RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Mieszka we mnie Polak i Tatar”

Żeby głębiej zapoznać się z kulturą Tatarów wystarczy przyjechać m.in. do Kruszynian (fot. Agnieszka Wasztyl)

Na Podlasiu mieszkają od ponad 300 lat. I choć dziś jest ich niespełna 3 tysiące, to robią wszystko, żeby ich tradycja i obyczaje przetrwały. Polscy Tatarzy wielokrotnie wykazywali się odwagą walcząc w polskiej armii, a ich lojalność docenił sam Jan III Sobieski. Żeby głębiej zapoznać się z ich kulturą wystarczy przyjechać m.in. do Kruszynian. To tu można spróbować tradycyjnej tatarskiej kuchni i zobaczyć najstarszy meczet w kraju, który w 2010 r. odwiedził brytyjski następca tronu – książę Karol. O tatarskich obyczajach opowiada przewodnik i opiekun meczetu w Kruszynianach – Dżemil Gembicki.

Ekstremalne temperatury, brak wody, kontuzje. „Byłem jak Indiana Jones”

Przejechał na rowerze ponad 30 krajów i dziewięć pustyń. Wybierał trasy z dala od szlaków turystycznych i dużych miast. Marcin Korzonek poprzeczkę...

zobacz więcej

W jaki sposób kultywujecie tradycję tatarską?

W Kruszynianach powstało Centrum Edukacji i Kultury Muzułmańskiej Tatarów Polskich, w którym mamy salę muzealną. Zbieramy nasze pamiątki rodzinne i pokazujemy je odwiedzającym. Mamy też salę konferencyjną, w której organizujemy rożnego rodzaju spotkania i konferencje tatarskie. Spotyka się tu także nasza młodzież. W Kruszynianach co roku, w sierpniu, odbywa się Sabantuj – tatarskie święto, które ma formę festynu. Organizowane są koncerty, zawody, gry i występy artystyczne. Święto rozpoczyna się modlitwą o pokój i sprawiedliwość na świecie, później zaczyna się bitwa rekonstrukcyjna. Mamy warsztaty kulinarne, gdzie każdy może spróbować naszej kuchni.

Oprócz tego Tatarzy spotykają się na balach, gdzie wielu szuka swojej drugiej połówki. Obecnie Tatarów w Polsce jest około 3 tysięcy. W Białymstoku mieszka 600 osób. W samych Kruszynianach jest 8 rodzin. Jeszcze kilka lat temu było nas mniej, ale widać powroty. Kruszyniany są kolebką kultury tatarskiej w Polsce. To tu znajduje się najstarszy meczet – drugi, mniejszy jest w Bohonikach, ale ten nasz nie został ani raz spalony. Albo przynajmniej nie ma tego w dokumentach. Meczet ma ponad 300 lat. Obok znajduje się mizar – cmentarz. To tu chowani są polscy Tatarzy. Najstarszy grób pochodzi z 1699 roku. Tatarzy na Podlasiu mieszkają od 1679 roku.

Podlasie to wielokulturowy region. Przez stulecia żyli obok siebie żydzi, chrześcijanie i muzułmanie. W Kruszynianach nadal tak jest – choć głównie mieszkają prawosławni i Tatarzy. Czy rzeczywiście żyjecie w zgodzie i bez konfliktów?

Społeczność Kruszynian nie jest duża. Wiele rodzin jest mieszanych, ale dogadujemy się i szanujemy. Czasem się śmiejemy, że tu nie ma kto pracować, bo co chwilę obchodzimy jakieś święta (śmiech). Żyjemy w przyjaźni, nikt nikomu na złość nie robi. Podchodzimy do siebie z szacunkiem. To jest najważniejsze. Chodzi o to, aby łączyć, a nie dzielić. Żyjemy wspólnie od wieków, nauczyliśmy się tolerancji.

„Świat jest o wiele lepszy, niż nam się wydaje”

Dziewięć krajów, 12 tys. km, prawie 400 dni marszu. Arkadiusz Winiatorski cztery lata temu kupił bilet w jedną stronę i postanowił spełnić swoje...

zobacz więcej

Tatarzy słyną z niezwykłej odwagi i waleczności. Walczyliście w polskiej armii na wielu frontach. W dowód wdzięczności król Jan III Sobieski podarował wam ziemie, na których się osiedliliście.

