RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Spiskowe teorie, sztuczna inteligencja i językoznawstwo, czyli jak się to robi w Internecie

W sieci krążą rozmaite opinie i teorie nt. koronawirusa (fot. Brendon Thorne/Getty Images, zdjęcie ilustracyjne)

Czy teorie spiskowe różnią się narracją od realnych spisków? Pandemia COVID-19 była jak jedno wielkie laboratorium obu tych zjawisk. I tak turlaliśmy się w mediach społecznościowych od „pandemia to ściema banksterów” po „rząd ukrywa przed nami gigantyczną skalę zachorowań i zgonów”, przez „skandale maseczkowe” we wszystkich chyba krajach tego świata oraz oczywiście przedziwne sytuacje „zaleceń z WHO”, inspirowanych jeden Bóg raczy wiedzieć czym.

Komórki będą leczyć astmę i alergie wziewne

Większość z nas nie ma żadnych alergii, albo żadnych dotąd zdiagnozowanych. Wśród nas żyje jednak rosnąca mniejszość, której organizmy reagują na...

zobacz więcej

Czym innym jest jednak funkcjonowanie „deep state”, czym innym korupcja, a czym innym „opowieści dziwnej treści” o akcji przykrywkowej dla kryzysu finansowego pod kryptonimem „pandemia”. I dla własnego dobra oraz zdrowia psychicznego musimy nauczyć się to odróżniać.

Na szczęście uczeni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles (UCLA) pod kierunkiem Vwani Roychowdhury udzielają odpowiedzi, jak opowiadają się teorie, a jak realne spiski. Na łamach czasopisma naukowego „Plos One” z 16 czerwca pokazali oni, jak za pomocą sztucznej inteligencji i koncepcji z zakresu literaturoznawstwa rozłożyć na czynniki pierwsze największa teorię spiskową 2016 r., czyli „Pizzagate”, odróżniając ją w trakcie owego rozkładania od realnego spisku, prowadzącego do skandalu pod nazwą „Bridgegate” z 2013 r.

Krótkie przypomnienie, o co chodziło w obu sytuacjach. Zwłaszcza że teoria spiskowa Pizzagate żyje w różnych internetowych czarnych dziurach dla „płaskoziemców” do dziś, pod różnymi nazwami, ożywiana w rozmaitych kombinacjach przez kolejnych „anonimowych blogerów”.

Bierze ona swój początek z Wikileaks (ujawnienie maili Johna Podesty, które miały zawierać zakodowane informacje), a swą nazwę od waszyngtońskiej pizzerii Planet Ping Pong, w której w wymyślnych satanistycznych rytuałach swej pedofilskiej skłonności miała się oddawać sama Hillary Clinton wraz w „większą połową” amerykańskiego stołecznego establishmentu. Miało się to dziać pod światłym przywództwem braci Podesta (John Podesta był szefem kampanii prezydenckiej Hillary Clinton, jego brat Tony to znany na Kapitolu lobbysta i kolekcjoner sztuki).

Mamy bakterie w nosie!

Bakterie są wszędzie, dlaczegóż więc nie miałoby być ich w nosie? Co innego jednak zabłąkani wędrowcy czy groźne patogeny, a co innego stabilny,...

zobacz więcej

„Bridgate” była z kolei, jak wykazało śledztwo federalne, realnym lokalnym spiskiem kierowanym przez gubernatora stanu New Jersey Chrisa Christie, będącym atakiem odwetowym na burmistrzu Fortu Lee Marku Sokolichu. To Demokrata, który nie poparł Christie jako kandydata w 2013 r. wyborach w New Jersey.

Skandal, który wtedy wybuchł, kosztował Christie'go nominację w prawyborach Republikanów w 2016 r. – zrezygnował z kandydowania. Rzecz cała była prosta. Polegała na tym, że ludzie Christie'go wydali polecenie zamknięcia pasów ruchu na głównym punkcie poboru opłat za przejazd mostem George'a Washingtona – jednej z najważniejszych arterii komunikujących NYC (Manhattan) z New Jersey, a dokładnie właśnie Fort Lee. To doprowadziło do rozlicznych kolizji, gigantycznego korka i zagrożenia życia wielu ludzi, nie mówiąc o stratach ekonomicznych i oburzeniu na Bogu ducha winnego burmistrza, śledztwa i wykrycia prawdziwych inspiratorów dramatycznego zamieszania.

Po tym krótkim przypomnieniu nie tak dawnych w końcu historii, wróćmy do specjalistów z zakresu socjologii z Uniwersytetu Kalifornijskiego. Wychodzą oni w swojej publikacji od oczywistego spostrzeżenia, że zasadniczo socjolodzy i medioznawcy, a nawet wywiady białe i wojskowe, mają rozpracowane ścieżki, po jakich teorie spiskowe poruszają się w mediach społecznościowych.

