RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Komiksy historyczne. „Sięgają po nie także nauczyciele”

Pasjonaci są w stanie wyłapać nawet drobne błędy, więc żadne mankamenty nie przejdą – mówi rysownik Marcin Opiłowski (fot. Facebook / Marcin Opiłowski)

Rysownik Marcin Opiłowski od lat zajmuje się tworzeniem komiksów historycznych. W jego portfolio znajdują się m.in. seria o Dywizji gen. Stanisława Maczka „Na szlaku chwały” oraz tytuły „Dywizjon 304”, „Największe sukcesy polskiego lotnictwa” i „Kampania wrześniowa 1939”. W rozmowie z portalem tvp.info opowiada, jak wyglądają prace nad tego typu komiksami oraz udowadnia, że stanowią one atrakcyjną formę opowiadania o przeszłości.

Walka o niepodległość w obrazkach. IPN przygotował nowy komiks dla dzieci

Instytut Pamięci Narodowej zaprezentował najnowszy komiks dla dzieci „Srebrni na szlakach Niepodległej”. Jest to historia Mikołaja, Jana i Kacpra...

zobacz więcej

Do kogo skierowany jest komiks historyczny? Do osób młodych, które chcemy zainteresować historią, czy może grono odbiorów jest znacznie szersze?

Marcin Opiłowski: W mojej opinii komiks historyczny jest skierowany tak naprawdę do każdego. Wiadomo, że są tematy trudniejsze, w których odnajdzie się starszy czytelnik. Komiks powinien być jednak na tyle uniwersalny, żeby historia, którą opowiada, była przyswajalna i zrozumiała także dla dzieci i młodzieży.

W ostatnim czasie można zauważyć spore zainteresowanie tematyką historyczną. Wygląda na to, że ciekawie opowiedziana historia potrafi przyciągnąć dziś wiele osób.

Myślę, że tak. Historia jako przeszłość już się oczywiście nie zmieni, ale w ostatnim czasie jest na nowo odkrywana przez ludzi. W centrum zainteresowania są ciekawostki historyczne, nowości, jakieś odkrycia. Czytelnicy interesują się również wspomnianymi artykułami historycznymi. To wszystko dostarcza tematów m.in. do komiksów historycznych.

Z czego może wynikać ten wzrost zainteresowania przeszłością?

Jest to złożony proces. W czasach PRL komiksy były oczywiście obecne w przestrzeni publicznej – mieliśmy „Kapitana Żbika”, serie „Podziemny front” – tylko miały one propagandowy charakter. Czytelnicy wiedzieli, że pokazana tam historia odbiega w jakiś sposób od rzeczywistości.

W latach 90. zalał nas z kolei m.in. komiks amerykański. Były już otwarte granice i polskie wydawnictwa chłonęły to, co przyszło z Zachodu. Potem była ta trzecia fala, w której pojawiła się otwartość na komiks rodzimy pod kątem historycznym. Historie o żołnierzach wyklętych czy powstaniu warszawskim nie miały już tego obciążenia i można było już otwarcie o tym opowiadać w formie publikacji, książek czy filmów. Komiks jest jedną z tych form przekazu.

Wspomnienia ocalałych. Powstał komiks o więźniach Majdanka

Wspomnienia byłych więźniów niemieckiego obozu koncentracyjnego na Majdanku, zilustrowane rysunkami Pawła Piechnika, tworzą komiks historyczny...

zobacz więcej

Co jest najmocniejszą stroną historii przedstawionych w formie komiksu?

Komiks jest przede wszystkim medium obrazu i to właśnie obraz jest tutaj kluczem. Pierwsze co widzimy, to grafika i jak ktoś przegląda komiks, nie wczytując się jeszcze w treść, to patrzy jakie są rysunki. I nawet na tej podstawie może już stwierdzić, czy warto się dalej interesować danym egzemplarzem, czy nie.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że komiks historyczny jest o tyle wymagający, że trzeba w nim odzwierciedlić realia danych czasów – musi być odpowiednia zabudowa, ulice, broń z konkretnego okresu. W przypadku fantastyki mamy pewną dowolność, bo nikt nie będzie sprawdzał na przykład, jaki pistolet miał gwiezdny rycerz lub czy pojazd jakim poruszają się bohaterowie jest zgodny z daną epoką.