To prawda. Tatarzy zawsze byli wojownikami. To był główny zawód. Według legendy Tatar, pułkownik Samuel Krzeczowski, uratował życie Janowi III Sobieskiemu pod Parkanami. Król w listach do Marysieńki pisał, że Tatarzy uratowali tabor topiący się w rzece. Polski król nie mając pieniędzy, podarował nam ziemie. Walczyliśmy w polskiej armii np. pod Grunwaldem, podczas potopu szwedzkiego, odsieczy wiedeńskiej, pod wspomnianymi wyżej Parkanami, w kampanii napoleońskiej, w powstaniach, z bolszewikami, a także na frontach II wojny światowej. Nasze groby można znaleźć na Monte Casino. Polakom znany jest żołnierz I Brygady Legionów Aleksander Sulkiewicz. Był Tatarem i przyjacielem Józefa Piłsudskiego. Zginął w czasie walk w Wołyniu w 1916 roku. Dzisiaj też wielu Tatarów jest w wojsku, albo w służbach mundurowych. Imam naszego drugiego meczetu w Bohonikach był tłumaczem polskiej armii w Iraku. Pracował jako żołnierz zawodowy. Został nawet odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Poza tym, słowo „ułan” wywodzi się od Tatarów. Ułani występują także w pieśniach wojskowych. „Przybyli ułani pod okienko” – tę pieśń chyba wszyscy znają. Można z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że na początku pod okienko podchodzili właśnie Tatarzy (śmiech). Warto też dodać, że pierwsi muzułmanie w Stanach Zjednoczonych to byli Tatarzy pochodzący z polskich ziem.

Także pod Hodowem w 1694 r. walczyliście w polskiej armii odpierając najazd Tatarów krymskich – którzy potem mieli wam to za złe.

Dokładnie tak było. Tatarzy krymscy nie mogli tego zrozumieć. Pytali nas: dlaczego zabijacie braci swoich? Tatarzy z Rzeczpospolitej w listach odpowiedzieli: ani Bóg, ani prorok nie każe wam grabić, zabijać i być niewdzięcznymi. Traktujemy was nie jako braci swoich, ale jak grabieżców. My byliśmy oddani królowi.

Ale nie zawsze tak było. W 1672 r. Tatarzy zamieszkujący Rzeczpospolitą Obojga Narodów zbuntowali się i przeszli na stronę Turków...

To prawda. Tatarzy w 1672 r. przeszli na stronę turecką z powodu wieloletniego niepłacenia żołdu, narzucenia im podatków i ograniczeń w wyznawaniu wiary. Chodziło między innymi o zakaz remontów meczetów. Ale ostatecznie przywiązani do kultury polskiej żołnierze wzniecili bunt, zabili dowódcę i wrócili do Polski. Otrzymali amnestię, potwierdzenie swoich praw, a w zamian za zaległy żołd dostali ziemie. Wykazali się męstwem i odwagą w wielu bitwach walcząc w polskiej armii.

„Nikt nie powinien być głodny” – jak podróżnik z Indii pomaga ubogim w czasie pandemii

Charanjit Singh – założyciel stowarzyszenia Warsaw Seva Association – mimo zagrożenia epidemicznego przywozi potrzebującym ciepłe posiłki. Wśród...

zobacz więcej

Pewnie często słyszycie pytanie, czy czujecie się Polakami?

Tak, bardzo często (śmiech). Ja zawsze odpowiadam w jeden sposób. Nie czujemy się Polakami. My nimi jesteśmy. Jest nawet taki popularny wiersz „Tatarski sen”, napisany przez Selima Chazbijewicza. „Mieszka we mnie Polak i Tatar. Jeden nosi maciejówkę, drugi krymkę. Szablę w snach ostrzą tak samo. Szalony poezją na stepach Kipczaku tatarską szablą walczę o Wielką Polskę. Wilcze futro z litewskich lasów leży na obu tak samo”. I to jest sedno sprawy. Mieszka we mnie Polak i Tatar.

