Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

Spalili prostytutkę, handlowali narkotykami na masową skalę. „Braciaki” staną przed sądem

Kierowanie gangiem, spalenie żywcem prostytutki i usiłowanie zabójstwa drugiej, produkcja i handel narkotykami, a przede wszystkim czerpanie korzyści z nierządu w Polsce i Danii – to najpoważniejsze przestępstwa, o które zostali oskarżeni bracia B. – Aleksander, Leszek i Paweł. Banda z Gdyni stała się słynna, gdy po jej zatrzymaniu w 2013 roku śledczy ujawnili zdjęcia prostytutek z tatuażami między innymi „własność Braciaków”. Kobiety twierdziły, że robiły to z własnej woli.

Banda „Braciaków” to najlepszy dowód na transformację jaką pod koniec pierwszej dekady XXI wieku przeszli stadionowi chuligani. Trzej bracia B. zaczynali od rozrób i drobnej gangsterki pod okiem ojca Jana, byłego policjanta.

Senior był jednak członkiem gangu, który w latach 1998-2002 napadał na tiry i porywał ludzi dla okupu. To też była dosyć nietypowa banda, nazywano ją „gangpol”, bo stworzyli ją policjanci.

Sąd wznowił proces tzw. gangu sutenerów

Sąd Okręgowy w Gdańsku wznowił proces 20 osób, oskarżonych o czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji co najmniej 70 kobiet. Grupa zwana...

zobacz więcej

Jak sekta

W 2009 roku grupa „Braciaków” weszła w sutenerski biznes. Werbowała kobiety do swoich lupanarów w modnych klubach i dyskotekach Trójmiasta. Potem oferowała pożyczki na przykład na powiększenie piersi i w ten sposób uzależniała od siebie kobiety. Do tego stopnia, że część z nich tatuowała sobie na ciele takie deklaracje: „Kocham mojego pana i władcę Braciaka”, „Własność Pawła", „Niewolnica pana Olka”, „Wierna suka Leszka”. Za sprawą tych napisów o gangu pisały media na całym świecie.

Według śledczych część kobiet była pod takim wpływem grupy, że piętnowały się z własnej woli. – Nikt ich nie zmuszał do tego. Ale było pewnego rodzaju „oczekiwanie” ze strony braci, aby kobiety to zrobiły. Obiecano im, że wtedy znajdą się w kręgu bardzo bliskich osób „Braciaków”. A część prostytutek była bardzo mocno związana emocjonalnie z szefami – opowiada jeden z trójmiejskich śledczych.

Prostytutki musiały jednak wykonywać każde polecenie bossów. Nieposłuszeństwo było surowo karane. Na sutenerstwie gang miał zarobić blisko 6 milionów złotych.

Oznaczali prostytutki tatuażami, jedną spalili, przemycali narkotyki. Gang „Braciaków” rozbity

CBŚP doprowadziło do zatrzymania w Hiszpanii braci Aleksandra i Leszka B., uważanych za liderów bezwzględnego gangu „Braciaków”. Mężczyźni ukrywali...

zobacz więcej

Łaska sądu

Pierwszy raz gang „Braciaków” rozbiło we wrześniu 2013 roku CBŚ. Rok później Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku oskarżyła wszystkich bossów oraz ich 18 współpracowników i podwładnych między innymi o „działanie w zorganizowanej grupie przestępczej, posiadanie znacznej ilości narkotyków, zmuszanie do nierządu i czerpanie korzyści z cudzego nierządu oraz paserstwo luksusowych pojazdów.

Wydawało się, że bracia B. na długie lata trafią za kraty, ale w 2015 roku, po kilku miesiącach od rozpoczęcia procesu, sąd uchylił bossom areszty. Zamienił je na kaucję po 60 tysięcy złotych i zakaz opuszczania kraju. Jak można się tego było spodziewać, bracia i ich kamraci nie zamierzali spokojnie czekać na koniec procesu.

Gangsterzy wpadli na pomysł rozkręcenia seks-biznesu w Danii. Według prokuratury zorganizowali kilka tak zwanych mieszkaniówek. Pracowały tam Polki, werbowane dobrowolnie lub szantażem. Część z nich pracowała dla gangu przed pierwszym uderzeniem w „Braciaków”.

Agencje miały być także wykorzystywane do handlu narkotykami dostarczanymi przez organizację braci B.

