Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Jest zgoda na areszt dla prokuratora ze stolicy

Decyzję podjęła Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego (fot. arch.PAP/Leszek Szymański)

Andrzej Z. może odpowiadać karnie, a nawet trafić do tymczasowego aresztu. Decyzję podjęła właśnie Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego – poinformowała „Rzeczpospolita”.

Romeo nękał prokuratora, żeby ten zwolnił jego ukochaną z aresztu

32-letni mieszkaniec Wrocławia chciał groźbami zmusić jednego z prokuratorów, aby ten zwolnił z aresztu jego konkubinę. Mężczyzna wysłał śledczemu...

zobacz więcej

Jak podaje gazeta, Izba Dyscyplinarna SN zezwoliła na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej i tymczasowe aresztowanie prokuratora Andrzeja Z. Podsądny nie stawił się.

„Sprawa dotyczy warszawskiego śledczego (Warszawa Praga-Północ), któremu prokurator zamierza postawić zarzut korupcji (przyjęcie korzyści materialnych i osobistych) oraz utrudniania śledztwa (miał działać na jego szkodę). Chodzi o jedną ze spraw, które śledczy Z. prowadził. Był to proces karny o uszkodzenie ciała. W sprawie tej posypały się tymczasowe aresztowania. Po jakimś czasie jeden z domniemanych sprawców wyszedł na wolność. I to właśnie jego przypadek prokuratura wiąże z możliwością przyjęcia korzyści majątkowej przez prokuratora prowadzącego sprawę” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Gazeta informuje, że tydzień temu w Izbie Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego odbyło się inne posiedzenie w tej sprawie. Prokurator Z. skarżył się na odmowę dostępu do akt. Na taki dostęp nie zgodził się prokurator prowadzący sprawę. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego utrzymała jego decyzję w mocy.

Podaje też, że prokurator Andrzej Z. prowadził kilka głośnych spraw, m.in. w 2019 r. sprawę o oblanie kwasem starszej kobiety.

Pięć lat temu w jednej z kamienic na warszawskiej Pradze doszło do tragedii. Nieznany sprawca oblał kwasem siarkowym 75-letnią kobietę i uciekł. Dramatyczne sceny rozegrały się w windzie. Na pomoc zaatakowanej kobiecie rzuciła się sąsiadka. 75-latka w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

„Mimo dużego zaangażowania policjantom przez blisko pięć lat nie udało się ustalić, kto i dlaczego zaatakował kobietę na warszawskiej Pradze. Punktem zwrotnym miało się okazać zeznanie jednego ze świadków. Dzięki niemu postawiono zarzuty podżegania, pomocnictwa i sprawstwa. Sprawcami tragedii okazały się osoby wielokrotnie karane, m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej” – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

źródło:

Zobacz więcej