RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Czy zahamowanie fali przemocy w polityce jest możliwe?

Napiętnowanie „wyczynów” strony przeciwnej będzie zawsze odczytywane, jako forma ataku na tę formację, a nie jako krytykę nagannych działań (fot. PAP)

To dzieje się dziś. I z każdym tygodniem się nasila. Po Polsce rozlewa się przemoc. Nieskutecznie hamowana. Co więcej, zamiast tego, jest ciągle podsycana przez niektórych polityków. Toteż co chwila wytryskuje w różnych miejscach i różnych postaciach. Na razie objawia się głównie w sferze werbalnej. Ale wiele wypowiedzi, wygłaszanych w mediach społecznościowych czy podczas demonstracji i protestów, przybiera coraz bardziej brutalny kształt.

Protest antyprezydencki. Jego liderzy mówili o nienawiści PiS i wrzeszczeli – „wypierd***ć” [WIDEO]

„PiS to przede wszystkim nienawiść, oni są chorzy z nienawiści”, „Zniknijcie, przestańcie nas krzywdzić” – wykrzykiwali w sobotę pod Pałacem...

zobacz więcej

Ich autorzy, choć może byłoby właściwiej mówić „sprawcy”, nie krępują się sięgać do języka przestępczego półświatka. Co raz częściej najbardziej zapalczywi, zarażeni obsesją wrogości zaczynają uciekać się do przemocy fizycznej. Na szczęście, ograniczonej do obiektów materialnych. To jednak już tylko jeden mały krok do skierowania fizycznej przemocy przeciwko ludziom, uznawanym przez nich za swoich śmiertelnych nieprzyjaciół politycznych. Ich codzienny świat przeradza się powoli, ale systematycznie w fanatyzm, co każe im wprzęgać do toczonej wojny coraz bardziej radykalne środki.

Prawdziwym źródłem ich programów działania jest nienawiść zaszczepiana im przez nie do końca rozumiejących konsekwencji swojego postępowania „przedstawicieli narodu” - posłów i senatorów. To od nich przejmują pałeczkę „nienawiści” politycy niższego szczebla – samorządowcy. Brunatna fala nienawiści spływa na zwykłych, szarych ludzi, z których część zaczyna wierzyć, że ich misją dziejową staje się krucjata polityczna w obronie formacji politycznej, z którą się utożsamiają.

To dzieje się na naszych oczach. Agresja językowa, próby dokonywania zniszczeń materialnych, jakże często zagrażających zdrowiu a nawet życiu osobom, które są obiektem ataku lub sabotażu, wreszcie akt terrorystyczny, bezpośredni zamach na zdrowie i życie znienawidzonego wroga politycznego. Tak jak to miało miejsce w październiku 2010 roku, kiedy uformowany na „rycerza krucjaty” Ryszard Cyba, człowiek w pełni władz umysłowych, a nie jakiś szaleniec, w łódzkiej siedzibie PiS zastrzelił Marka Rosiaka i ranił nożem Pawła Kowalskiego.

Centrum Badań nad Uprzedzeniami: Wyborcy opozycji częściej dehumanizują przeciwników

Zwolennicy partii opozycyjnych żywią bardziej negatywne uczucia wobec zwolenników PiS niż na odwrót – wynika z analizy Centrum Badań nad...

zobacz więcej

Pośród nawałnicy, wrogich wobec polityków oświadczeń, jakich w ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami, chciałbym zwrócić uwagę na wpisy Twitterze w połowie maja Kamila Kurosza z Przemyśla, byłego polityka Nowoczesnej, dziś zwykłego już obywatela. Jeden z tych „anonsów” tweetterowych brzmiał: - „Jestem coraz bliżej decyzji o poświęceniu się dla Najjaśniejszej Rzeczpospolitej i fizycznej eliminacji kaczego ch…ka”. W innym miejscu ów bojownik gotowy do wojny z PiS pisał: - „Już za późno na litość. Trzeba tę pisowską zarazę unicestwić. Fizycznie”. Podawał też od ręki sposób w jaki należy to zrobić: - „Istnieje potrzeba zagazowania senatorów PiS”. I jeszcze jeden wpis (w oryginalnej wersji –JJ), odnoszący się do Jarosława Kaczyńskiego: - „Trzeba to wynieść. Siłą. z Nowogrodzkiej. Z sejmu, z Żoliborza. Wynieść! Publicznie unicestwić”.

