RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Rafał Trzaskowski. Człowiek bez właściwości

Rafał Trzaskowski (a ostatnio też jego żona ) w tej kampanii wyborczej udają kogoś kimś nie są (fot. Omar Marques/Getty Images)

„Jestem za, a nawet przeciw” - bon mot Lecha Wałęsy doskonale pasuje do kandydata Platformy Obywatelskiej na prezydenta Polski.

Trzaskowski znowu zmienił zdanie. Tym razem ws. adopcji dzieci przez związki homoseksualne

– Jestem przeciw adopcji dzieci przez pary jednopłciowe; w tej akurat kwestii zgadzam się z ubiegającym się o reelekcję prezydentem – powiedział w...

zobacz więcej

Rafał Trzaskowski to człowiek oczytany, pełną gębą światowiec, a nawet Europejczyk (i to wcale nie wschodni!), więc pewnie miał kiedyś w ręku słynną powieść Roberta Musila „Człowiek bez właściwości”. Powieść z pierwszych dekad XX wieku, pokazującą narodziny człowieka współczesnego, coraz bardziej pogrążającego się w nijakości.

I pewnie nigdy Rafałowi Trzaskowskiemu do głowy nie przyszło, że da się go jako polityka tak właśnie opisać – jako człowieka bez właściwości. Człowieka, który zaprzecza w ostatnich tygodniach niemal każdemu swojemu politycznemu (czyli pewnie też jednak osobistemu) poglądowi. Ale nie przeszkadza to również jego żelaznemu, lewicowo-liberalnemu elektoratowi. On może dziś udawać przed nimi kogoś, kim nie jest, bo obchodzi ich jedynie coraz bardziej niknąca szansa na pokonanie Andrzeja Dudy.

Rafał Trzaskowski (a ostatnio też jego żona ) w tej kampanii wyborczej zarówno w sprawach społeczno-gospodarczych, jak i obyczajowych udają kogoś, kim nie są. W sprawach obyczajowych: Trzaskowski „nie pamięta” nawet, co jest zawarte w warszawskiej Karcie LGBT, którą sam podpisał. W sprawach społecznych: zdeklarowany turboliberał ekonomiczny staje się niemal socjaldemokratą.

Rzeczniczka Lewicy o Trzaskowskim: Nie zna swojego programu albo ściemnia

Rzeczniczka Lewicy Anna Maria Żukowska odniosła się do słów Rafała Trzaskowskiego, który stwierdził, że jest przeciwny adopcji dzieci przez pary...

zobacz więcej

To już staje się nieznośne nawet dla części elektoratu Trzaskowskiego, który z całego serca nie znosi wszystkiego, co kojarzy mu się z pięćsetplusową polityką Prawa i Sprawiedliwości. To staje się śmieszne nawet dla tych wolnorynkowców, którzy chcieliby poprzeć Trzaskowskiego, więc rozważają dwie opcje: albo on okłamuje ludzi w żywe oczy, a tak naprawdę jest jednym z nas, albo od zawsze był zakamuflowanym etatystą i zwolennikiem rozdawnictwa.

Już nawet „Gazeta Wyborcza” nie nadąża z wyjaśnianiem swoim turboliberalnym czytelnikom, o co w tym wszystkim chodzi. Choć przecież powinni dobrze rozumieć. Chodzi tylko o starą, dobrą kiełbasę wyborczą, która w 90 proc. składa się ze słów, a w 10 proc. – z nadziei na wygraną. I taką kiełbasą wyborcą liberalni politycy od zawsze karmili swoich wyborców – dlatego są przyzwyczajeni, że cokolwiek powiedzą, i tak dostaną głosy żelaznego elektoratu Platformy. Bo jak na ludzi rzekomo bardzo racjonalnych, elektorat Platformy od zawsze daje się mamić pięknymi słówkami.

