RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Międzynarodowa gra wokół Iraku

W nocy z czwartku na piątek iraccy antyterroryści wkroczyli do bazy proirańskiej milicji Kataib Hezbollah w Bagdadzie (fot. Ali Makram Ghareeb/Anadolu Agency via Getty Images)

W nocy z czwartku na piątek iraccy antyterroryści wkroczyli do bazy proirańskiej milicji Kataib Hezbollah w Bagdadzie. Dalszy ciąg zdarzeń rodzi wiele pytań i jest próbą sił między stronnikami Iranu i USA w Iraku. Tymczasem w irackim Kurdystanie trwa turecka interwencja militarna, którą Bagdad uważa za nielegalną, ale zdaje się nią niezbyt przejmować.

Chaos polityczny i koronawirus z Iranu w Iraku

Przeciwnikom irackiego premiera Mohammeda Allawiego udało się zablokować powołanie nowego rządu. Przyczyną była próba odpartyjnienia składu nowego...

zobacz więcej

Kto jest kim w siłach zbrojnych Iraku

Counter Terrorism Service (CTS) to elitarne oddziały antyterrorystyczne od lat szkolone przez Amerykanów i uznawane za neutralne wobec irackich podziałów etniczno-religijnych. Na ich czele stoi gen. Abdel-Wahab as-Saadi, jeden z kluczowych dowódców w czasie wojny z Państwem Islamskim. We wrześniu 2019 r. ówczesny premier Adel Abdul Mahdi usunął as-Saadiego z dowództwa w CTS, co zostało odczytane jako skutek irańskich nacisków. Saadi stał się wówczas bohaterem ulicznych protestów. Gdy w maju urząd premiera objął Mustafa al-Kadhimi, to od razu przywrócił on as-Saadiego do CTS, mianując go dowódcą tej kluczowej w strukturze irackiego bezpieczeństwa formacji.

Kataib Hezbollah to natomiast jedna z najbardziej proirańskich milicji w Iraku, przy czym formalnie wchodzi w skład sił zbrojnych Iraku jako 45,46 i 47 brygada Haszed Szaabi. Samo Haszed Szaabi, nazywane często nieprecyzyjnie „szyickimi milicjami” od grudnia 2016 r. stanowi część irackich sił zbrojnych jako odrębna formacja pozostająca poza kontrolą zarówno Ministerstwa Obrony jak i MSW. Podlega ona premierowi, a jej działania są koordynowane przez szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Haszed Szaabi powstało przy tym w 2014 r. i również odegrało kluczową rolę w wojnie z Państwem Islamskim.

Od początku składało się z różnych milicji, z których Kataib Hezbollah było jedną z największych. Dowódcą polowym całego Haszed Szaabi był zresztą właśnie dowódca Kataib Hezbollah Abu Mahdi al-Muhandis, zabity wraz z gen. Kassemem Sulejmanim na bagdadzkim lotnisku przez Amerykanów w styczniu br. Warto dodać, że w 2018 r. teoretycznie nastąpiła unifikacja milicji poprzez przekształcenie ich w brygady. Faktycznie jednak Kataib Hezbollah żyje podwójnym życiem tj. z jednej jako trzy brygady Haszed Szaabi gdy wykonuje zadania takie jak walka z komórkami ISIS, a także wtedy gdy potrzebuje parasola ochronnego w związku ze swoim „drugim życiem” jako milicji ostrzeliwującej pozycje USA w Iraku i realizującej tam interesy Iranu.