Mówił Pan, że w Polsce mieszka 3 tysiące Tatarów. Często potencjalnych małżonków poznajecie na specjalnie organizowanych balach. Ale 3 tysiące osób to mała społeczność. Gdzie szukacie żon i mężów – bo żenicie się głównie we własnym gronie?

Tak, staramy się podtrzymywać tradycję i żenić się ze swoimi. Mamy kuzynów po drugiej stronie granicy. Na Litwie mieszka 4 tysiące Tatarów, a na Białorusi 6 tysięcy. Zdarza się, że po żony i mężów jeździ się do nich, albo oni szukają swoich drugich połówek w Polsce. Ale wiadomo, nie zawsze tak jest. Częste są mieszane śluby. Ja na przykład mam żonę katoliczkę. Miłość nie wybiera (śmiech). Serce nie sługa. Mój brat ożeniony jest z Tatarką, ale moja rodzina nie miała problemów z tym, że wybrałem katoliczkę. Zresztą, nasze rodziny się znały od dawna.

A jak wygląda kwestia wychowania dzieci w mieszanych małżeństwach?

To też bywa bardzo różnie. Wszystko zależy od tego, jak dogadają się pary. Często jest tak, że małżonkowie zostają przy swojej wierze. Nazwisko jest na ogół po ojcu, a wiara często bywa po matce. Ale to sprawa indywidualna. U mnie sytuacja jest nietypowa. Ustaliliśmy z żoną, że jak urodzą się chłopcy, to będą muzułmanami, a dziewczynki katoliczkami. I tak szczęśliwie się złożyło, że mamy i syna, i córkę. Syn chodzi na zajęcia z Koranu, a córka w tym roku przystąpiła do pierwszej komunii. Obchodzimy święta katolickie i muzułmańskie. Mamy choinkę, dzielimy się też opłatkiem. W wigiliach zakładowych czy szkolnych też brałem udział. Raz nawet byłem przebrany za świętego Mikołaja, bo nikt z katolików nie mógł, to zgodziłem się pomóc. Potem się śmieli, że Mikołaj muzułmanin.

„Afryka mnie zmieniła”

Od ponad 10 lat podróżuje z mężem na własną rękę. Karolina Ropelewska-Perek, autorka bloga „Carola Travels The World”, do tej pory odwiedziła już...

zobacz więcej

Czym różnią się zwyczaje tatarskie od klasycznych arabskich czy tureckich?

Islam jest jeden, ale tak jak w każdej wierze – religia religią, a do tego dochodzi folklor narodowy. Śluby, chrzty i pogrzeby odprawiane są zgodnie z tradycją tatarską. Ślub jest umową i bierze się go w salach weselnych, rzadziej w meczetach. Ten obyczaj pobierania się w meczetach został zaczerpnięty od katolików, którzy biorą ślub w kościołach. W sumie mamy 4 męskich świadków. Pan młody z tatą i z dwójką swoich świadków modli się, żegna dom rodzinny okrążając stół. Później przyjeżdża do domu panny młodej i w czasie głośnych targów kupuje ją za słodycze.

Dlaczego za słodycze?

Bo one kiedyś były symbolem bogactwa. A zwyczaj został do dziś. W trakcie ślubu młodzi stoją na skórze baraniej, co ma przynieść szczęście i dostatek. Na stole leży Koran i sadoga – czyli ofiara ze słodyczy, słodki poczęstunek. Na początku ceremonii jest modlitwa. Imam mówi, żeby żyć w zgodzie, wychować dzieci w islamie, żeby odnosić się dobrymi słowami do starszego pokolenia i opiekować się rodzicami. Imam mówi, że trzeba być wobec rodziców wyrozumiałym do końca życia tak, jak oni byli wyrozumiali wobec nas, jak byliśmy małymi dziećmi. Przed przysięgą panna młoda musi zasłonić twarz welonem. Robi to mama dziewczyny. Po modlitwie i przysiędze mama welon odkrywa, duchowny nakłada obrączki, a młodzi małżonkowie i świadkowie podpisują się w księdze. Wszyscy zebrani modlą się za szczęście młodej pary. Świadkowie dzielą słodycze. A potem jest huczne wesele.

