RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wojna turecko-egipska wisi na włosku

Obie strony we wzajemnych walkach były zbyt słabe by opierać się wyłącznie na siłach własnych (fot. Hazem Turkia/Anadolu Agency via Getty Images)

Egipski prezydent ogłosił w sobotę, że armia tego kraju jest gotowa do zapewnienia bezpieczeństwa narodowego zarówno wewnątrz jak i poza jego granicami. W przypadku przekroczenia linii Dżufra – Syrta w sąsiedniej Libii przez wspierane przez Turcję i Katar siły rządu trypolitańskiego Egipt najprawdopodobniej dokona bezpośredniej interwencji militarnej po stronie Libijskiej Armii Narodowej (LNA) gen. Chalify Haftara. Może to oznaczać wojnę turecko-egipską.

Chalifa Haftar idzie po władzę w Libii. Krwawe walki o Trypolis

Wskazywanie przez niektórych polskich komentatorów Rosji jako odpowiedzialnej za ofensywę gen. Haftara na Trypolis jest równie prostym...

zobacz więcej

Podzielona Libia

Libijski rząd z siedzibą w Trypolisie (GNA) odpowiedział na egipskie ostrzeżenie uznaniem go za naruszenie libijskiej suwerenności i wypowiedzenie wojny, odrzucając jakiekolwiek ograniczenia w prowadzonej obecnie ofensywie przeciwko LNA. Tyle że legitymacja GNA do reprezentowania Libii jest wątpliwa i oparta wyłącznie na decyzjach społeczności międzynarodowej, której część może to uznanie cofnąć. Gdy w 2014 r. zaczęła się libijska wojna domowa, powstały dwa ośrodki władzy, jeden z siedzibą w Trypolisie, a drugi w Tobruku i to ten drugi do początku 2016 r. cieszył się międzynarodowym uznaniem. Legitymacja rządu tobruckiego oparta była na tym, iż został on powołany przez legalny parlament, który również ma swą siedzibę w Tobruku. Po wyborach w 2014 r. nie został on jednak uznany przez kontrolujące Trypolis islamistyczne milicje oraz dominujące tam politycznie Bractwo Muzułmańskie.

Zmiana nastąpiła w wyniku konferencji w marokańskim Schirat, gdzie teoretycznie przedstawiciele Tobruku i Trypolisu osiągnęli porozumienie. Okazało się ono jednak fikcją i jedyny skutek był taki, że uznanie międzynarodowe przesunęło się z Tobruku na Trypolis, choć tobrucki parlament wciąż uznawany jest za legalny, a jego zwolennicy, powołując się na jedną z klauzul porozumienia, twierdzą, że legalność GNA wygasła 17 grudnia 2017 r.

Regionalny kontekst wojny

Obie strony we wzajemnych walkach były zbyt słabe by opierać się wyłącznie na siłach własnych. Dotyczy to w szczególności GNA, który w zasadzie nie dysponuje regularną armią i opiera się na islamistycznych milicjach oraz (przede wszystkim) wsparciu tureckim i w mniejszym nieco stopniu katarskim.

Nalot na areszt dla nielegalnych imigrantów. Są dziesiątki ofiar

40 osób zginęło a 80 zostało rannych – to bilans ataku lotniczego na areszt dla nielegalnych imigrantów Al-Daman na przedmieściach stolicy Libii,...

zobacz więcej

Egipską zapowiedź interwencji poparła za to Najwyższa Rada Szejków reprezentująca libijskie plemiona. Warto dodać, że Syrta, która jest obecnie zagrożona atakiem ze strony GNA, znalazła się w rękach LNA stosunkowo niedawno bo w styczniu 2020 r. Stało się to w dodatku bez większych walk po tym, jak tamtejsze plemiona przeszły na stronę Tobruku.

Libijska wojna domowa od dawna nie jest wewnętrznym problemem tego kraju, lecz wpisuje się w kontekst międzynarodowy o gigantycznych rozmiarach. Kluczowe znaczenie mają przy tym dwa aspekty – pierwszy związany z problemem Bractwa Muzułmańskiego, a drugi z układem zawartym przez Turcję z GNA w sprawie rozgraniczenia Wyłącznych Stref Ekonomicznych (EEZ) we wschodniej części Morza Śródziemnego. Dla Egiptu obie kwestie mają kluczowe znaczenie.