Z jakim odbiorem swoich prac się pan spotyka?

Odbiór jest bardzo pozytywny. W prywatnych wiadomościach w mediach społecznościowych mam zapytania o możliwość zakupu danego komiksu lub podjęcia jakiegoś tematu. Egzemplarze kupują na przykład rodzice dzieciom, pasjonaci czy osoby, które nabywają je z ciekawości, bo to dla nich coś nowego. Zdarza się, że sięgają po nie także nauczyciele, którzy nie traktują ich oczywiście jako podręcznika, ale swego rodzaju zajawkę do danego tematu.

W komiksie ważną rolę odgrywają bez wątpienia wartka akcja oraz interesujący sposób prowadzenia narracji. Jak wyglądają prace nad scenariuszem?

Pierwszym zadaniem jest przełożenie historii, która się wydarzyła naprawdę, na język komiksu. Jest to trochę inna praca niż przy pisaniu książki. Jeśli opisuję na przykład jakąś bitwę, to posiłkuję się materiałami książkowymi, Internetem, zdjęciami, o ile jeśli jakieś są.

Mam świadomość, że sam opis bitwy może nie zainteresować odbiorców. Musi być też warstwa fabularna. Przypomina to trochę pisanie scenariusza do filmu. Ważne jest więc, aby był jakiś wyraźny bohater, który wciągnie czytelnika w tę opowieść.

Człowiek, który odkrył Holokaust. Włoski komiks o Janie Karskim także w wersji polskiej

Jest już polska wersja komiksu „Jan Karski. Człowiek, który odkrył Holokaust”. Graficzna opowieść o bohaterze, świadku hitlerowskich zbrodni...

zobacz więcej

Układając historie w obrazkach tworzy się tzw. storyboardy, które wykorzystywane są także przy tworzeniu filmów. Jest to dosyć ciekawa, ale i trudna umiejętność, gdyż trzeba tak w tych kadrach zaaranżować rysunki, aby oko się nie męczyło. Jak wszystko jest płaskie, to mamy wrażenie, jakbyśmy ciągle widzieli to samo. Dlatego trzeba stosować różne zabiegi artystyczne, zrobić czasem widok z góry, z dołu, z lotu ptaka, bliższej lub dalszej perspektywy.

W komiksie historycznym, jak już wspominałem wcześniej, należy trzymać się także realiów. Trzeba mieć pewien zasób wiedzy, żeby można się było na czymś oprzeć. Przykładowo w kampanii wrześniowej niepodobna, aby Rosjanie wjechali na czołgach T-34, bo wtedy nie były one jeszcze używane.

Pasjonaci są w stanie wyłapać nawet drobne błędy, więc żadne mankamenty nie przejdą. Trzeba ściśle trzymać się rzeczywistości odnośnie broni czy umundurowania.

Ile czasu potrzeba na stworzenie komiksu historycznego?

W moim przypadku więcej czasu jest poświęcane na warstwę scenariuszową niż na samo wykonanie rysunków. Podam może przykład. Miałem dalekiego krewnego, który był pilotem w Dywizjonie 304. Kiedyś przyszedł do domu moich rodziców brat mojej śp. babci i zaczął o nim opowiadać. Nigdy wcześniej nie słyszałem tej historii, ale zainspirowała mnie ona do tego, żeby upamiętnić tego dalekiego krewnego za pomocą komiksu.

Pracując nad tą historią korzystałem m.in. z książki o Dywizjonie 304, czytałem relacje, brat babci też przyniósł materiały. Znalazłem potem kontakt do bliższej rodziny tego krewnego, zdobyłem dostęp do dzienników pokładowych tego pilota. Prace nad scenariuszem do tej historii trwały około roku, potem przyszła pora na rysunki. Czas rysowania komiksu w tym przypadku zajął mi 10 miesięcy. W każdym razie udało mi się taki unikatowy komiks stworzyć, kilka egzemplarzy wysłałem oczywiście rodzinie.

Najszybciej komiks narysowałem w tydzień i liczył on trzy strony. Najdłużej – z przerwami – pracowałem 8 lat nad komiksem o Dywizji Pancernej gen. Maczka.

źródło:
Zobacz więcej