Z kolei azan to uroczystość podobna do chrztu. Odbywa się w domu. Noworodka myje się rytualnie, ubiera się i kładzie na stole na kożuszku. Obok dziecka leży Koran, sadoga, chleb, sól, biały ser. Obecni są imam, rodzice i azani – odpowiednicy chrześcijańskich „chrzestnych”. Duchowny z wieży meczetu nawołuje dziecko do pierwszej modlitwy. Później imam modli się i wymawia imię, które będzie nadane dziecku. Następnie siedmiokrotnie wymawia szahadę (muzułmańskie wyznanie wiary) i do uszu szepce formułę azanu. Imam mówi dziecku, że w życiu ma kierować się świętymi księgami i że swoim imieniem zostanie w dniu zmartwychwstania wezwane przed oblicze Boga. Na końcu wszyscy zebrani modlą się za dziecko i jest małe kameralne przyjęcie.

Polska kraina orientu i kolorowe wioski

Są takie miejsca, w których czas się zatrzymał. Życie toczy się niespiesznie, a często jedynym hałasem są odgłosy dzikich zwierząt lub koncerty...

zobacz więcej

A jak wyglądają pogrzeby?

Na grobach nie stawiamy zniczy, bo to według wierzeń tradycja pogańska. Stawiamy kwiaty. Ale jeśli znicze postawi na przykład przyjaciel katolik, to oczywiście je zostawiamy. Pogrzeb organizujemy tak szybko, jak tylko się da, wszystko po to, żeby rodzina długo nie cierpiała. Gdy człowiek umiera, to zamyka mu się oczy, podwiązuje szczękę, ręce układa wzdłuż ciała i obmywa. Zmarłego owija się białym płótnem i zielonym suknem z wyhaftowanymi wersetami Koranu. Następnego dnia ciało owijane jest całunem. Tatarzy dają zmarłemu także karteczki z modlitwami. Ciało chowa się w całunie. Żałoba trwa 40 dni.

Gdy minie te 40 dni, to rodzina zmarłego organizuje spotkanie, na którym czyta się Koran i rozdaje słodycze. Kobiety biorą udział pogrzebach, to inaczej niż w krajach arabskich. Arabowie uważają, że skoro kobiety dają życie, to nie mogą brać udziału w takiej ceremonii. Skromne kamienne nagrobki stawiamy do roku czasu od śmierci, a po roku zamieniamy je na murowane groby. Nie dajemy na nich zdjęć zmarłych. Wierzymy w Sąd Ostateczny, niebo i piekło. Nie spowiadamy się. W naszej wierze anioł spisuje dobre i złe uczynki, od których po śmierci zależy nas dalszy los.

Tatarzy kiedyś byli także wróżbitami i szamanami. Co z pradawnych wierzeń zachowało się do dziś?

Tak naprawdę, to niewiele. Mamy własne tablice astrologiczne, ale dziś są nieużywane. Kiedyś według horoskopu wybierano dzień pomyślny na przykład na ślub czy chrzest. Tatarzy zajmowali się także znachorstwem. Nosili też talizmany i wierzyli w ich moc.

Młodzi Tatarzy chętnie kultywują tradycję?

Staramy się, żeby tak było. Wiadomo, że teraz jest coraz trudniej. Młodzi wyjeżdżają, znajdują sobie żony i mężów niekoniecznie wśród Tatarów. Ale chętnie biorą udział w naszych balach, zjazdach, przekazują nasze tradycje i obyczaje swoim dzieciom – i tak już to trwa od pokoleń. Tatarzy w Polsce starają się integrować, poznawać i podtrzymywać więź. Część osób wraca na stare śmieci. Kiedyś w Kruszynianach została tylko jedna rodzina tatarska. Dziś jest już osiem. Jesteśmy dumni ze swojej tradycji i historii. Co też należy podkreślić: jesteśmy muzułmanami, ale nie ortodoksami. Uważamy, że tradycję trzeba kultywować. Chcemy, żeby przetrwała.

źródło:
Zobacz więcej