Bractwo Muzułmańskie – wróg nr 1 Egiptu i Emiratów

Bractwo Muzułmańskie było najsilniejszym ugrupowaniem w krajach ogarniętych Arabską Wiosną 2011 r. i w wielu z nich udało mu się dojść do władzy (przynajmniej na jakiś czas). Tak było tez w Egipcie. Jednakże w lipcu 2013 r. armia pod dowództwem obecnego prezydenta Abdelfataha al-Sisiego skorzystała z masowych demonstracji antyrządowych i obaliła ówczesnego prezydenta Mohammada Mursiego wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego.

Przewrót był przy tym wsparty zakulisowo przez Arabię Saudyjską, która w ten sposób wyeliminowała wpływy katarskie w Kairze. Katar bowiem od dawna jest głównym sponsorem Bractwa Muzułmańskiego i właśnie dlatego od 2017 r. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie stosują blokadę jego terytorium.

Drugim po Katarze sojusznikiem Mursiego była Turcja, której partia rządząca AKP należy do „politycznej rodziny” Bractwa. Relacje między Turcją a Egiptem stały się fatalne od czasu przejęcia władzy przez Sisiego, który wtrącił wszystkich liderów Bractwa, w tym Mursiego, do więzienia, gdzie eksprezydent zmarł w zeszłym roku. Erdogan nie omieszkał zresztą oskarżyć wówczas Sisiego o to, że zamordował swego poprzednika.

ONZ odwołuje konferencję pokojową w Libii. Powód - eskalacja walk

Specjalny wysłannik ONZ do Libii Ghassan Salame zapowiedział, że niemożliwe jest zorganizowanie zaplanowanej na przyszły tydzień w tym kraju...

zobacz więcej

Nic więc dziwnego, że Egipt nie ma zamiaru dopuścić do tego, by w sąsiedniej Libii dominującą siłą stało się Bractwo Muzułmańskie, a tak by się stało, gdyby GNA przejęło kontrolę nad całą Libią. Sisi doskonale zdaje sobie sprawę, że jeśli siły GNA przejmą kontrolę nad wschodnią częścią Libii, która graniczy z Egiptem, to kraj ten będzie mógł udzielać wsparcia (i to nie tylko politycznego, ale potencjalnie militarnego) egipskiemu Bractwu Muzułmańskiemu w celu obalenia jego (tj. Sisiego) władzy.

Tym bardziej groźne dla Egiptu byłoby to z uwagi na turecki patronat nad GNA. Ostatnie sukcesy militarne przeciwko LNA Trypolis zawdzięcza bowiem wyłącznie tureckiemu wsparciu (zwłaszcza dronom) i nie ulega wątpliwości, że Turcja założyłaby w Libii stałe bazy wojskowe w przypadku zwycięstwa GNA. To jest całkowicie nie do zaakceptowania dla Egiptu, zwłaszcza że Turcja ma już bazy w Somalii i stara się intensywnie rozszerzyć swoje wpływy w północnej Afryce.


Libia a cypryjski gaz 

Drugą kwestią, która dotyczy żywotnych interesów Egiptu, jest podpisana w końcu ubiegłego roku umowa między Turcją a GNA w sprawie rozgraniczenia EEZ na Morzu Śródziemnym. Związana jest ona z próbą zagarnięcia przez Turcję cypryjskich złóż gazu i zniweczenia projektu EastMedu czyli budowy gazociągu pompującego do Grecji (i dalej w głąb Europy) gazu ze znajdujących się blisko siebie złóż Cypru, Egiptu i Izraela. Umowę tę za nielegalną ze względu na wewnętrzne prawo libijskie uznaje parlament tobrucki, który powinien ją ratyfikować (ale tego nie zrobiłby bo jest jej przeciwny), natomiast za niezgodną z prawem międzynarodowym uznaje ją Grecja oraz Cypr, których suwerenność jest przez nią naruszana. Umowa ta ignoruje bowiem całkowicie istnienie Cypru i Krety. W oparciu o te dwie kwestie ukształtował się wokół konfliktu GNA-LNA szeroki układ sojuszniczy. W maju tego roku ministrowie spraw zagranicznych Egiptu, Grecji, Cypru, Francji oraz Zjednoczonych Emiratów Arabskich potępili układ Turcji z GNA, nielegalne działania tego kraju na Morzu Śródziemnym oraz tureckie zaangażowanie militarne w Libii, które uznali za zagrożenie dla stabilności Afryki Płn. i Europy. Turcja od razu potępiła to oświadczenie, oskarżając jej sygnatariuszy o próbę destabilizacji regionu. Zjednoczone Emiraty Arabskie uznają Bractwo Muzułmańskie za największe zagrożenie terrorystyczne i dlatego od dawna są głównym dostarczycielem uzbrojenia dla LNA.

