RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Program niezależnego prezydenta? Zaraz ktoś z partii podrzuci

Partia wyznaczyła już zadanie „niezależnemu” kandydatowi (fot. PAP/Paweł Supernak, Łukasz Gągulski)

Rafał Trzaskowski na dwa dni przed wyborami myśli nad programem. Przewodniczący PO Borys Budka wprawdzie szczerze przyznaje, że prezydentowi niepotrzebny program, tylko większość w Sejmie, którą zapewni mu Koalicja, ale Grzegorz Schetyna uspokaja, że program ktoś podrzuci pod koniec tygodnia, a dokument będzie bardzo podobny do programu KO. Pozostaje tylko pytanie, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na niezależność kandydata, o której zapewnia on w co drugim zdaniu?

Duda i Trzaskowski odkryli karty. To dwa różne światy

Nie wiadomo jeszcze, jaki, będzie ostateczny budżet odbudowy UE. Jednak już na etapie projektów widać, że istnieją również dwa pomysły zarówno na...

zobacz więcej

Sztabowcy Rafała Trzaskowskiego na debatę w TVP wyposażyli go w gadżet, który miał być asem w rękawie. – Polsce potrzebny jest silny prezydent, prezydent w pełni niezależny, taki, który pobudza rząd do działania. Prezydent – tu mówca zwrócił się do Andrzeja Dudy – który szanuje swój podpis – stwierdził uroczyście kandydat Platformy. W tym momencie wyciągnął tajną broń – długopis. Media opozycyjne od razu zrozumiały subtelną metaforę. „To był najmocniejszy moment debaty w TVP” – można było przeczytać na jednym z portali.

Rafał Trzaskowski jako niezależny prezydent? Brzmi fantastycznie. Jednak na ziemię sprowadził wszystkich najpierw jego obecny partyjny przełożony Borys Budka. Dopytywany, kiedy wreszcie jego kandydat przedstawi swój program na najbliższe pięć lat w Pałacu, odpowiedział, że prezydent to w końcu nie premier i w ogóle programu nie potrzebuje.

– Natomiast prezydent, żeby realizować program potrzebuje większości parlamentarnej i obiecuję, że po wygranej Rafała Trzaskowskiego zrobimy wszystko, żeby taką większość parlamentarną zbudować – powiedział.

Pomysł na Trzaskowskiego. Człowiek bez obciążeń popija sok z buraka

Małgorzata Kidawa-Błońska twierdzi, że wycofała się z kampanii, bo ciąży na niej uczciwa, choć niepopularna decyzja. To nieprawda. Rafał...

zobacz więcej

Powstaje więc pytanie, czyj program będzie realizował niezależny prezydent. Z odpowiedzią pośpieszył poprzedni szef KO Grzegorz Schetyna. Oświadczył, że program kandydata będzie gotowy przed końcem tygodnia. Wszystkim ulżyło. Ale były szef PO dodał, że będzie on oparty na programie wyborczym Koalicji Obywatelskiej.

Zostały dwa dni. Ktoś więc wpadł na pomysł, żeby po prostu zrobić kopiuj-wklej, potem troszkę przeredagować, pozmieniać akapity – i po kłopocie. W końcu główne hasło KO brzmi „Mamy dość!”. W tym przypadku chodzi o niezręczne pytania o dokument, na podstawie którego można by kandydata rozliczyć z jego obietnic.

Program więc będzie, ale problem pozostaje. W końcu program niezależnego kandydata naprędce sklecony z programu partii niezależności kandydatowi nie dodaje. Godna pochwały jest jedynie szczerość zaplecza partyjnego Trzaskowskiego. Nikt już nie opowiada o tym, że niezdrowo jest kumulować władzę w jednych rękach, przez chwilę nikt nie zapewnia, że prezydent Trzaskowski in spe będzie prezydentem wszystkich Polaków.

Premier: Z Trzaskowskim byłaby w Polsce sytuacja niezwykle trudna, weto dla weta

– Druga kadencja i współpraca z prezydentem Dudą jest kluczem do bardzo szybkiego wyjścia z kryzysu. Ludzie ufają panu prezydentowi i stwierdzą, że...

zobacz więcej

I to w czasach, gdy o swojej niezależności na okrągło poprzez „głowę” i „serce” opowiada Szymon Hołownia, bo nie ma jeszcze partii, która by go oficjalnie wspierała. Z kolei Robert Biedroń peroruje o tym, jak to przebiera już nogami, by się uniezależnić od swojego zaplecza.

Wnioski z takich pogwarek, choć niepodane w tak przejrzysty sposób, można już było usłyszeć dużo wcześniej. Jeszcze w lutym tego roku, a więc w czasach gremialnie wykasowanych z pamięci działaczy Koalicji Obywatelskiej, gdy startowała niejaka Kidawa-Błońska, a więc w owych dniach Grzegorz Schetyna jasno określił „ponadpartyjnemu” kandydatowi, jakie jego partia ma dla niego zadanie. Wystarczy, że przekona „wszystkich”, by koalicja „sił demokratycznych” przejęła Sejm, a co za tym idzie – pełnię władzy.

Gdyby zatem doszło do zmian w Pałacu, Trzaskowski będzie z pewnością szanował swój podpis. Z szacunkiem podpisze wszystko, co połączy "wszystkich" Polaków, to znaczy tych, którzy zagłosują na jego partię. Innych przecież nie będzie. Przynajmniej w zasięgu jego wzroku.

źródło:
Zobacz więcej