn Olek [WIDEO]

Leśny Park Niespodzianek w Ustroniu (Śląskie) poszukuje sokoła raroga. Drapieżny ptak ma brązowe pióra, a na nogach przyczepiono mu tabliczkę z...

zobacz więcej

Nauka, a zwłaszcza genetyka, bada konia nadzwyczaj wnikliwie. Jego rodowód i związane z nim cechy takie jak szybkość czy wytrzymałość są w wielkiej cenie. Rasowe konie, jak ludzie, mają drzewa genealogiczne. Bada się metodami jak najnowocześniejszej biologii molekularnej nie tylko osobniki dziś żyjące, co może nam dać pojęcie o różnorodności końskich ras i pozwala hipotetyzować na temat udomowienia konia. Koń, jak człowiek, ma także swą prawdziwą, rozbudowaną archeogenetykę. Bada się DNA koni ze szczątków kopalnych.

Robi się to nie tylko po to, aby ustalić ewolucję w obrębie tego rodzaju, ale także zbadać świat przeszłości koni od czasów starożytnych. Najstarsze badanie archaicznego DNA dotyczy właśnie jednego z bezpośrednich przodków konia udomowionego, wydobytego z syberyjskiej wiecznej zmarzliny. Nic starszego niż jego 70 tys. lat nie udało się do dziś zanalizować na poziomie sekwencji DNA.

Zanim pojawiła się na łamach „Journal of Archaeological Science: Reports” publikacja, o której pragnę szczegółowiej dziś opowiedzieć, nauka już ustaliła, kiedy, gdzie i kto najprawdopodobniej udomowił konia oraz inne tego typu ciekawe detale. Najwcześniejsze dowody archeologiczne na udomowienie konia pochodzą ze stanowisk na Ukrainie i w Kazachstanie, datowanych na lata około 3500–4000 p.n.e. Tu na pierwsze miejsce, dzięki badaniom Sandry Olsen i jej grupy z Uniwersytetu w Kanzas publikowanym od 2010 r., wysuwa się łowiecko-zbieracka kultura Botaj z Kazahstanu. Odkryto ślady ponad 160 chat i konstrukcji przypominającej zagrodę dla zwierząt. Przebadano także szkielety końskie, znajdując dowody na udomowienie konia (szczuplejsze nogi, kości grzbietowe nosiły ślady dźwigania ciężarów), zaś na szkliwie zębów wykryto charakterystyczne ślady po wędzidle. Dodatkowo w skorupach naczyniach z wykopalisk odkryto resztki kobylego mleka.

Mrówki-zapylaczki kontra dymiące krzewy, czyli o układzie odpornościowym owadów

Ewolucja – ten odwieczny mechanizm „robienia sobie ziemi poddaną” przez wszelkie organizmy, tym razem została przyłapana na gorącym uczynku w...

zobacz więcej

W 2018 r. okazało się, że konie kultury Botaj nie są genetycznymi przodkami koni współczesnych. To wskazuje na odrębne udomowienia koni przez łowców zbieraczy z Botaj i (być może nieco później) stepowych pasterzy zwanych Jamowcami i Zrębowcami (od grobów ziemnych, które były dla nich charakterystyczne), czyli naszych bezpośrednich przodków.

Ponad połowa polskich mężczyzn ma chromosom Y taki, jaki mieli Zrębowcy; w krajach „germańskich” dominuje Y Jamowców. Jednak niektóre „końskie” praktyki Botaj – w szczególności sposób, w jaki rytualnie chowali zabite konie – są wspólne dla innych kultur w Azji, co sugeruje, że być może Botaj nie byli tak odizolowani; ich sposób radzenia sobie z tym zwierzętami „poszedł w step” i się przyjął. Zatem to konie Jamowców i Zrebowcow są przodkami naszych koni.

Do 3000 r. p.n.e. koń został z pewnością już udomowiony, a w warstwach archeologicznych z lat 3000-2000 p.n.e. nastąpił gwałtowny wzrost liczby kości końskich w osadach ludzkich w północno-zachodniej Europie, co wskazuje na rozprzestrzenianie się koni udomowionych na całym naszym kontynencie. Inną cechą udomowienia jest wzrost zmienności umaszczenia koni, która wzrosła dramatycznie między 5000 a 3000 p.n.e. Najnowsze, ale najbardziej niepodważalne dowody udomowienia pochodzą z miejsc, gdzie szczątki koni zostały pochowane z rydwanami w grobach kultur Sintashta i Petrovka ok. 2100 p.n.e.

Sztuczne glony pomogą ratować ginące rafy koralowe

Uczeni od lat pracują nad ocaleniem Wielkiej Rafy Koralowej, położonej wzdłuż północno-wschodnich wybrzeży Australii. Pomysły są różne – od korali...

zobacz więcej

Z analiz genetycznych dziś żyjących koni, wynika, że bardzo niewiele dzikich ogierów przyczyniło się do powstania konia domowego, podczas gdy wiele klaczy było częścią stad wcześnie udomowionych. Linie ojcowskie, tak jak u ludzi, charakteryzują bowiem określone sekwencje, a co za tym drzewa rodowe chromosomu Y, a analizę dziedziczenia po końskiej kądzieli zapewnia sekwencjonowanie niewielkiej cząsteczki mitochondrialnego DNA.