Zemsta Kataib Hezbollah

To krótkie wyjaśnienie konieczne jest, by zrozumieć to, co się stało w nocy z 25 na 26 czerwca i w kolejnych dniach w Bagdadzie. Warto jednak jeszcze dodać, że gdy w maju Mustafa al-Kazimi został premierem to Kataib Hezbollah było jedną z nielicznych sił, która tę decyzję ostro krytykowała, grożąc nieuznawaniem władzy Kazimiego. Miało to miejsce, mimo że Iran poparł Kazimiego i oficjalnie głosił, że objęcie przez niego stanowiska szefa irackiego rządu jest przejawem jedności szyickiej i klęską sunnickich państw Półwyspu Arabskiego dążących, wg Iranu, do destabilizacji Iraku. W rzeczywistości Irańczycy musieli się nieźle natrudzić, by spacyfikować niechęć do Kazimiego w szeregach swoich irackich stronników w Haszed Szaabi oraz parlamencie. Wynikało to z faktu, iż Kataib Hezbollah oskarża Kazimiego o to, że pomógł USA zabić gen. Sulejmaniego oraz Abu Mahdiego. Kazimi był bowiem w tym czasie szefem irackiej bezpieki i według tych oskarżeń miał przekazać Amerykanom dane dotyczące przemieszczania się obu dowódców. W irańskich mediach te zarzuty nigdy jednak nie zostały podniesione.

Iran uznał Pentagon i siły zbrojne USA za organizację terrorystyczną

Irański parlament przyjął ustawę uznającą armię amerykańską i cały Pentagon jako organizację terrorystyczną. To odpowiedź na ubiegłotygodniowy atak...

zobacz więcej

Dokładnych wersji na temat okoliczności ataku CTS na bazę Kataib Hezbollah i późniejszych konsekwencji jest kilka. Z jednej strony media związane z Arabią Saudyjską czy Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi sugerowały, że Kataib Hezbollah szykowała się do ataku na premiera, zabicia go i dokonania zbrojnego przewrotu. Media irańskie z kolei, np. agencja mehr, uznały to za kompletne bzdury i przedstawiły inną wersję, oskarżając USA o to, że przy pomocy CTS chciały dokonać „zamachu stanu” w Iraku, uderzając w jedną z formacji zbrojnych tego kraju na podstawie spreparowanych informacji.

„Strategiczny dialog” Iraku z USA

Warto przy tym przypomnieć, że po zabiciu gen. Sulejmaniego i Abu Mahdiego iracki parlament przyjął niewiążącą rezolucję żądającą opuszczenia Iraku przez wojska USA. Amerykanie oficjalnie zignorowali to wezwanie, bo rząd iracki nie wypowiedział umowy, na podstawie której te wojska stacjonują. Ale nasilające się ataki ze strony Kataib Hezbollah zmusiły USA do ewakuacji swoich żołnierzy z wielu baz i koncentracji ich pod Bagdadem. W kwietniu Mike Pompeo zapowiedział, że w czerwcu rozpocznie się „strategiczny dialog” z rządem irackim, który obejmie również kwestię obecności wojsk amerykańskich w Iraku. I rzeczywiście, w połowie czerwca irackie MSZ i amerykański Departament Stanu wydały wspólne oświadczenie dotyczące rozpoczęcia negocjacji. Znalazła się tam również informacja o planowanej redukcji sił amerykańskich w Iraku.

Irańczycy oraz Haszed Szaabi chcą jednak doprowadzić nie tyle do redukcji co do całkowitego pozbycia się USA z Iraku. Z drugiej strony USA wiążą kwestię wycofania części swoich sił z rozwiązaniem Haszed Szaabi jako samodzielnej formacji. Nie jest to jednak takie proste, gdyż Haszed Szaabi liczy obecnie prawie 150 tys. żołnierzy, przy czym nadal uczestniczy w operacjach przeciwko coraz bardziej aktywnym komórkom ISIS. Zresztą, tuż po objęciu urzędu przez Mustafę al-Kazimiego odwiedził on kwaterę główną Haszed Szaabi i założył nawet mundur tej formacji. Oficjalnie zademonstrowano jedność i wzajemne poparcie. Ale Iran nie był zadowolony z przebiegu rozmów Irakijczyków z Amerykanami, a Kataib Hezbollah znów zaczął ostrzeliwać pozycje USA. Ponadto Kazimi aresztował kilka osób z innych milicji, które były zamieszane w zabójstwa uczestników antyrządowych protestów.