Czy poniesie za to jakieś konsekwencje, zdecyduje w przyszłości sąd. Euro poseł Dominik Tarczyński złożył doniesienie do prokuratury, a ta uznała działanie Kamila Kurosza za naruszające prawo. Został więc zatrzymany przez policję i przesłuchany w prokuraturze. To jednak niezwykle rzadki przypadek działania prokuratury.

Kilka dni temu w miejscowości Czarne na Pomorzu, znane z jednego z najbardziej ciężkich więzień w Polsce, miało miejsce podpalenie budynku gospodarczego należącego do nadleśniczego, lokalnego działacza PiS Mariusza Birosza. Przebito mu także opony w samochodach oraz dokonano wulgarnych napisów atakujących Prawo i Sprawiedliwość na bramie i elewacji jego domu. Zdewastowano również pamiątkową tablicę poświęconą Żołnierzom Wyklętym.

W sprawie tych wydarzeń oraz całkowitego braku reakcji władz Pomorza, poseł PiS Kacper Płażyński w minionym tygodniu zorganizował konferencję prasową. To właśnie wówczas złożył szokujące wyznanie, ujawniając, że również pod jego adresem kierowane były groźby. Próbowano zastraszyć go, grożąc zabójstwem jego dziecka.

„Klepsydra Dudy”. Skandaliczne plakaty w Warszawie

W kilku miejscach Warszawy rozklejono plakaty imitujące klepsydrę. Jako osobę zmarłą wskazano prezydenta Andrzeja Dudę. Akcja ma swoich...

zobacz więcej

Zaraz po tej konferencji inna działaczka pomorskiego PiS, Marzena Gmińska ze Słupska opowiedziała o szykanie, jaką ją spotkała ze strony znanego sobie zwolennika opozycji, który do niej zadzwonił. Od razu zaatakował ją w sprawach obecnych wyborów. A oto fragment rozmowy ujawniony przez działaczkę PiS, nadający się – jej zdaniem – do publikacji:

- Już nic. Pozdrawiam Pana i żegnam.

- Tyle macie do powiedzenia zakłamane ryje.

- Jeśli Pan przestanie obrażać, chętnie z Panem porozmawiam

- A nie rozmawiamy? Czy sądem straszysz? Pisz wnioski lub SMS do Ziobry. Pier…lę was zakłamane mordy.

Aby przerwać to niezwykle szkodliwe dla polskiej wspólnoty – w tej chwili podzielonej na dwa wielkie obozy – zjawisko, niezbędne jest solidarne działanie obydwu stron, potępiające tego rodzaju działania. Każda ze stron winna szczególnie mocno występować przeciwko zjawiskom wszelkiej przemocy, która wychodzi od przedstawicieli lub sympatyków swego obozu. Napiętnowanie „wyczynów” strony przeciwnej będzie zawsze odczytywane, jako forma ataku na tę formację, a nie jako krytykę nagannych działań.

Czy jest szansa, żeby to nastąpiło? Czy możliwe jest otrzeźwienie klasy politycznej, która musiałaby przestać kierować się interesem partyjnym, a zacząć myśleć o dobru Polski? Czy jest zdolna, aby spróbować przeciwstawić się złu wyniszczającemu naszą wspólnotę?

Na razie tych szans nie widzę. Ale nie wolno nam przestać się tego od polityków domagać.

źródło:
Zobacz więcej