Ciekawa historia, nieprawdaż? Tylko kilka ogierów, a za to całe tabuny klaczy dały się udomowić, jeśli patrzeć na geny dzisiaj krążące w populacji. Co więcej, z wykopalisk wiadomo, że kultura Botaj miała raczej stada równoliczne pod względem płci. Kiedy zatem nastąpiła ta przedziwna selekcja? I jaka była jej natura, skoro już bardzo niewiele kultur indoeuropejskich związanych z koniem pije kobyle mleko? Co więcej, „koniarze” ponoć wolą „przewidywalnego” wałacha niż „nastrojowe” klacze, mimo że dostrzec trudno z boku jakąkolwiek różnicę w zachowaniu podczas jazdy.

Cóż więc nowego zdołali nam dziś powiedzieć na łamach czerwcowego „Journal of Archaeological Science: Reports” paleontolodzy z Uniwersytetu Paula Sabatiera z Tuluzy pod kierunkiem Antoine’a Fages? Okazuje się, że w epoce brązu w Eurazji w udomowionych stadach samce koni przewyższały liczebnie samice. Dowiedzieliśmy się tego w wyniku analizy archaicznego DNA z 268 końskich szkieletów z okresu 40 tys lat p.n.e. do 700 r. n.e., pochodzących z wykopalisk rozsianych od Półwyspu Iberyjskiego po Syberię.

Badanie genetyczne było niezbędne, gdyż trudno jest bez wątpienia ustalić płeć konia w wyniku przebadania samej tylko anatomii kości. Szczególnie kulturowo istotna w tym kontekście wydaje się duża liczba ogierów, które zostały pochowane w grobach z ludźmi. Ale badano też szczątki końskie wyrzucone na śmietniki, czyli zjedzone lub padłe.

Chlorokina, „The Lancet”, WHO i nauka w czasach zarazy na ostrym zakręcie

3 czerwca dziennikarze śledczy „The Guardian” wykryli i opisali, że w jednym z najbardziej prestiżowych tygodników medycznych „The Lancet” 22 maja...

zobacz więcej

Obraz archeogenetyczny jest taki, że ok. 3900 lat temu nastąpiła głęboka zmiana: od tego momentu samce dominują (trzy razy więcej szkieletów samców wśród przebadanych szczątków) w wielu kulturach w całej Eurazji. I to zarówno biorąc pod uwagę te celowe końsko-ludzkie pochówki, jak i „śmietnik historii”. Dlaczego obfitość samców? Dr Fages twierdzi, że mogła wynikać z nowej „wizji płci” u ludzi, wywołanej zmianami społecznymi i technologicznymi.

Mężczyźni epoki brązu są ozdabiani, grzebani i przedstawiani w dziełach sztuki inaczej niż kobiety. Wśród ich neolitycznych przodków nawet po innowacji, jaką było rolnictwo, a potem garncarstwo, panowało pod tymi względami raczej „równouprawnienie”. Wielu badaczy interpretuje te oznaki jako dowód, że status społeczny mężczyzn wzrósł, gdy zaistniały szlaki handlowe na duże odległości, a produkcja metalu legła u podstaw nowych hierarchii społecznych.

Zregenerowany mysi mózg

Uczeni z University of California odkryli, że kluczowym dla regeneracji mózgu jest gen, którego mutacje powodują pląsawicę Huntingtona

zobacz więcej

Narastały dalsze, już wyłącznie męskie podziały między „metalurgami”, wojownikami i władcami. Według uczonych ten proces mógł był lec u podstaw wybierania samców, a nie samic w sytuacji budowania swojego „końskiego” majątku.

Być może to był ten moment, kiedy indoeuropejska „armia” ponownie ruszyła w step, by podbić północne Indie, tym razem jadąc na rydwanach z zachodu na wschód, a nie, jak 5,5 tys. lat temu, na oklep i pędząc swe stada owiec i kóz w kierunku przeciwnym? Możliwe jest również, że więcej klaczy utrzymywano przy życiu do celów „spożywczych”, gdy ogiery były potrzebne do rydwanów. Samce były bardziej dostępne do jazdy, zatem częściej pojawiają się w analizowanych wykopaliskach. Być może też klacze grzebano jakoś osobno i tych pochowków archeolodzy jeszcze nie odkryli?

Dzisiejsza hodowla koni opiera się o liczbową przewagę klaczy nad ogierami pod dowolną szerokością i długością geograficzną, gdzie ludzie dziś konie hodują. Względny brak klaczy z epoki brązu może sugerować, że pierwsi doskonali indoeuropejscy jeźdźcy hodowcami koni byli nadal dość marnymi. Aczkolwiek ich ogiery przetrwały do naszych czasów w swoich potomkach.

źródło:
Zobacz więcej