RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Niemcy i Rosjanie podnoszą lament. Zatrzymanie Nord Stream 2 realne jak nigdy

Celem nowych amerykańskich sankcji jest uniemożliwienie dokończenia Nord Stream 2 (fot. Sean Gallup/Getty Images)

Jeszcze niedawno przeciwnicy Nord Stream 2 uważali za sukces, że gazociąg ten będzie podlegać unijnej dyrektywie, poważnie ograniczającej monopolistyczne zapędy Gazpromu. Wszyscy właściwie pogodzili się z tym, że projektu nie da się zatrzymać, że zostanie ostatecznie zrealizowany. Teraz jednak, po tym, jak USA szykują kolejne sankcje, wizja jego niedokończenia jest coraz bliższa realizacji. To zaś wywołuje coraz bardziej nerwowe ruchy Berlina i Moskwy, które chcą wymusić na UE obronę swoich interesów.

Rosyjskie groźby bez efektów. NATO podnosi rzuconą rękawicę

Plany wycofania części amerykańskich żołnierzy z Niemiec, kolejne doniesienia o rosyjskich zbrojeniach i szerzona przez Kreml dezinformacja na...

zobacz więcej

Już pierwsze amerykańskie sankcje były zapowiedzią, że Waszyngton wie, w jaki sposób pokrzyżować rosyjsko-niemieckie plany po tym, jak mimo sprzeciwu Polski, Ukrainy i licznych krajów Europy Środkowo-Wschodniej, a także wielu europarlamentarzystów, nie udało się zatrzymać tego projektu przez UE.

Nałożenie na niego wymogów dyrektywy unijnej było sporym sukcesem przeciwników projektu Gazpromu, ale – umówmy się – było to marne pocieszenie dla wszystkich, którzy liczyli, że sensownymi argumentami, przeciwko jawnym kłamstwom płynącym z Moskwy i Berlina, uda się uniemożliwić jego realizację.

W grudniu zeszłego roku amerykańskie restrykcje sprawiły, że szwajcarska firma Allseas, kluczowa przy realizacji gazociągu, wycofała się z jego układania. Wtedy to Rosja zapowiedziała, że ukończy go samodzielnie. Do tej pory jednak nie zaczęła nawet prac. I chociaż do ukończenia NS2 potrzeba niewiele – długość brakującego podmorskiego odcinka wynosi w przypadku jednej z jego nitek 65 kilometrów, a drugiej – 85 kilometrów – to teraz rośnie szansa, że kontrowersyjna budowa nie powiększy się już nawet o metr.

A to dzięki inicjatywie dwóch amerykańskich senatorów, Republikanina Teda Cruza’a i Jeanne Shaheena z Partii Demokratycznej, którzy na początku czerwca przedstawili projekt ustawy, przewidujący zastosowanie amerykańskich sankcji na firmy uczestniczące w jego budowie. Mają one uderzyć zarówno w przedsiębiorstwa, dostarczające statki do układania rur na dnie morskim, jak i firmy, dostarczające statki do innych rodzajów prac związanych z układaniem rur, na przykład kopania rowów pod rurociąg.

Czarne chmury nad Gazpromem. USA szykują kolejne sankcje za Nord Stream 2

Gazprom w ostatnim czasie ponosi porażkę za porażką i ma coraz większe straty finansowe. Rosjanie wciąż jednak liczą, że uda im się dokończyć...

zobacz więcej

Restrykcje mają również dotyczyć towarzystw ubezpieczeniowych, które te statki ubezpieczają i firm zajmujących się certyfikacją rurociągu przed oddaniem go do eksploatacji. Nie zakładają jednak kar dla niemieckich rządowych agencji, chociaż sugerują to Rosjanie.

Jak zwraca uwagę BiznesAlert.pl, firmy niemieckie E.on/Uniper i BASF/Wintershall są pożyczkodawcami spółki Nord Stream 2 AG, która jest odpowiedzialna za budowę spornego gazociągu i w stu procentach należy do Gazpromu.

„Budowa gazociągu na ostatnim etapie w Danii nie będzie możliwa, jeżeli sankcje amerykańskie faktycznie uderzą w firmy, które chcą budować ostatni odcinek, ubezpieczyć i certyfikować go, zgodnie z nowym projektem poszerzenia obostrzeń z senatu USA” – podkreśla BiznesAlert.pl.

Nowe sankcje to kolejna bolesna porażka Kremla. Wcześniej rosyjskie władze bardzo rozczarowały się odrzuceniem na początku maja przez BNetzA wniosku spółki Nord Stream 2 AG o wyłączenie gazociągu spod zapisów znowelizowanej dyrektywy gazowej, gdyż, jak stwierdziła ta agencja, połączenie to nie może skorzystać z ulgi, ponieważ nie zostało jeszcze ukończone.