To wszystko się oczywiście fachowo nazywa. Postpolityka. Polityka, która składa się z fikcji, nie z faktów. Z rozkręconych ponad miarę, negatywnych na ogół emocji, nie z twardych osiągnięć, które da się przedstawić wyborcom. Postpolityczność Rafała Trzaskowskiego jest jednak tak przerysowana i tak grubymi nićmi szyta, że jedynym spoiwem jego kampanii staje się niechęć czy wprost nienawiść do Andrzeja Dudy.

Rzymkowski o „bezczelnym kłamstwie” Trzaskowskiego. „To absolutnie skandaliczne”

Trzaskowski podczas swojej konferencji dopuścił się bezczelnego kłamstwa i manipulacji. Mówiąc o prezydenckim projekcie zmiany konstytucji...

zobacz więcej

Kampania Trzaskowskiego to z jednej strony niknące coraz bardziej w emocjach kampanii odwołania się do wspólnoty, coraz bardziej niezdarne próby grania „polityką miłości”, w którą nie wierzą chyba nawet sami spin doktorzy Trzaskowskiego. Z drugiej – kampania nienawiści i oszczerstw nie tylko przeciw Andrzejowi Dudzie, ale przeciw każdemu, kogo zwolennicy kandydata Platformy na prezydenta podejrzewają już nie tylko o chęć zagłosowania na prezydenta Polski, ale rezygnację z uczestnictwa w drugiej turze wyborów.

W ostatnich dniach to zjawisko świetnie zresztą było widoczne w mediach społecznościowych, dość niezdarnie i rozpaczliwie sugerował to nawet Szymon Hołownia – jego elektorat był bardzo często atakowany i hejtowany przez wyborców Rafała Trzaskowskiego. Co bardziej rozgarniętych zwolenników kandydata Platformy mocno to przerażało: bo było jasne, że takie zabiegi w wielu przypadkach mogą okazać się przeciwskuteczne.

A jest niemal pewne, że część wyborców – właśnie z obawy przed hejtem – nie chce się przyznać, że w drugiej turze wyborów wystąpi przeciw Trzaskowskiemu, bo mają dość tego, co wyprawia część elektoratu Platformy, wiecznie z siebie zadowolonego i aroganckiego. Stąd część wyborców – wbrew publicznym deklaracjom – albo zagłosuje na Dudę, bo tak im dopiekli „koledzy liberałowie”, albo zostanie w domach.

Trzaskowski: Będę robił wszystko, żeby TVP Info zostało zlikwidowane

Będę robił wszystko, żeby TVP Info zostało zlikwidowane, bo uważam, że nie da się odbudować wiarygodności telewizji informacyjnej w TVP –...

zobacz więcej

W tej kampanii po jednej stronie mamy bowiem fakty, po drugiej – fikcję. Rafał Trzaskowski mógł wystąpić przecież z otwartą przyłbicą. Mógł powiedzieć to, co o nim wszyscy wiemy: tak, jestem przeciw polityce socjalnej PiS, bo uważam ją za ekonomicznie nieefektywną i niesprawiedliwą względem części społeczeństwa; tak, jestem przeciw neoendecji, nie godzę się, by faszyści szli ulicami Warszawy; tak, jestem politykiem obyczajowej lewicy, chcę wyrugowania wszelkich wpływów Kościoła na życie publiczne i politycznego rozszerzenia praw środowiska LGBTQ+.

Nie zrobił tego jednak. Wolał udawać kogoś, kim politycznie nie jest. Nawet tło kampanii dostosował pod cudze barwy: choć na ogół woli niebieską, unijną flagę z żółtymi gwiazdami, choć świetnie się czuje wśród tęczowych flag, dziś na jego wiecach pełno biało-czerwonych, narodowych barw.

Czy człowiek bez właściwości może wygrać prezydenckie wybory? A jeśli może – to co nam to mówi o współczesnym polskim społeczeństwie? A jeśli jednak nie może – co to znaczy?

Niewykluczone, że już za tydzień będziemy mogli odpowiedzieć sobie na te pytania.

źródło:
Zobacz więcej