RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wybory 2020. Gra o wszystko?

W większym stopniu niż się spodziewano wybory prezydenckie przypominają polityczną grę o wszystko (fot. PAP/Leszek Szymański)

W szeregach zwolenników Prawa i Sprawiedliwości częściej ostatnio słychać dobre rady i utyskiwania pod adresem rządzącej partii i prezydenta Andrzeja Dudy. Odnieść wręcz można wrażenie, że im większy entuzjazm po stronie anty-PiS-u, tym mniejsza pewność siebie po stronie zwolenników rządzącej koalicji.

Trzaskowski. Człowiek, który udaje, że jest kimś innym

Platforma Obywatelska stosuje w kampanii prezydenckiej przede wszystkim uniki. Nie tylko Rafał Trzaskowski, ale i Borys Budka, szef PO,...

zobacz więcej

Nie bez znaczenia jest charakter tegorocznych wyborów prezydenckich. Pięć lat temu Platforma Obywatelska była zdemobilizowana, Bronisław Komorowski – uśpiony przychylnymi sondażami i aż za dobrą prasą (miał wówczas za sobą i media publiczne, i liberalne środki przekazu). Wreszcie, obóz anty-PiS-u w jego obecnie formie nie istniał jeszcze: nie był tak zdeterminowany, gdyż nie miał świadomości, że oto na dłuższy czas traci kontrolę nad Polską.

Dziś jest inaczej. Coraz lepiej widać, że kandydaci tzw. trzeciej drogi, ustawiający się rzekomo w opozycji zarówno wobec Andrzeja Dudy, jak i Rafała Trzaskowskiego, w gruncie rzeczy sympatyzują z tym drugim. Coraz lepiej widać, że wybory prezydenckie zjednoczona opozycja (prawicowo-lewicowo-liberalna) postrzega jako szansę nie tylko na wygraną Trzaskowskiego, ale wcześniejsze wybory parlamentarne i głęboką dekompozycję rządzącego obozu.

Z dużym prawdopodobieństwem liczą na to opozycyjni politycy. I część ich zdecydowanych wyborców. Lecz niekoniecznie wszyscy – część z nich ma świadomość, że Rafał Trzaskowski oznacza „recydywę III RP” w pełnej krasie. I to oni mogą zdecydować o losach wyborczej bitwy.

Apolityczni jak Trzaskowski z Mannem

Liberalne, opiniotwórcze środowiska przez dekady III RP z powodzeniem udawały obiektywizm i apolityczność. Ale w 2020 roku mało kto się na to...

zobacz więcej

Rafał Trzaskowski ma świadomość, że musi grać zarówno na oczekiwaniach typowego platformerskiego wyborcy, który przez ostatnie lata tęsknił do rządów Tuska i wszelkich jego wątpliwych dobrodziejstw. Z drugiej jednak strony musi przedstawiać się jako człowiek zupełnie nowy, nieuwikłany w platformerską politykę.

Grę tę opanował niemal do perfekcji. Świetnie to pokazała kwestia jego odniesienia do obniżenia wieku emerytalnego – podniesionego niegdyś przez Platformę Obywatelską i obniżonego później przez Prawo i Sprawiedliwość. Emerytury? Jakie emerytury? „Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem”.

I gdyby nie obawa przed liczącymi się mediami, wolnymi od wpływów Platformy, weekendowej nieprawdy nie musiałby prostować. Albo zrobiłby to grubo po czasie, półgębkiem, nieniepokojony przez liberalne środki przekazu. Poza tym nie brakuje takich – jak, było nie było, znakomity kompozytor Zbigniew Preisner – którzy wierzą tylko w to, co przeczytają w liberalnej prasie. Lub w liberalnej telewizji. Niechęć Trzaskowskiego do TVP naprawdę ma swoje bardzo pragmatyczne przyczyny: to jedno z nielicznych dużych mediów, które tak naprawdę mówi mu w tej kampanii: sprawdzam.

Kto przegra prezydenckie wybory?

Jeszcze nie wiemy, kto wygrał prezydenckie wybory, ale z dużym prawdopodobieństwem możemy określić, kto je przegra.

zobacz więcej

Kształt tej kampanii jest zatem coraz bardziej manichejski. I jeśli dojdzie do drugiej tury – to się jeszcze bardziej wzmocni. Walczą ze sobą dwie siły, z których jedna chce powrotu III RP w stare koleiny. Druga próbowała mniej lub bardziej udanie wyrwać Polskę z tych kolein.

Celebryci sprzyjający lewicowo-liberalnej opozycji, opiniotwórcze kręgi sympatyzujące z Platformą, starają się pokazać Trzaskowskiego jako zupełnie nowego człowieka, nieledwie trybuna ludowego. Stąd jego głośna grafika z megafonem, stworzona przez Wilhelma Sasnala, który zresztą czas jakiś temu zasłynął z pogardliwych uwag nie tylko pod adresem elektoratu rządzącej partii: „Nie odczuwam empatii wobec statystycznego Polaka głosującego na PiS, wobec ludu jako zbiorowości” (wywiad dla „Wysokich Obcasów”).

Grafika Sasnala została zresztą błyskawicznie przerobiona przez Jana Śpiewaka, opatrzona komiksowym dymkiem: „Proszę opuścić lokal! Postępowanie eksmisyjne zostało przeprowadzone przez niezwisły sąd i musi zostać wykonane!”. I z miejsca spotkała się z furiacką reakcją zwolenników Trzaskowskiego, którzy w ostatnich tygodniach woleliby zapomnieć nawet o tym, że wciąż jest prezydentem Warszawy.

Faszyzm à la PiS

Im więcej opozycja mówi o autorytaryzmie władzy, tym bardziej Polską trzęsie rządzony przez opozycję Senat.

zobacz więcej

Na marginesie: Andrzej Duda jako prezydent Polski odwiedza ostatnio podtopione rejony kraju. Takie są jego obowiązki jako głowy państwa. Rafałowi Trzaskowskiemu pozostaje życzyć podobnego zainteresowania stolicą.

Wróćmy do punktu wyjścia. Zjednoczona Prawica (ze szczególnym wskazaniem na PiS) i Andrzej Duda są właściwie w sytuacji oblężonej twierdzy. Fenomenem jest to, że pomimo stałych ataków opiniotwórczych mediów (nie tylko tych nadających na terenie Polski), pomimo niemal stałych ulicznych wystąpień środowisk lewicowo-liberalnych, wreszcie mimo pandemii i związanego z tym tąpnięcia nastrojów, zarówno PiS, jak i Andrzej Duda wciąż utrzymują naprawdę wysokie poparcie społeczne. A przecież atak idzie nie tylko z lewa, także narodowi liberałowie wpisali się w logikę tzw. totalnej opozycji.

To pokazuje, że znaczna część polskiego społeczeństwa jest zadowolona zarówno z polityki prowadzonej przez prezydenta, jak i przez rząd. I coś więcej: to pokazuje, że można prowadzić politykę społeczną, rodzinną, historyczną, energetyczną inną niż narzucona po 1989 r. przez staro-nowe elity III RP. W tym sensie te wybory prezydenckie to faktycznie gra o wszystko, gra jak najbardziej demokratyczna – prowadzona we w pełni demokratycznym państwie.

źródło:
Zobacz więcej