Siły zbuntowanego generała zaatakowały miasto. Dziesiątki zabitych i rannych

Co najmniej 42 osoby zginęły, a ponad 60 osób zostało rannych w ataku z powietrza na miasto Murzuk (Murzuq) na południu Libii – poinformował...

zobacz więcej

Zagrożona gra Rosji

W libijski konflikt zaangażowana jest również Rosja, która wysłała najemników (wagnerowców), by wsparli LNA. Rosja jednak przeliczyła się, gdyż była przekonana, iż uczyni z Haftara swoją marionetkę, którą będzie się posługiwać w targach z Turcją o strefy wpływów. Rosja ma też sprzeczne interesy z pozostałymi sojusznikami w odniesieniu do EastMedu, gdyż podobnie jak Turcja, jest zainteresowana storpedowaniem tego projektu. Kreml chciał doprowadzić do marginalizacji pozostałych sojuszników Haftara i zamrożenia wojny domowej poprzez uzgodnienie z Ankarą podziału łupów. Wszystko było już zresztą uzgodnione w styczniu, ale Haftar po prostu się nie zgodził.

Dla Putina był to nie lada policzek i Rosjanie postanowili dać libijskiemu wodzowi nauczkę, wycofując swoich najemników z pozycji pod Trypolisem. Wtedy Turcja zwiększyła swoje wsparcie dla GNA i w kwietniu siły Trypolisu przeszły do kontrofensywy, wypierając na początku czerwca LNA całkowicie z pozycji pod Trypolisem, a następnie szykując się do szturmu Syrty. Wtedy Egipt wystąpił z „planem pokojowym” wyraźnie faworyzującym LNA i całkowicie odrzuconym przez GNA.

Tymczasem Rosja, choć nadal teoretycznie wspiera Haftara, nie udzieliła mu większego wsparcia. Potencjalna interwencja Egiptu może to jednak zmienić, gdyż w przeciwnym razie Rosjanie okażą się dla Tobruku bezużyteczni i stracą swoje wpływy w Libii. Z drugiej strony otwarte wsparcie przez Rosję interwencji egipskiej byłoby dla niej kłopotliwe z uwagi na inne interesy łączące ją z Turcją.

ONZ: W ataku na Trypolis bierze udział nawet 1,2 tys. rosyjskich najemników

Według raportu ekspertów ONZ od 800 do 1200 najemników zatrudnionych przez tzw. grupę Wagnera wspiera prowadzoną przez gen. Chalifa Haftara...

zobacz więcej

Egipt w Libii tak Jak Turcja w Iraku i Syrii

Krajobraz sojuszników uzupełnia wspomniana już wcześniej Francja, wspierająca Tobruk oraz Włochy, wspierające Trypolis. Jednak Włochy jednocześnie podpisały niedawno duży kontrakt na sprzedaż sprzętu wojskowego do Egiptu, choć trzeba przyznać, że w tym samym czasie podpisały również kontrakt zbrojeniowy z Katarem czyli kluczowym sojusznikiem Turcji. Egipt natomiast może liczyć na większe lub mniejsze wsparcie również innych państw arabskich, w tym przede wszystkim Arabii Saudyjskiej, która również jest w otwartym konflikcie z Turcją. Dlatego Egipt odwołał się do Ligi Arabskiej, zrzeszającej 22 państwa arabskie, szukając poparcia tego grona dla swoich działań. Spotkanie tej organizacji ma mieć miejsce w tym tygodniu, natomiast GNA już zapowiedziała, że je zbojkotuje.