Innym znaczącym aspektem jest to, że ani premier ani nowy minister spraw zagranicznych nie odbyli jeszcze żadnej wizyty zagranicznej. Kilka dni temu szef irackiej dyplomacji zapowiedział jednak, że w pierwszej kolejności zamierza odwiedzić Rijad i Teheran, co jest wyrazem kontynuacji polityki równowago w stosunkach zagranicznych. Ale jeden z członków rządu już pojechał zagranicę. Chodzi o wizytę ministra finansów Alego al-Alawiego (nawiasem mówiąc jest on szyitą) w Arabii Saudyjskiej, gdzie omawiał on import gazu i energii elektrycznej z sunnickich państw Półwyspu Arabskiego. Obecnie Irak w tym względzie zależny jest od dostaw z Iranu, więc te rozmowy z całą pewnością nie mogły podobać się w Teheranie.

Pociski spadły na amerykańskie bazy w Iraku

Amerykańskie bazy wojskowe w Iraku: Al-Asad oraz w mieście Irbil zostały ostrzelane w nocy z wtorku na środę. Irańska Gwardia Rewolucyjna...

zobacz więcej

Sprzeczne informacje

Po wkroczeniu do bazy Kataib Hezbollah CTS zatrzymało 14 członków tej formacji, według niektórych relacji ujęto ich na gorącym uczynku w trakcie przygotowania do odpalenia kolejnych „katiusz”. Premier w tym czasie wydał krótkie oświadczenie, że nie dopuści do nielegalnych ataków na terenie kraju, które zagrażają bezpieczeństwu Iraku. Było to jedyne oficjalne stanowisko władz Iraku w całej sprawie mimo, że media irackie, irańskie i arabskie trąbiły o niej przez kilka następnych dni, podając sprzeczne informacje. Wiadomo, że Haszed Szaabi zareagowała błyskawicznie, dokonując demonstracji siły w Bagdadzie (niemniej do żadnych walk nie doszło). Po kilku godzinach CTS przekazało zatrzymanych do kwatery głównej Haszed Szaabi, choć formalnie byli oni nadal zatrzymani aż do poniedziałku.

Przedstawiciele Haszed Szaabi i związanego z nią bloku Fatah w parlamencie irackim publicznie twierdzili też, że Kazimi ich przeprosił za cały incydent i tłumaczył jakoby miał zostać wprowadzony w błąd. Inne źródła jednak nieoficjalnie zaprzeczają, że jakiekolwiek przeprosiny miały miejsce, a ze strony premiera nie ma żadnego oficjalnego komentarza. Ponadto dochodzi do tego jeszcze jedna zagadkowa kwestia. Kazimi, według wielu źródeł, miał w piątek odwołać ze stanowiska szefa Rady Bezpieczeństwa Narodowego Faliha al-Fayadha, kluczowego stronnika Iranu w strukturze bezpieczeństwa Iraku. Al-Fayadha już w 2018 r. próbował odwołać ówczesny premier Hajdar al-Abadi, co skończyło się tym, że Haszed Szaabi uznało tę decyzję za nielegalną, Abadi przestał być premierem, a na koniec sąd przyznał rację Haszed Szaabi.

Tym razem jednak premier miał rozdzielić funkcję szefa RBN i koordynatora ds. Haszed Szaabi, pozostawiając Fayadha na tym drugim stanowisku. Na pierwsze miał natomiast powołać b. ministra obrony Khalida al-Obeidiego, czyli kluczowego polityka proamerykańskiego bloku b. premiera Hajdara al-Abadiego. Decyzje te nie zostały jednak publicznie potwierdzone, ale również informacje na ten temat nie zostały zdementowane.

Retoryka sił proirańskich przeciwko Kazimiemu zaostrzyła się w kolejnych dniach. Kataib Hezbollah w swoich oświadczeniach pełnych inwektyw pod adresem premiera, nazywając go tam „demonem” i podtrzymując oskarżenia o udział w zamachu na Abu Mahdiego i Sulejmaniego, zaczęło również grozić mu „karą”, torturami i śmiercią. Zupełnie inna była narracja irańskich mediów, które nie atakowały Kazimiego. Sam premier ma w najbliższym czasie udać się w pierwszą zagraniczną podróż do Waszyngtonu w celu omówienia kwestii „strategicznego partnerstwa” Iraku i USA.