Bałkany wymykają się Rosji. W kolejce do NATO czekają Ukraina i Gruzja

Sojusz Północnoatlantycki dysponuje realną siłą i potrafi przyciągać nowych członków. Jest aktywny, reaguje na zagrożenia i dotrzymuje obietnic....

zobacz więcej

Jak podaje „The Telegraph”, rosyjska spółka Gazprom zapowiedziała zaskarżenie decyzji BNetzA do niemieckiego sądu w Dusseldorfie, a skarga, może dojść do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W tym samym czasie rosyjskie władze, jak przyznała rzeczniczka tamtejszego MSZ Maria Zacharowa, starają się wymusić na rządzie w Berlinie podjęcie działań mających na celu obronienie projektu przed zapowiadanymi amerykańskimi sankcjami.

– Agresywna presja, bo tak ją oceniamy, jest wywierana przez Waszyngton na jego sojuszników europejskich, w pierwszym rzędzie na Niemcy, w celu przerwania budowy NS2. To bezprecedensowy przypadek w relacjach transatlantyckich. Sankcje rozważane w kongresie USA mają uderzyć bezpośrednio i precyzyjnie w niemiecką gospodarkę – ostrzegła Zacharowa.

O tym, że niemiecki rząd wciąż nie chce przyjąć argumentów przeciwników budowy NS2 mogliśmy przekonać się podczas wizyty w Polsce przed kilkoma dniami szefa tamtejsze dyplomacji Heiko Maasa.

Naimski: Jest szansa na zablokowanie gazociągu Nord Stream 2

Amerykańskie sankcje okazały się skuteczne wobec firm biorących lub chcących wziąć udział w budowie Nord Stream 2, dlatego jest szansa na...

zobacz więcej

Podczas konferencji prasowej minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz podkreślał, że Rosja może użyć dostaw gazu jako środka nacisku na państwa i że uzależnia dostawy gazu od jednego dostawcy, jakim jest Gazprom.

– W szczególności państwa Europy Środkowej były zagrożone, a także nasi sąsiedzi, tacy jak Ukraina, dlatego uważamy, że powinniśmy dążyć do dywersyfikacji dostaw i nierealizowania tego projektu – oświadczył.

Heiko Maas w odpowiedzi dalej szedł w zaparte i przekonywał, że o żadnym zagrożeniu nie może być mowy. Wyraził przy tym sprzeciw wobec propozycji poszerzenia sankcji USA ws. NS2. – Nasze stanowisko co do tego projektu się nie zmienia i te opcje, które są teraz dyskutowane, to eksterytorialne sankcje, które odrzucamy – zaznaczył.

W Niemczech dominuje oburzenie planami USA. Klaus Ernst, szef komisji ds. gospodarki i energetyki w Bundestagu, w rozmowie z rosyjskimi mediami przekonywał, że decyzja USA narusza suwerenność Niemiec i UE. Groził przy tym, że jeśli amerykańskie naciski się nie zakończą, to Berlin będzie zmuszony do rozważenia poważnych środków odwetowych – np. karnych ceł na LNG z USA.

Nord Stream 2 nie będzie wyłączony z unijnych przepisów

Niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci Przesyłowych (Bundesnetzagentur) nie zezwoliła na wyłączenie gazociągu Nord Stream 2 spod unijnych przepisów...

zobacz więcej

Zdaniem Ernsta KE powinna potępić ingerencję USA w suwerenność jej krajów członkowskich, a komisarze unijni powinni razem z niemieckim ministrem gospodarki polecieć do Waszyngtonu i przedstawić tam niemieckie i europejskie stanowisko. – Ostatecznym środkiem byłyby cła karne na amerykański gaz i bezpośrednie sankcje przeciwko amerykańskim politykom – uważa Ernst.

Ten wpływowy lewicowy polityk zapomina jednak, że sama KE, która tak często ulega niemieckiemu lobbingowi, krytykowała projekt NS2, a wielu członków UE zgadza się w tej sprawie ze stanowiskiem Stanów Zjednoczonych.

To jednak nie przeszkadza choćby posłowi CDU Joachim Pfeiffer oceniać, że inicjatywa amerykańskich senatorów to „wrogi akt wobec sojusznika” i atak na suwerenność Europy i Niemiec.

– Sugerowana jednostronna zależność od Rosji faktycznie nie będzie mieć miejsca. Wręcz przeciwnie: Nord Stream 2 przyczyni się do dywersyfikacji szlaków transportowych i zwiększy płynność, konkurencję oraz bezpieczeństwo dostaw na europejskim rynku energii – powiedział gazecie „Handelsblatt”.

Nord Stream 2: Niemcy zaniepokojone nowymi sankcjami

Rząd Niemiec jest zaniepokojony amerykańskimi planami rozszerzenia sankcji wobec rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream 2. „Z żalem...

zobacz więcej

Ministerstwo gospodarki Niemiec obawia się – jak donosił niedawno „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – że rozszerzone sankcje USA wobec NS2 2 uderzą nie tylko w niemieckie firmy, ale też instytucje państwowe. Resort w wewnętrznym raporcie pisze, że przyjęcie amerykańskiej ustawy mogłoby doprowadzić do objęcia sankcjami znacznie większej liczby niemieckich i europejskich spółek.

