RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nitrasowi nic się nie stanie. Dla wielu stanie się idolem

Występ Sławomira Nitrasa w oczyszczalni Czajka nie powinien nikogo zaskoczyć. Co więcej, wcale nie zniechęci do niego zagorzałych fanów Rafała Trzaskowskiego. Sam poseł ze Szczecina też nie ma sobie nic do zarzucenia, a dla wielu będzie kolejnym wzorem zdecydowania i skuteczności. Nie to, co „ten wasz minister, co poszedł jak cielę”.

Nitras poniesie konsekwencje za atak? Mamy odpowiedź członków komisji etyki

Sławomir Nitras nie chcąc wpuścić Sebastiana Kalety na konferencję Rafała Trzaskowskiego zaatakował go, złapał w pasie i używał wulgaryzmów. Czy...

zobacz więcej

20 maja wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński kończy konferencję i odchodzi od mikrofonów. Doganiają go posłowie PO Nitras i Marcin Kierwiński. Ten pierwszy swoim zwyczajem zatrzymuje przedstawiciela wrażego rządu, obłapia go i nie pozwala wejść do budynku.

Minister Cieszyński nie wytrzymuje i nerwowym, choć niedbałym ruchem odpycha niższego o głowę posła. Ten zatacza się, ale z jeszcze większą pasją naciera na urzędnika i wraz z kolegą Kierwińskim woła dziennikarzy, by z bliska przyjrzeli się przemocy reżimowej władzy. W tym momencie działa już przecież w obronie własnej. Zdjęcia odpychanego posła Nitrasa obiegają całą Unię Europejską. Postępowa część UE ze zdwojoną siłą żąda sankcji dla Polski.

Oczywiście tak nie było. Na szczęście w rzeczywistości zaskoczony wiceminister Cieszyński troszkę się ociągał, ale po chwili pokręcił głową, uśmiechnął się, wrócił przed kamery i ośmieszył obydwu posłów Platformy, czytając niewygodny dla nich SMS, przesłany przez ich partyjnego kolegę.

Gdyby jednak urzędnik miał gorszy dzień i zareagował w sposób naturalny, gdy ktoś zachodzi ci drogę i przepycha się z tobą, zmuszając do czegoś, czego nie miałeś w planach, cały postępowy świat wydałby jednoznaczny wyrok. A poseł ze Szczecina wreszcie mógłby ogłosić się męczennikiem.

„Klaun ze Szczecina”. W sieci burza po ataku Nitrasa na wiceministra

Bliski współpracownik Rafała Trzaskowskiego zaatakował posłów PiS próbujących wejść na konferencję prezydenta Warszawy na terenie oczyszczalni...

zobacz więcej

Jednak i tym razem się nie udało. Janusz Cieszyński nie dał się sprowokować, czym, jak można się było przekonać w czwartek, nie zdobył sobie uznania Sławomira Nitrasa.

– Wziąłem go grzecznie, a ten wasz minister poszedł jak cielę... – instruował posłów Zjednoczonej Prawicy, jak nie należy się zachowywać w podobnych sytuacjach. No, należało się młodziakom trochę nauki od starego wyjadacza. W końcu, żeby „wpie***lić się na konferencję, to trzeba umieć”.

Tyle żartów. Oczywiście można dalej pobłażliwie obśmiewać incydent ze zgrywusem Nitrasem w roli głównej i kpić, że ktoś może być zniesmaczony „złym dotykiem” szczecińskiego posła, jak komentowała to choćby wyborcza.pl, ale mimo groteskowej sytuacji nie powinniśmy tylko zrywać boków ze śmiechu.

Poseł, który fizycznie atakuje przedstawiciela rządu, nie kryjąc, że właśnie przyznał sobie kompetencje ochroniarza, jest tylko elementem większej całości. To właśnie poseł Nitras będzie dla wielu zwolenników Trzaskowskiego wzorem do naśladowania. W końcu, kto chciałby się zachować przyzwoicie jak wiceminister Cieszyński i zyskać miano „cielaka”? I to z ust takiego „fightera” jak Nitras?