Politolodzy, ekonomiści i historycy mają rozpracowane, jak niszczące w swych skutkach jest rozpowszechnianie spiskowych teorii i wybuchy skandali w ramach odkrycia prawdziwych spisków. Nikt się jednak dotąd, zwłaszcza przy użyciu potężnej analizy językowej za pomocą stosownych algorytmów sztucznej inteligencji (AI), nie pochylił nad sposobem, w jaki „opowiadają się” takie historie.

BCG szczepionką wielofunkcyjną

Historia tej szczepionki, która wsparła walnie walkę z gruźlicą, zwłaszcza u małych dzieci, liczy sobie już 100 lat. Jej kariera w sytuacji...

zobacz więcej

Oczywiście niejeden z nas spotkał ostatnio w mediach społecznościowych tabelkę sześć kolumn na sześć wierszy, pozwalającą złożyć dowolne zdanie „teorii” dotyczących COVID-19, szalejących w internecie, z prostych umieszczonych w tabelce słów: 5G, wirusy, zabija, nie istnieją, ukrywa, rząd, etc.

Jednak w realnym świecie ludzie siedzą w internecie z pewnością za długo, a ich wiedza ze szkoły już się częściowo ulotniła, ale nie aż do tego stopnia, by zaspokajały ich tego typu banalne w swej prostocie nonsensy. Opowiadane im zatem historie „które ukrywa rząd” ten lub ów, są zatem skonstruowane tak, by wciągały i angażowały.

Aby nauczyć AI, co to narracja, uczeni posłużyli się teoriami z zakresu literaturoznawstwa piszącego po francusku litewskiego językoznawcy Algirdasa Julien Greimasa żyjącego w XX w. Postawili przed AI zadanie zanalizowania, a następnie zbudowania szkieletu narracyjnego teorii spiskowej z mediów społecznościowych w kontraście do prawdziwych skandali opisywanych w mediach. „Maszyna licząca” uczyła się, o co chodzi, właśnie analizując materiały związane tak z „Pizzagate”, jak i „Bridgegate”. Jakościowe teorie Greimasa posłużyły zaś w tym wszystkim do stworzenia, tak jak i on czynił, graficznego modelu pozwalającego uczyć maszynę.

Chlorokina, „The Lancet”, WHO i nauka w czasach zarazy na ostrym zakręcie

3 czerwca dziennikarze śledczy „The Guardian” wykryli i opisali, że w jednym z najbardziej prestiżowych tygodników medycznych „The Lancet” 22 maja...

zobacz więcej

W owym grafie węzły reprezentują aktorów (postaci działające w opowieści), a liczne krawędzie i pętle między węzłami wychwytują relacje specyficzne dla kontekstu. Posty i wiadomości są traktowane jako probierze pozwalające wyróżniać kolejne pod-grafy ukrytej sieci narracyjnej.

W grafie takim można szaleć dalej, nadając większą lub mniejszą wagę niektórym węzłom, co pozwala uchwycić kontekst narracyjny. Tak że sieci zaczynają wyglądać jak ponakłuwane szpilkami połączonymi nićmi różnych kolorów mapy wypełniające szopę Johna Nesha, „pięknego umysłu” z filmu Rona Howarda. A AI szybko się uczy, bo dostaje „pokarm dla algorytmów” w zrozumiałej dla siebie formie grafu.

Analiza wykazała, że realne spiski i skandale są proste – skupiają uwagę na pojedynczej tzw. domenie narracyjnej. Natomiast teorie spiskowe mają właśnie tę tendencję do wiązania dosłownie „wszystkiego ze wszystkim”. Telefonii 5G z chorobą wirusową na przykład. Narracje są trudne do prześledzenia, szalenie wielowątkowe i przez to zdają się tajemnicze. Wybuchają też w tej niezmiernie złożonej formie i szybko „krystalizują”. Dokładanie do nich kolejnych faktów wynika na ogół ze sklejania kilku teorii spiskowych ze sobą. A nie jak w przypadku np. śledztw dziennikarskich czy prokuratorskich, mających na celu odkrycie jakiegoś realnego spisku, obudowują się opisem faktów powoli i stopniowo.

Praca uczonych z UCLA to doskonały początek dla zbudowania stosownych sztucznych inteligencji pozwalających zasadniczo automatycznie, poprzez analizy strukturalne, odsiewać ziarno informacji o prawdziwym skandalu od plew teorii spiskowych. Publiczne (np. rządowe) i prywatne (np. należące do mediów) centra analityczne potrzebują takiego zautomatyzowanego rozwiązania na przedwczoraj.

Liczba teorii spiskowych grasujących w sieci internetowej już dawno przekroczyła bezpieczny poziom. Służą one wojnie hybrydowej, wzbudzaniu paniki i ograniczaniu dostępu do prawdziwych informacji. Oraz rozmywaniu realnych spisków i skandali np. korupcyjnych.

źródło:
Zobacz więcej