Hezbollah: Pomszczenie Sulejmaniego jest zadaniem wszystkich bojowników

Przywódca libańskiego ruchu Hezbollah Hasan Nasrallah oświadczył, że pomszczenie śmierci Kasema Sulejmaniego jest „odpowiedzialnością i zadaniem...

zobacz więcej

Turecka inwazja w Iraku

Tymczasem od prawie dwóch tygodni trwa turecka operacja militarna w irackim Kurdystanie. Choć oficjalnie wymierzona jest ona w znajdujące się tam bazy Partii Pracujących Kurdystanu (PKK czyli organizacji prowadzącej od 40 lat walki partyzanckie w Turcji), to już pierwszego dnia zbombardowano obóz dla uchodźców w Makhmur, a także zamieszkany przez jazydów Szengal, gdzie w 2014 r. doszło do ludobójstwa ze strony ISIS. W związku z tym apel o powstrzymanie tureckiej agresji wystosowała m.in. Nadia Murad, jazydka z Iraku, która otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. W czwartek turecki dron dokonał ataku w popularnym parku koło Sulejmani, w czasie gdy bawiły się tam rodziny z małymi dziećmi. Zginęło wówczas co najmniej 6 osób.

Turecka obecność wojskowa na terenie Kurdystanu irackiego nie jest żadną nowością, choć z punktu widzenia prawa międzynarodowego jest całkowicie nielegalna. Tereny te są jednak poza bezpośrednią kontrolą irackich federalnych sił bezpieczeństwa, gdyż zgodnie z konstytucją kontroluje je kurdyjska peszmerga, a konkretnie peszmerga związana z rządzącą w Erbilu Partią Demokratyczną Kurdystanu (PDK) Masuda Barzaniego, która utrzymuje dobre relacje z Turcją. Już obecnie Turcja ma tam 10 nielegalnych baz i zamierza założyć ich więcej, czemu PDK się nie przeciwstawia. Jednak operacja turecka wywołała protesty w Kurdystanie irackim. Żądania reakcji zarówno władz irackich jak i kurdyjskich, w tym skierowania sprawy do Rady Bezpieczeństwa ONZ, wystosowały też wszystkie partie kurdyjskie poza PDK.

Niemrawa reakcja władz kurdyjskich i irackich

Jednak zarówno z Erbilu jak i Bagdadu reakcje na tureckie działania są co najmniej niemrawe. Co prawda MSZ wezwał ambasadora Turcji, by wręczyć oficjalny protest, ale na tym się skończyło. I to mimo że szefem irackiej dyplomacji jest Kurd – Fuad Husejn. Związany on jest jednak z PDK. Protest wystosował też wywodzący się z konkurencyjnej partii kurdyjskiej iracki prezydent Barham Salih. Niemniej ani premier Kazimi ani też stronnictwo proirańskie nie wykazują niemal żadnego zainteresowania naruszeniem przez Turcję suwerenności Iraku i zabijaniem jego obywateli. Jeśli chodzi o Kazimiego to wynika to zapewne z ostrożności, gdyż jego artykuły z czasów, gdy był komentatorem portalu Al Monitor nie wskazują na to by sprawa tureckich działań zbrojnych w Iraku była mu obojętna lub by był w tym zakresie stronnikiem Ankary.

Natomiast jeśli chodzi o stronników Iranu to sprawa jest bardziej złożona. Na początku interwencji tureckiej doszło bowiem do bezprecedensowej (choć nieoficjalnej) współpracy wojskowej Turcji i Iranu przeciwko PKK. Turcja długo o to zabiegała ale dotąd Iran odmawiał. Ciekawa, choć niepotwierdzona, informacja pojawiła się też w niedzielę. PKK miało ostrzeliwać tureckie czołgi i pojazdy opancerzone z wyrzutni przeciwpancernych MILAN. Jest to sensacyjne gdyż sprzęt ten przekazany został w 2014 r. przez Niemców kurdyjskiej peszmerdze do walki z ISIS. Jeśli informacja ta okaże się prawdziwa to dla PKK byłoby to ogromne wzmocnienie, natomiast otwarte byłoby pytanie jak się ten sprzęt dostał w ręce PKK. Peszmerga bowiem z PKK nie współpracuje.

źródło:
Zobacz więcej