Wideo z napaści Nitrasa na Kaletę. „Żeby wpier*** się na konferencję, to trzeba umieć”

Poseł KO Sławomir Nitras, chcąc uniemożliwić udział w konferencji Rafała Trzaskowskiego posłom PiS Jackowi Ozdobie i Sebastianowi Kalecie, zaczął...

zobacz więcej

Dlatego właśnie mnożą się „obywatelskie” zachowania Obywateli RP i im podobnych. W ich mniemaniu może i dosadnych, ale skutecznych.

Choć nie zawsze. Dwa lata temu rozwrzeszczany tłum rzucił się na ówczesnego marszałka seniora, śp. Kornela Morawieckiego. Gdyby nie policja, nie wiadomo, do czego mogłoby dojść. Skończyło się na skandowaniu chamskich wyzwisk. Próba zastraszenia leciwego posła nie udała się. Morawiecki senior chwilę później spokojnie odpowiadał na pytania dziennikarzy, mówiąc, że w demokracji nawet na taki głos ludu jest miejsce. Nie szukał odwetu ani rozgłosu.

Czynna napaść zaczyna być normą, na którą patrzy się jeśli nie z aprobatą, to z przymrużeniem oka. Oj, w końcu nic takiego się nie stało, w końcu tylko go popchnął... O co tyle szumu...

Gdy inny bojownik o nową wolność i demokrację – Władysław Frasyniuk – nie miał nic „przeciwko rzucaniu kamieniem” i wołał „j***ć PiS”, mówiono, że jest to tylko wyraz jego zaniepokojenia sytuacją w kraju.

Gdy przed wyborami prezydenckimi na scenie działacze tzw. Lotnej Brygady Opozycji darli się w stronę politycznych przeciwników „wypie***lać”, mówiono, że to głos młodzieży i każdy może powiedzieć, co mu leży na sercu.

Zatarasowanie drogi i jawne groźby wobec działacza organizacji pro-life nazwano „obywatelskim zatrzymaniem”, co jednoznacznie kojarzy się ze złapaniem przestępcy.

Nitras zaatakował Kaletę. „Jak trzeba, to jestem z ochrony”

Poseł Sławomir Nitras (KO) naruszył moją nietykalność cielesną – poinformował poseł Sebastian Kaleta (PiS). Poseł Nitras w czwartek zablokował...

zobacz więcej

Są jednak chwile, gdy ujawnione chamskie pohukiwania i przekleństwa budzą wyraźną niechęć również wśród mediów przychylnych opozycji. I nie chodzi tu o niechęć wobec przeciwnej strony sporu.

Gdy portal tvp.info ujawnił wypowiedź Sławomira Neumanna o bezkarności swoich działaczy i jego stosunku do kolegów z Tczewa, media wspierające opozycję skupiły się przede wszystkim na formie, nie na treści. To z przekleństw gorliwie tłumaczył się polityk Platformy przed kamerami TVN, choć akurat w tym przypadku nie forma, a treść jego przekazu była godna żarliwych przeprosin.

Podobne wnioski wielu wyciągało po odsłuchaniu taśm z Sowy i Przyjaciół. – No, rzeczywiście, mniejsza o treść, ale forma nie do przyjęcia... – komentowano.

Czy po stronie przeciwnej opozycji nie ma agresywnych zachowań? Oczywiście, że są. W odpowiedzi na występ posła Nitrasa, w sieci chętnie rozpowszechniano film z agresywnym mężczyzną, który wulgarnie groził właścicielce domu z wywieszonym na płocie plakatem kandydata KO.

Jest jednak znacząca różnica. Nikt tego człowieka nie uzna za bojownika walczącego w słusznej sprawie. Nikt z polityków prawicy nie powie, że to po prostu sprowokowany obywatel, ukazujący swój słuszny gniew i mówiący, co mu leży na sercu.

źródło:
Zobacz więcej