Należy jednak podkreślić, że nie wszystkie siły polityczne w Niemczech popierają realizację projektu NS2. Zastępca przewodniczącego partii liberalnej FDP Aleksander Lamdorf przekonuje, że niemieckie władze powinny porzucić jego realizację po tym, jak tamtejsza prokuratura oskarżyła Rosję o zlecenie zabójstwa Zelimchana Changoszwilego w Berlinie. Jego zdaniem Niemcy powinny zareagować w tym wypadku, tak jak Brytyjczycy na próbę morderstwa Siergieja Skripala przez służby rosyjskie na terenie Wielkiej Brytanii.

„Wierzę, że to morderstwo w Berlinie, w naszej stolicy, kilkaset metrów od budynków rządowych, to atak na suwerenność Niemiec, przez który należy trzy razy zastanowić się, czy powinniśmy naprawdę popierać gazociąg układany przez Moskwę, by odbierać od niej gaz. Są inni dostawcy” – napisał Lamdorf w „Bildzie”.

O tym, że dzięki kolejnym amerykańskim sankcjom wzrosły szanse na zablokowanie niemiecko-rosyjskiego gazociągu, przekonany jest pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej Piotr Naimski. Jego zdaniem sankcje mogą okazać się skuteczne, gdyż są wymierzone przeciwko konkretnym firmom, uczestniczącym bądź chcącym uczestniczyć w budowie tego gazociągu.

Nord Stream 2. Rosja przyznaje, że samodzielnie nie dokończy inwestycji

Amerykańskie sankcje na Nord Stream 2 przynoszą skutki. Po wycofaniu się szwajcarskiego wykonawcy szef rosyjskiej państwowej Zjednoczonej...

zobacz więcej

Dodatkową wartością jest też to, że do amerykańskiego kongresu zostały one wniesione jako inicjatywa dwupartyjna. Naimski zwrócił przy tym uwagę, że NS2 podważa solidarność sojuszniczą nie tylko w Europie, ale całą „atlantycką solidarność” w ramach NATO.

Polska należy do największych przeciwników realizacji NS2. Pomimo tego, że jego budowa została w dużym stopniu zahamowana, a koszty jego realizacji wzrosły, to nasz kraj dąży do całkowitego zatrzymania tej inicjatywy. Nie spuszcza też z oczu lobbystów, starających się „coś ugrać” w Brukseli.

Europoseł PiS Anna Fotyga zaapelowała ostatnio do KE o reakcję na lobbing na rzecz budowy NS2 – domaga się zdecydowanej odpowiedzi na głosy sprzeciwu wobec zapowiadanych sankcji USA na ten rosyjsko-niemiecki projekt.

Była szefowa MSZ oceniła, że Gazprom zbudował całą sieć lobbingową, w której zatrudnienie znajdują także byli urzędnicy Komisji, wykorzystujący swoje wpływy i kontakty.

Statek, który ma układać Nord Stream 2, jest już w La Manche

Rosyjski statek Akademik Czerski, który – jak zapowiada Gazprom – będzie układał brakującą część gazociągu Nord Stream 2 wpłynął w poniedziałek do...

zobacz więcej

„Czy Komisja, znając korupcyjne praktyki Rosjan, a także powiązania kierownictwa NS2 z byłymi komunistycznymi służbami specjalnymi Rosji i Niemiec, prowadzi analizę działań lobbingowych firm związanych z NS2 oraz firm consultingowych i PR wynajętych przez nie?” – pytała Anna Fotyga.

Poprosiła przy tym o przedstawienie udokumentowanych w rejestrze przejrzystości KE działań lobbingowych wspierających NS2, w tym wymierzonych w trzeci pakiet energetyczny. „Czy KE dokonała wszelkich starań, aby zablokować naciski na proces wdrażania przepisów mających powstrzymać NS-2, a także mających kształtować w przychylny sposób politykę instytucji UE wobec NS-2, także poprzez działania nie ujęte w rejestrze?” – podkreśliła w zapytaniu.

Temat zarówno sankcji na NS2, jak i zapowiedź wycofania części amerykańskich żołnierzy z Niemiec przewija się również podczas przedwyborcznych wieców Donalda Trumpa. W weekend podczas spotkania z wyborcami w Tulsie w stanie Oklahoma prezydent USA ponownie skrytykował Berlin za kupowanie energii od Rosji i za to, że w tym czasie nie chcą przeznaczać umówionych w ramach NATO 2 procent PKB na armię.

W Niemczech oba tematy wywołują kolejne fale agresji wobec amerykańskiego prezydenta. W Polsce i wielu krajach regionu, działania te są traktowane jako szansa na wsparcie suwerenności i podmiotowości.

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej