Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

„GP”: Biznesmen zeznaje o korupcji. „Daliśmy na Platformę 600 tys. euro”

Część informacji przekazanych przez biznesmena została potwierdzona przez śledczych – twierdzą źródła „GP” (fot. REUTERS/Peter Andrews)

W łódzkim wydziale Prokuratury Krajowej toczy się wielowątkowe śledztwo korupcyjne, w którym przewijają się nazwiska znanych przedsiębiorców i polityków – podaje „Gazeta Polska”. Jak twierdzi informator tygodnika, prokuratorzy weryfikują m.in. zeznania biznesmena z branży węglowej Marcina W. Utrzymuje on, że jego interesy z Rosjanami i spółką CIECH miała zabezpieczać za 600 tys. euro ekipa rządowa z PO.

Ustawione przetargi za pół miliarda, korupcja i poseł PO. Akt oskarżenia ws. afery melioracyjnej

Prokuratura Krajowa skierowała do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia w sprawie afery melioracyjnej. Głównym oskarżonym jest poseł...

zobacz więcej

„GP” przypomina, że na początku czerwca 2014 roku Centralne Biuro Śledcze Policji dokonało serii zatrzymań wśród biznesmenów związanych z branżą węglową. Wśród zatrzymanych był Marcin W.

Falenta w tle

„W., dobry znajomy i kontrahent Marka Falenty, usłyszał wówczas zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Był przesłuchiwany przez bydgoskich śledczych i CBŚ, a służby zabezpieczyły m.in. jego telefon, który później – jak według naszego informatora twierdzi W. – uległ zniszczeniu” – wyjaśnia gazeta.

Tygodnik podaje także, że trzy lata później W. złożył zeznania w katowickiej Prokuraturze Regionalnej, które były jednym z głównych powodów wszczęcia w 2018 roku wielowątkowego śledztwa korupcyjnego przez Łódzki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej.

Rosja, CIECH, Kulczyk

Wraca afera z żoną Jońskiego, którą zatrzymało CBA. W tle korupcja i kiełbasa

Dziennikarze „Wiadomości” przypomnieli sprawę, w której zarzuty usłyszała żona polityka SLD – dziś Koalicji Obywatelskiej – Dariusza Jońskiego....

zobacz więcej

„W Katowicach W. zeznawał jako świadek w śledztwie dotyczącym prywatyzacji spółki CIECH, prowadzonym przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach” – informuje „GP” i podaje, że 12 lutego 2018 roku Paweł T. i trzej inni urzędnicy resortu skarbu za rządów PO-PSL zostali zatrzymani przez CBA. Prokuratura Regionalna w Katowicach – przesłuchująca kilka miesięcy wcześniej Marcina W. – postawiła im zarzuty niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień właśnie przy prywatyzacji CIECH-u.

„Katowickie zeznania Marcina W. w sprawie sprzedaży przez państwo CIECH-u to jedno. Drugie to jego opowieści o tym, jak ten rzekomo planowany biznes w łańcuszku »Rosjanie/KTK – Składy Węgla – CIECH/ Kulczyk« miał być »ochraniany« przez polski rząd czy też ogólniej: przez władzę” – czytamy. Gazeta dodaje, że według Marcina W. za możliwość pośredniczenia w tym węglowym interesie Falenta i W. musieli zapłacić rządzącym „prowizję” w wysokości 600 tys. euro.

Część informacji przekazanych przez W. – jak twierdzą źródła „GP” – została przez śledczych potwierdzona. „I nie chodzi tylko o prywatyzację CIECH-u, lecz także o pieniądze, jakie miał przekazać na fundację związaną z małżonką prominentnego polityka SLD, dziś działającego w Koalicji Obywatelskiej” – mówi informator cytowany przez „GP”.

Pojawia się nazwisko syna byłego premiera

Tusk w cieniu Tuska. Kim jest Michał, syn byłego premiera?

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold zdecydowała w środę o przesłuchaniu Michała Tuska, który był zatrudniony w liniach lotniczych OLT Express,...

zobacz więcej

Dodaje, iż śledczy przesłuchiwali także żonę W., która zeznała, że w 2017 roku Marcin W. wspomniał jej – lakonicznie i mimochodem – o rzekomym przekazaniu trzy lata wcześniej torby z pieniędzmi Michałowi Tuskowi".

Według „GP”, organy ścigania musiały uznać, że są choćby minimalne podstawy do weryfikacji rewelacji W. z 2017 roku, skoro rok później Prokuratura Krajowa (PK) wszczęła m.in. w związku z nimi nowe postępowanie. Tygodnik podkreśla, że toczy się ono w sprawie, a nie przeciw komuś.

Tusk zaprzecza

Sam Michał Tusk „stanowczo zaprzeczył, jakoby kiedykolwiek miał kontakt z W. lub Falentą”. „Nigdy nie poznałem Pana Marka Falenty, znam go wyłącznie z publikacji prasowych. Nie znam osoby o nazwisku Marcin W. Nigdy nie byłem (nie wiem nawet, gdzie to jest) na ul. Nullo w Warszawie ani w jakimkolwiek biurze Pana Marka Falenty, tym samym nie mogłem nic odbierać” – odpowiedział na pytania „Gazety Polskiej”.

źródło:
Zobacz więcej