Egipt twierdzi, że ma prawo bronić się przez zagrożeniami dla swojego bezpieczeństwa narodowego podejmując interwencję militarną poza granicami swego kraju. Paradoksalnie identyczną argumentacją posługuje się Turcja, prowadząc działania zbrojne na terenie Syrii i Iraku wbrew rządom tych krajów. Egipski prezydent podkreślił też, że jego armia jest jedną z najsilniejszych w regionie. Potencjały militarne Egiptu i Turcji są przy tym zbliżone ale na korzyść Egiptu gra geograficzna bliskość, podczas gdy Turcja musiałaby przerzucać swoje siły przez wrogą sobie przestrzeń powietrzną i morską.

W związku z tym Turcja, jak dotąd bezskutecznie, usiłowała zyskać jeszcze jednego sojusznika dla swoich działań w Libii tj. Tunezję. Ponadto dotychczas Turcja w znikomym stopniu opierała się w Libii na swojej armii, wysyłając tam najemników syryjskich, którzy stanowią niewielkie zagrożenie dla regularnej armii egipskiej. Dla Erdogana wysłanie znacznych sił tureckich do Libii w celu militarnej konfrontacji z Egiptem może być nie lada wyzwaniem, a ostatecznie katastrofą.

Wojna domowa w Libii może stać się konfliktem międzynarodowym

Pogrążona od 2011 roku w wojnie domowej Libia może, tak jak Syria, stać się centrum wielkiego międzynarodowego konfliktu zbrojnego – ostrzega w...

zobacz więcej

To nie sprawa NATO

Warto przy tym pamiętać, iż w tym konflikcie NATO nie będzie miało żadnych zobowiązań wobec Turcji i choć Jens Stoltenberg kilkukrotnie z niezrozumiałych powodów deklarował poparcie dla tureckich działań w Libii, to można się spodziewać, że jakakolwiek realna pomoc dla niej w Libii zostanie zablokowana przez NATO-wskich sojuszników LNA tj. przede wszystkim Grecję i prawdopodobnie Francję. USA zresztą nie wspierają wyraźnie żadnej ze stron w Libii, ostrożnie poparły natomiast egipski „plan pokojowy”.

Nie sposób nie wspomnieć jeszcze o jednym państwie regionu, tj. Izraelu. Choć ma on w sprawie EastMedu interesy zbieżne z Cyprem, Grecją i Egiptem, a jego relacje z Turcją są od lat nie najlepsze, to nie bez powodu Izrael nie dołączył do wspomnianego wcześniej potępienia Turcji przez szefów dyplomacji Francji, Egiptu, Cypru, Grecji i ZEA. Izrael może sympatyzować z egipską interwencją w Libii, ale nie udzieli żadnego konkretnego wsparcia. Raczej będzie chciał wykorzystać sytuację do realizacji swojego planu aneksji Zachodniego Brzegu.

Warto na zakończenie wspomnieć, że konieczność zwiększenia swojego zaangażowania w Libii przez Turcję będzie kłopotliwe również dlatego, że akurat prowadzi ona militarną operację przeciwko PKK w Iraku, a armia syryjska może w każdej chwili uderzyć na Idlib (to jednak zależy w dużej mierze od Rosjan). Ten obraz wzajemnych sojuszy komplikuje zresztą jeszcze jedna rzecz. Z uwagi na obecność po stronie GNA syryjskich najemników Damaszek stał się sojusznikiem LNA. Tymczasem Iran, będący drugim najważniejszym sojusznikiem Asada, wspiera obecnie turecką operację przeciwko PKK w Iraku, a źródła tobruckie wskazują również na zaangażowanie Iranu po stronie GNA.

Egipt również ma inne problemy. Na Synaju jego armia od dawna zwalcza terrorystów powiązanych z Państwem Islamskim. Ale znacznie ważniejszy jest jego spór z Etiopią dotyczący budowy Wielkiej Tamy Renesansu. Etiopia właśnie zaczyna ją napełniać, a Egipt oskarża ją o to, że w ten sposób będzie kradła wodę z Nilu. Wiceminister obrony Etiopii kilka dni temu powiedział w związku z tym, że etiopska armia też jest gotowa do wojny.

źródło:
Zobacz więcej