Seksgang „Judith”, czyli powrót „dziewczyn z Dubaju”

Młode Polki, Ukrainki i Białorusinki można było wynająć na noc za kilkaset euro od „sztuki” w ramach oferty 30-letniej burdelmamy Judyty D. ps....

zobacz więcej

Konkurencja

Gang z gdyńskiego Witomina nie był jedyną organizacją przestępczą, która chciała podbić Danię. 10 stycznia 2017 roku w Aalborgu dziewięciu mężczyzn podpaliło jeden z domów, w którym mieścił się „salon masażu”. Jak się później okazało, celem napastników miała być osoba konkurująca z bandą „Braciaków” o kontrolowanie prostytucji w kilku regionach Danii. Zamaskowani bandyci wpadli do budynku, rozlali w pomieszczeniach benzynę i podpalili ją za pomocą świecy dymnej.

Sprawcy przedobrzyli. Wybuch oparów benzyny powalił jednego z podpalaczy, który sczezł w płomieniach. Jeden z jego kompanów doznał poważnych oparzeń. Niestety, w pożarze zginęła również 31-letnia prostytutka z Polski. Jej młodsza koleżanka przeżyła, ponieważ zdołała wyskoczyć przez okno.

Polskie i duńskie służby ustaliły, że napastnicy przyjechali z Trójmiasta. Okazało się, że ataku dokonało sześciu gangsterów. Użyli dwóch samochodów z wypożyczalni, ale nie wykasowali danych z ich GPS-ów.

W kwietniu 2017 roku na terenie Polski zatrzymano sześciu podejrzanych, którzy usłyszeli zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej i dokonania zabójstwa. W listopadzie 2017 roku zatrzymano w Niemczech kolejnego ze sprawców. Jednak bossowie grupy zdołali się wymknąć z obławy. Bracia pojechali do Hiszpanii.

Prokuratura Regionalna zarzuciła „Braciakom” zlecenie podpalenia w Danii. W związku z tym Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał za nimi Europejskie Nakazy Aresztowania.

Gang sutenerów z Trójmiasta przed sądem. Kobietom tatuowali imiona „właścicieli”

Kobiety, które dla nich pracowały miały wytatuowane na ciele imiona, jak to nazywano, swoich „właścicieli”. Przez cztery lata gangsterzy byli...

zobacz więcej

Hiszpański azyl

W polowanie na braci B. zaangażowali się policjanci z czterech krajów: Polski, Danii, Holandii i Hiszpanii. Okazało się, że przestępcy mogą być zamieszani w hurtowy handel marihuaną z Półwyspu Iberyjskiego i haszyszem z Maroka. W połowie marca 2019 roku podczas międzynarodowej operacji w Hiszpanii zatrzymano pięć osób, w tym Aleksandra i Leszka B. W Hiszpanii wpadł także ostatni z ośmiu uczestników zamachu w Aalborgu.

Dzięki informacjom od funkcjonariuszy CBŚP i śledczych z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku w Hiszpanii przejęto 220 kg haszyszu i zlikwidowano plantację, na której rosło niemal 2,5 tysiąca krzewów konopi o wysokości dochodzących do dwóch metrów. Można z nich było uzyskać co najmniej 750 kg marihuany. Produkcją i przemytem narkotyków mieli się zajmować bracia i ich gang. W Hiszpanii wpadł też kilka miesięcy później Paweł B.

W tym samym czasie w Polsce zatrzymano ojca bossów. Usłyszał zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i czerpania korzyści z cudzego nierządu. Wpadł także trójmiejski adwokat, który na polecenie braci miał nakłaniać jedną z prostytutek do zmiany zeznań.

Przed kilkoma dniami Prokuratura Regionalna w Gdańsku skierowała do Sądu Okręgowego w Gdańsku akt oskarżenia w sprawie gangu „Braciaków” i morderstwa w Danii. Na ławie oskarżonych zasiądzie trzech braci i ich ojciec oraz 12 innych osób.

Prokuratura zarzuciła im popełnienie łącznie ponad 40 przestępstw, między innymi „udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, dokonania i usiłowania dokonania zabójstwa, czerpania korzyści z cudzego nierządu, posiadania i wprowadzenia do obrotu znacznej ilości środków odurzających i substancji psychotropowych, a także nakłaniania do składania fałszywych zeznań”.

Zleceniodawcom oraz wykonawcom ataku na dom w Aalborgu grozi nawet dożywocie.

źródło:
Zobacz więcej